W poniedziałek, 9 lutego 2026 r., nad jednym z gospodarstw rolnych w Grójcu Małym (gmina Złoczew, powiat sieradzki) zawisł gęsty, czarny dym. Już z daleka było słychać przeraźliwy ryk bydła, które w panice próbowało znaleźć wyjście z objętej ogniem obory, choć dla wielu zwierząt ucieczka była niemożliwa. Strażacy i mieszkańcy, którzy przybyli na miejsce, natrafili na piekielny żywioł — ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, pożerając dachy budynków gospodarczych, warsztatów i miejsc schronienia dla setek zwierząt. Już pierwsze chwile walki z żywiołem pokazały, że to dramat, którego skutki będą ogromne zarówno dla rolników, jak i całej lokalnej społeczności.Okoliczności zdarzeniaAkcja ratunkowaPierwsze informacje ws. poszkodowanych
W niedzielne popołudnie 8 lutego 2026 r. w miejscowości Cienin Zaborny w powiecie słupeckim (woj. wielkopolskie) doszło do jednego z największych pożarów w regionie w ostatnich latach. Po godzinie 19:00 strażacy otrzymali zgłoszenie o ogniu w ogromnej hali magazynowej, w której przechowywane było zboże i pasze — materiał szczególnie łatwopalny i trudny w gaszeniu. Ogień, który błyskawicznie rozprzestrzenił się po wnętrzu obiektu, wkrótce objął cały dach i znaczne partie magazynu, powodując gęste kłęby czarnego dymu widoczne na wiele kilometrów. W obliczu potęgi żywiołu służby wydały pilny komunikat i rozpoczęły szeroko zakrojoną akcję ratunkową, która trwała przez całą noc.Okoliczności zdarzenia — co dokładnie się stało?Akcja gaśnicza — setki strażaków na miejscu walki z żywiołem
Wieczorny spokój w niewielkiej wielkopolskiej miejscowości przerwał widok, którego nikt nie chce oglądać z bliska. Nad okolicą uniosły się kłęby dymu, a na wąskich drogach zaroiło się od wozów strażackich. Akcja szybko przybrała skalę, jakiej mieszkańcy Cienina Zabornego nie pamiętają od lat – i wcale nie było jasne, jak długo potrwa walka z żywiołem.
Dramat w alpejskim kurorcie narciarskim Crans-Montana — miejsce pamięci ofiar tragicznego sylwestrowego pożaru znów stanęło w ogniu. Tam, gdzie kilka tygodni temu tysiące ludzi łączyło ból, pamięć i żałobę, w niedzielny poranek ogień pojawił się po raz drugi. Służby natychmiast wkroczyły do akcji, a mieszkańcy znów zamarli, wspominając największą tragedię w kraju od lat. Czy symbol pamięci znów zamienił się w symbol koszmaru?Sylwestrowa tragedia i pierwszy pożar – okoliczności katastrofy w Crans-MontanaNowy pożar w miejscu pamięciInterwencja służb — ratunek w ogniu pamięci
W jednym z wielorodzinnych budynków doszło do potężnej eksplozji – huk rozdarł spokojne popołudnie, a ściany zatrzęsły się od siły wybuchu. Ludzie wybiegali na klatki, okna powypadały jak zapałki, a kłęby kurzu unosiły się w powietrzu. W środku pełno było mieszkańców – w ciągu sekund zwykła chwila zmieniła się w walkę o bezpieczeństwo i ewakuację. Służby ratunkowe rzuciły się w wir działań, by ratować zdrowie i życie tych, którzy znaleźli się w epicentrum tragedii.Okoliczności zdarzeniaRanni i zdrowie poszkodowanychAkcja gaśnicza i działania służb
Dramat w Mysłowicach (woj. śląskie). Przez wiele godzin woda lała się po ścianach jednego z najważniejszych zabytków miasta – kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa. Gdy w sobotni poranek organista wszedł do świątyni, było już za późno. Posadzka, mury i wyposażenie znalazły się pod wodą. „To, czego doświadczyliśmy, zostanie z nami do końca życia” – napisał wstrząśnięty muzyk.
Miało być szybkie wyjazd na akcję, były dramatyczne sekundy i strach, że dojdzie do katastrofy. Ciężki wóz strażacki z Komendy Miejskiej PSP w Świnoujściu stracił przyczepność na oblodzonym placu manewrowym i zaczął sunąć bokiem wprost na budynek remizy. Jeden z druhów wyskoczył z kabiny i… zjeżdżał razem z pojazdem po lodzie. Nagranie mrozi krew w żyłach.Wóz ważący kilkanaście ton wymknął się spod kontroliStrażak wyskoczył z kabiny. „To były ułamki sekund”Mieszkańcy pytają: jak to możliwe, że plac był jak lodowisko?
Czwartkowe przedpołudnie w Ząbkach zamieniło się w dramatyczną scenę. 5 lutego 2026 roku o godzinie 11:24 mieszkańcy bloku przy ul. Powstańców zobaczyli kłęby gęstego, szarego dymu wydobywającego się z jednego z mieszkań. Na miejscu błyskawicznie pojawiły się wszystkie służby ratunkowe. Dzięki natychmiastowej akcji pożar został opanowany, a ewakuacja mieszkańców przebiegła bezpiecznie.
