Wydarzenia Gwiazdy Dieta Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > Była 19:08, w "Faktach" przekazali wstrząsającą wiadomość
Kacper  Jozopowicz
Kacper Jozopowicz 12.02.2026 19:50

Była 19:08, w "Faktach" przekazali wstrząsającą wiadomość

Była 19:08, w "Faktach" przekazali wstrząsającą wiadomość
Fot. TVN

W „Faktach” o 19:08 padła informacja, która natychmiast wywołała falę komentarzy w sieci. Chodziło o ukraińskiego sportowca, którego decyzja na torze skeletonowym odbiła się szerokim echem. Emocje sięgnęły zenitu, bo za kulisami rozgrywał się konflikt między sportem a polityką, a dyskusja o granicach demonstracji olimpijskiej nabrała nieoczekiwanego wymiaru.

Kask, który wywołał zamieszanie

Władysław Heraskewycz, ukraiński skeletonista, pojawił się na treningu w kasku z wizerunkami poległych sportowców i trenerów w wojnie z Rosją. Choć miało to być wyłącznie wyrazem hołdu, Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) zareagował natychmiast. Artykuł 50. Karty Olimpijskiej zabrania „wszelkich demonstracji lub propagandy politycznej, religijnej albo rasowej na obiektach olimpijskich i w innych miejscach”. 

Sportowiec mógł jednak nosić czarną opaskę, co miało być kompromisem między pamięcią a zasadami neutralności igrzysk. Kask wywołał falę komentarzy w mediach społecznościowych, a eksperci zauważali, że to pierwszy tak wyraźny konflikt między politycznym przesłaniem a regulacjami olimpijskimi w historii zimowych igrzysk. Sytuacja stała się testem, jak daleko zawodnik może posunąć się w symbolicznym sprzeciwie, nie łamiąc formalnych zasad.

Rozmowy i próby mediacji

Heraskewycz nie pozostał bierny wobec zakazu. Podczas kolejnych treningów zdecydował się ponownie użyć kontrowersyjnego kasku. Szefowa MKOl osobiście próbowała przekonać Ukraińca do zmiany decyzji, spotykając się z nim na torze, ale bez rezultatu. Według agencji Reuters sportowiec „nie rozważał żadnej formy kompromisu”. W efekcie nie został dopuszczony do startu w zawodach. MKOl argumentował, że przestrzeganie neutralności jest absolutnym wymogiem igrzysk, a złamanie zakazu skutkuje automatyczną dyskwalifikacją. 

Ukraińska strona zapowiedziała odwołanie do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu, podkreślając, że chodzi o wyłącznie symboliczne upamiętnienie tragicznie zmarłych sportowców. W sieci rozgorzała debata: czy sportowcy powinni mieć prawo do takiej demonstracji, czy też zasady neutralności są nienaruszalne? W mediach pojawiły się liczne komentarze, także w Eurosport, które szczegółowo relacjonowały wydarzenia i reakcje MKOl.

Konsekwencje i dalsze reperkusje

Dyskwalifikacja Heraskewycza nie jest tylko sportową karą – to sygnał dla całego środowiska olimpijskiego, że zasady neutralności nie podlegają negocjacjom. Reakcje społeczności ukraińskiej były mieszane: jedni chwalili odwagę zawodnika, inni wskazywali na ryzyko polityzacji igrzysk. Dla MKOl to również test komunikacji i wizerunku: jak reagować, gdy sportowiec łamie zasady, a motywacją jest hołd i pamięć? Wśród ekspertów pojawiają się sugestie, że sprawa Heraskewycza może wpłynąć na przyszłe regulacje dotyczące ubioru i symboliki na igrzyskach. 

Nieoficjalnie mówi się, że MKOl rozważa nowe wytyczne, które pozwoliłyby na subtelne gesty pamięci, bez naruszania neutralności, choć konkretów jeszcze nie podano. Tymczasem sportowiec i jego drużyna przygotowują odwołanie, które może wywołać kolejny medialny szum. W tle pozostaje pytanie: gdzie kończy się sport, a zaczyna polityka – i czy zimowe igrzyska kiedykolwiek znajdą złoty środek.

Wybór Redakcji
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: