Wydarzenia Gwiazdy Dieta Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > Była radość i ekscytacja, teraz jest rozpacz i łzy. Występ Polki na IO
Agata Piszczek
Agata Piszczek 08.02.2026 14:17

Była radość i ekscytacja, teraz jest rozpacz i łzy. Występ Polki na IO

Była radość i ekscytacja, teraz jest rozpacz i łzy. Występ Polki na IO
fot. Canva

Rozbudziła nadzieje kibiców i ekspertów, jechała pewnie i szybko, aż nagle wszystko się posypało. Aleksandra Król-Walas była na dobrej drodze do olimpijskiego medalu w snowboardowym slalomie gigancie równoległym. Niestety, jeden drobny błąd w ćwierćfinale sprawił, że Polka zakończyła rywalizację poza podium.

  • Olimpijska forma i wielkie oczekiwania
  • Dramatyczna walka o półfinał
  • Doświadczenie, które boli najbardziej

Olimpijska forma i wielkie oczekiwania

Aleksandra Król-Walas od lat należy do światowej czołówki snowboardu alpejskiego. Dwukrotna brązowa medalistka mistrzostw świata przyjechała do Włoch jako jedna z liderek reprezentacji Polski i realna kandydatka do olimpijskiego krążka. Dla 34-letniej zawodniczki były to już czwarte igrzyska w karierze, co tylko podsycało emocje – doświadczenie i forma miały wreszcie zaprocentować.

Polka specjalizuje się w snowboardowym slalomie gigancie równoległym i slalomie równoległym. W poprzednich startach olimpijskich brakowało jej szczęścia. Najlepszy wynik osiągnęła w Pekinie w 2022 roku, gdzie zajęła ósme miejsce. Tym razem jednak wszystko wyglądało inaczej. Trasa w Livigno sprzyjała technicznym zawodniczkom, a Król-Walas prezentowała się bardzo pewnie już od pierwszych przejazdów.

W eliminacjach uzyskała piąty czas, co dało jej komfortowe miejsce w drabince fazy pucharowej. Lepsze były tylko największe gwiazdy tej konkurencji, z dwukrotną mistrzynią olimpijską Ester Ledecką na czele. Polka nie ukrywała ambicji i jasno dawała do zrozumienia, że walczy o coś więcej niż tylko miejsce w czołowej dziesiątce.

Dramatyczna walka o półfinał

W 1/8 finału Król-Walas stanęła naprzeciw Kanadyjki Aurelie Moisan. Od początku kontrolowała przejazd, pojechała agresywnie, ale bez ryzyka i wygrała z przewagą 0,36 sekundy. To tylko potwierdziło, że jest w znakomitej dyspozycji. Kibice mogli zacząć marzyć o medalu.

Ćwierćfinał okazał się jednak momentem zwrotnym całych zawodów. Rywalką Polki była reprezentantka gospodarzy, Lucia Dalmasso. Pojedynek zapowiadał się na bardzo wyrównany i dokładnie taki był. Król-Walas przez większą część trasy minimalnie prowadziła, jadąc płynnie i dynamicznie.

Niestety, na jednym z odcinków popełniła drobny błąd techniczny. Straciła rytm, a to wystarczyło, by Włoszka wykorzystała swoją szansę. Różnica na mecie wyniosła zaledwie 0,26 sekundy. Tyle dzieliło Polkę od półfinału i dalszej walki o olimpijski medal.

Doświadczenie, które boli najbardziej

Po przegranym ćwierćfinale emocje były ogromne. Król-Walas doskonale zdawała sobie sprawę, jak blisko była spełnienia marzeń. Czwarte igrzyska w karierze, znakomita forma i realna szansa na podium – to wszystko sprawia, że ten występ będzie ją długo boleć.

Mimo braku medalu Polka pokazała klasę i potwierdziła, że wciąż należy do ścisłej światowej czołówki. W rywalizacji olimpijskiej liczą się detale, a jeden niewielki błąd potrafi przekreślić miesiące przygotowań. Tym razem los nie był dla niej łaskawy.

W kwalifikacjach odpadli także pozostali reprezentanci Polski – Maria Bukowska-Chyc oraz Oskar Kwiatkowski i Michał Nowaczyk. To sprawiło, że to właśnie Król-Walas dźwigała na barkach największe nadzieje biało-czerwonych.

Choć medal nie trafił do Polski, występ Aleksandry Król-Walas był pokazem charakteru, doświadczenia i sportowej jakości. Jedno jest pewne – kibice długo nie zapomną, jak niewiele zabrakło, by historia potoczyła się zupełnie inaczej.

Wybór Redakcji
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: