Była posłanka huknęła o Hołowni. Wstrząsające słowa
W polskiej polityce znów gorąco — po ogłoszonym właśnie rozłamie w ugrupowaniu Szymona Hołowni – Polska 2050 kolejne kontrowersje nabierają tempa. Jedna z byłych posłanek tej formacji ostro odpowiedziała na słowa lidera, używając mocnych określeń, które stawiają w zupełnie nowym świetle debatę o przyszłości środowiska. O co dokładnie chodzi i jak zareagował sam Hołownia? Przyglądamy się faktom.
- Kontrowersje wokół Szymona Hołowni
- Była posłanka odpowiada Hołowni
- Reakcja samego Hołowni
Kontrowersje wokół Szymona Hołowni
W ostatnich dniach polska scena polityczna została wstrząśnięta informacjami o rozłamie w ugrupowaniu Polska 2050, które od lat budowało swoją pozycję jako formacja centrowa i jedna z głównych sił opozycyjnych wobec rządu. We wtorek 18 lutego szereg posłów i senatorów ogłosił odejście z partii oraz powołanie nowego klubu parlamentarnego o nazwie Centrum — decyzję, którą tłumaczyli brakiem zgody na wewnętrzne kierownictwo i wizję dalszej pracy ugrupowania.
Rozłam ten ma szersze podłoże niż tylko personalne spory. Chodzi o gwałtowne napięcia wewnątrz struktury politycznej, które narastały w efekcie ostatnich wyborów na lidera partii oraz różnic zdań dotyczących kierunku politycznego. Szymon Hołownia, założyciel i dotychczasowa twarz Polski 2050, jeszcze w trakcie ogłaszania odejść podkreślił, że przyczyną odejścia części posłów nie były różnice programowe, a raczej napięcia osobiste.
Stała się dziś rzecz bardzo smutna i zła. Mówię to jako założyciel tego ruchu. Szliśmy razem sześć lat. To ja byłem tą osobą, która zapraszała do współpracy poszczególne grupy i ludzi (…) Ta grupa rozłamowców, która opuściła dziś Polskę 2050 pod wodzą Pauliny Hennig-Kloski nie odchodzi z tego powodu, że ma inne pomysły na politykę, program. Powód ich odejścia jest jeden: nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz - mówił Szymon Hołownia.
Tego typu wypowiedzi wywołały już pierwsze reakcje w mediach społecznościowych oraz w gronie polityków, które podkreślają, że trwa ostry spór o tożsamość i przyszłość ugrupowania. Niektórzy komentatorzy zwracają uwagę na ryzyko utraty jedności i spójności programowej oraz wpływ tego typu konfliktów na postrzeganie Polski 2050 przez wyborców, szczególnie że partia ta od początku stawiała na nowoczesne, konsensualne podejście do polityki. Z tego powodu obecny konflikt postrzegany jest nie tylko jako wewnętrzna batalia, ale także sygnał możliwych dalszych turbulencji na scenie politycznej.
Była posłanka odpowiada Hołowni
Izabela Bodnar, która odeszła z Polski 2050 jeszcze przed wybuchem największego kryzysu w partii, postanowiła odnieść się do słów Szymona Hołowni bardzo mocnymi słowami. W wywiadzie udzielonym portalowi Fakt.pl stwierdziła wprost, że obserwując działania lidera, miała od dłuższego czasu wrażenie, iż to, co buduje Hołownia, przypomina jej raczej „sekta niż dojrzałą partię polityczną”.
Od dawna, obserwując działania Szymona Hołowni, miałam wrażenie, że buduje raczej sektę niż dojrzałą partię polityczną — środowisko bezkrytycznych wyznawców siebie samego, Jednocześnie sprawiał wrażenie osoby silnie podporządkowanej wpływowi Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Zawsze było dla mnie zagadką, dlaczego tak jednoznacznie na nią postawił, odsuwając na bok wieloletnich współpracowników, takich jak Michał Kobosko — mówi posłanka klubu Centrum.
Bodnar w rozmowie z dziennikarzami podkreślała, że jej krytyka nie wynika wyłącznie z obecnej sytuacji, ale z dłuższego procesu, w którym według niej lider skupiał wokół siebie bezkrytycznych zwolenników, marginalizując jednocześnie osoby, które miały własne opinie i wizje polityczne. W jej ocenie takie podejście było jedną z kluczowych przyczyn eskalacji konfliktu i ostatecznego rozpadu klubu parlamentarnego.
Była posłanka krytykowała również wybór Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz na stanowisko przewodniczącej ugrupowania, który — jej zdaniem — nie miał konsensusu wewnątrz partii i prowadził do dalszych podziałów. Bodnar mówiła:
Patrząc na to, dokąd doprowadziło go wsłuchiwanie się wyłącznie w jej głos — a wszyscy widzimy, w jakiej sytuacji znalazła się dziś Polska 2050 — trudno nie zauważyć braku refleksji.
Kolejnym elementem jej wypowiedzi było podkreślenie, że sposób, w jaki Hołownia określał tych, którzy zdecydowali się odejść z partii — jako „zdrajców” czy „rozłamowców” — pokazuje brak gotowości na tolerowanie odmiennych opinii wewnątrz ugrupowania. Zdaniem Bodnar to właśnie restrykcyjne, jej zdaniem autorytarne praktyki doprowadziły do procesu destrukcji, który dziś ma konsekwencje nie tylko dla samej Polski 2050, ale i dla całej sceny politycznej.
Na zakończenie Bodnar podkreśliła, że przystąpienie do nowo uformowanego klubu Centrum było dla niej naturalnym krokiem „ku bardziej demokratycznemu i otwartemu środowisku”, które nie będzie opierało się na bezwarunkowym podporządkowaniu jednej osobie ani jednej linii partyjnej.
Tymi wypowiedziami potwierdził to, o czym mówiłam wcześniej — że mamy do czynienia z mechanizmem bliższym sekcie niż demokratycznej organizacji. Wydaje się zaskoczony, że ludzie zaczęli samodzielnie myśleć, wyrażać własne opinie i przestali być jego bezwarunkowymi zwolennikami. A także, że odrzucili przywództwo Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz — dodaje.
Reakcja samego Hołowni
Reakcja Szymona Hołowni na słowa byłej posłanki oraz na sam rozłam w partii była jednoznaczna, choć nacechowana dużymi emocjami. W licznych wypowiedziach medialnych podkreślał przede wszystkim, że sytuacja ta jest dla niego „rzeczą bardzo smutną i złą”, szczególnie zważywszy na fakt, że Polska 2050 była projektem, który budował przez wiele lat — zarówno organizacyjnie, jak i osobowościowo.
Hołownia wielokrotnie powtarzał, że powodem odejść nie są różnice programowe ani polityczne, lecz osobiste animozje wobec nowego kierownictwa. Jak mówił: „to, co się dzieje, boli mnie i rozdziera mi serce… dzisiaj mówią ‘odchodzimy, dziękujemy’, ale w zasadzie nie mówią, bo ze mną nikt z nich o tym nie rozmawiał”.
Były przewodniczący również podkreślił, że mimo rozłamu pozostaje wierny swoim przekonaniom i wierzy w przyszłość ugrupowania, które — jego zdaniem — nadal ma przed sobą istotną rolę w polityce krajowej. Zapowiedział, że sam pozostaje w Polsce 2050 i będzie kontynuował pracę nad jej programem oraz integracją tych członków, którzy pozostali.
W komentarzach nie zabrakło także słów krytyki wobec postawy odchodzących działaczy, których określił mianem rozłamowców i wskazał, że ich decyzja o opuszczeniu ugrupowania może osłabić jego wpływ i pozycję polityczną. Dodał również, że rozłam może mieć konsekwencje dla stabilności koalicji rządowej, w której Polska 2050 pełniła istotną rolę.
W świetle tych wydarzeń staje się jasne, że konflikt wewnątrz ugrupowania nie ogranicza się do sporu personalnego, lecz dotyka podstawowych pytań o to, jaka ma być rola lidera i jak powinna wyglądać kultura polityczna we współczesnej Polsce — kwestia, która z pewnością będzie nadal przedmiotem szerokiej debaty publicznej.