Było po 10, gdy samochód stanął w płomieniach. Dym było widać z kilometra
W niedzielny poranek, tuż po godzinie 10:00, na drodze wojewódzkiej DW631 w Krubinie (gmina Wieliszew) doszło do dramatycznego pożaru samochodu osobowego. Świadkowie relacjonowali nagłe kłęby czarnego dymu i ogień wydostający się spod maski pojazdu — widoczny z daleka, nawet z ponad kilometra. Kierowca, zaskoczony sytuacją, zdołał wyskoczyć z auta zanim płomienie ogarnęły całe Volvo. Strażacy, którzy przyjechali na miejsce, prowadzili akcję gaśniczą w warunkach, gdy nad drogą unosiły się gęste kłęby dymu, a ruch był znacznie utrudniony.
- Okoliczności zdarzenia: ogień na DW631
- Jak do tego doszło: wstępne ustalenia służb
Okoliczności zdarzenia: ogień w trakcie jazdy na DW631
Do dramatycznych wydarzeń doszło w niedzielę 11 stycznia 2026 roku na ul. Nowodworskiej, na popularnym odcinku DW631 w Krubinie. Z relacji straży pożarnej wynika, że pożar pojawił się w trakcie jazdy, gdy kierowca prowadzonego Volvo poczuł nagle zapach dymu w kabinie auta.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez dyżurnego stanowiska kierowania Komendy Powiatowej PSP w Legionowie, asp. Andrzeja Mękarskiego, zgłoszenie o pożarze wpłynęło do służb o godzinie 10:14. Na miejsce natychmiast wysłano dwa zastępy straży pożarnej – jeden z JRG Legionowo oraz drugi z ochotniczej straży pożarnej w Krubinie.
Kierowca zatrzymał samochód w zatoczce autobusowej przy drodze i opuścił pojazd na własną rękę, zanim ogień zaczął błyskawicznie się rozprzestrzeniać. W momencie przybycia pierwszych zastępów strażaków cały samochód był już objęty płomieniami. Mimo szybkiej reakcji służb pożarowych i prób gaszenia, pojazdu nie udało się uratować — Volvo spłonęło niemal doszczętnie.
Akcja strażacka polegała głównie na ugaszeniu ognia oraz zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, tak aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenieniu się płomieni i ewentualnym zagrożeniom dla innych uczestników ruchu. Ruch drogowy na DW631 był w czasie działań utrudniony, co mogło dodatkowo podnosić niebezpieczeństwo w okolicy pożaru.
Jak do tego doszło: wstępne ustalenia służb
Według wstępnych ustaleń i informacji uzyskanych od straży pożarnej, pożar pojawił się bezpośrednio w trakcie jazdy samochodem osobowym marki Volvo. To właśnie nagłe pojawienie się ognia w czasie jazdy zaskoczyło kierowcę i wymusiło natychmiastowe zatrzymanie auta.
W rozmowie z reporterem lokalnego portalu dyżurny PSP wyjaśniał, że kierowca poczuł zapach dymu, po czym od razu zatrzymał pojazd w zatoczce autobusowej. To prawdopodobnie w tym momencie doszło do gwałtownego rozwoju ognia, który w ciągu bardzo krótkiego czasu objął praktycznie cały samochód.
Na miejscu zdarzenia strażacy zabezpieczyli teren i podjęli działania gaśnicze. Niestety, mimo wysiłków ratowników, samochodu nie udało się uratować – spłonął niemal całkowicie. Działania służb trwały do około godziny 11:20, kiedy to ostatni zastęp wrócił do koszar. Ruch na drodze – częściowo ograniczony – był utrudniony przez czas prowadzonych działań.
Na chwilę obecną nie podano oficjalnej przyczyny zapalenia się pojazdu. Straż pożarna ustala szczegóły, ale wstępne doniesienia ograniczają się do faktu, że ogień pojawił się niespodziewanie podczas jazdy, co może wskazywać na usterkę techniczną lub zwarcie w instalacji – choć potwierdzenie tej hipotezy wymaga jeszcze szczegółowych oględzin.
Czy ktoś został ranny?
Na miejscu zdarzenia, mimo dramatycznego obrazu płonącego samochodu, nikt nie odniósł obrażeń. Volvo podróżował tylko kierowca, który opuścił pojazd jeszcze przed tym, jak ogień rozprzestrzenił się na cały samochód.
Dyżurny PSP potwierdził lokalnemu reporterowi, że kierowca nie doznał żadnych obrażeń i nie wymagał pomocy medycznej. Dzięki temu, mimo powagi sytuacji i intensywności pożaru, nie doszło do tragicznych skutków osobowych.
Jedynymi konsekwencjami dla zdrowia osób biorących udział w zdarzeniu były potencjalne emocjonalne skutki szoku spowodowanego nieoczekiwanym pożarem pojazdu. Strażacy skoncentrowali się więc wyłącznie na działaniach ratunkowych i zabezpieczeniu miejsca