Nagle pojawiły się płomienie – ogień trawił urządzenia kluczowe dla funkcjonowania ogromnej instytucji. Alarm ogarnął pracowników i służby ratunkowe, a w środku znajdowały się osoby, które mógł zaskoczyć ogień. Chwilę później rozpoczęła się dramatyczna walka z żywiołem..Dramatyczne okoliczności zdarzeniaNatychmiastowa reakcja służbPrzyczyna pożaru i lokalizacja obiektuInformacje o ofiarach
Dramatyczne sceny w nadmorskiej Pogorzelicy (woj. zachodniopomorskie). Potężny pożar pochłonął ponad 600 metrów kwadratowych kompleksu domków letniskowych. Z żywiołem walczy około 50 strażaków, a akcję gaśniczą utrudniają kłęby duszącego dymu, siarczysty mróz i ogromne problemy z dostępem do wody. Pożar wybuchł przed południem. Ogień błyskawicznie objął cały ośrodekStrażacy walczą z dymem, mrozem i brakiem wodyBudynek spłonął doszczętnie. Przyczyna pożaru wciąż zagadką
Jeszcze przed świtem spokojną noc przerwały syreny i intensywne działania ratowników. Sytuacja wyglądała groźnie, ale szybka reakcja służb zapobiegła najgorszemu. Na miejscu przez wiele godzin trwała walka z żywiołem.Ogień pojawił się nagle. Akcja rozpoczęła się przed świtemEwakuacja gości hotelowychTrwa dogaszanie i zabezpieczanie obiektu. Policja zbada przyczyny
Groźny pożar, który w sobotę ogarnął dom jednorodzinny przy ul. Radlińskiej w Wodzisławiu Śląskim, wywołał falę niepokoju wśród mieszkańców miasta. Ogień pojawił się niespodziewanie w południe i mimo szybkiej reakcji służb ratowniczych doprowadził do poważnych konsekwencji dla domowników.Groźny pożar domu w Wodzisławiu ŚląskimAkcja straży pożarnej i sytuacja domownikówSkutki pożaru i ustalanie przyczyn
W podwarszawskich Ząbkach 3 lipca 2025 roku doszło do jednego z największych pożarów mieszkaniowych w ostatnich latach, który objął dach i wiele kondygnacji bloku mieszkalnego przy ul. Powstańców 62. Dzisiaj prokuratura ujawniła wnioski biegłych oraz najbardziej prawdopodobną przyczynę zdarzenia. Oto, co ustalono i co to oznacza dla śledztwa oraz mieszkańców.Najbardziej prawdopodobna przyczyna pożaru według biegłychSkala zniszczeńŚledztwo i dalsze kroki prokuratury
Tragiczny piątkowy poranek w regionie łódzkim. Ogień buchnął nagle, otaczając ciasno zabudowania i wypełniając niebo gęstym dymem, który widoczny był z daleka. Mieszkańcy obudzili się śledząc przerażające kłęby czerni nad okolicą, a służby ratunkowe natychmiast ruszyły na miejsce dramatycznego zdarzenia.Okoliczności zdarzeniaHeroiczna akcja ratunkowaMożliwa przyczyna pożaru
Ściana ognia i gęsty, czarny dym piłują niebo – widok zatrważający, który zatrzymał dziś wielu ludzi w pół kroku. Potężny pożar pochłania halę przemysłową, a słup dymu sięga tak wysoko, że widać go z odległych rejonów miasta i okolicy. Strażacy walczą z żywiołem, który rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie, a atmosfera robi się coraz bardziej napięta.Okoliczności zdarzeniaTrwa akcja gaśniczaWiemy, co z ludźmi
Chwile niepokoju w samym sercu stolicy. Około godziny 23 służby ratunkowe interweniowały w jednym z najwyższych biurowców w Warszawie. W wieżowcu Q22 doszło do zwarcia instalacji elektrycznej na 22. piętrze. Na miejsce ruszyły zastępy straży pożarnej, policja i grupa operacyjna miasta. Na szczęście sytuację szybko opanowano, a nikt nie ucierpiał.Nocna akcja służb w ŚródmieściuZwarcie na 22. piętrze. Co dokładnie się stało?Q22 – jeden z najwyższych biurowców w Polsce
Niedzielne popołudnie w powiecie wągrowieckim na długo zapadnie w pamięć mieszkańcom Morakówko. Spokój lokalnej społeczności został przerwany przez gwałtowne zdarzenie, które wymagało natychmiastowej interwencji wielu jednostek straży pożarnej.Pożar gospodarstwa w WielkopolsceAkcja strażaków i kluczowe decyzje w pierwszych minutachSkutki pożaru i wstępne ustalenia dotyczące przyczyn
Sobotni wieczór, chwile przed godziną 22:00. Gdy większość mieszkańców bloku przy ul. Przemysława 6 w Wodzisławiu Śląskim szykowała się do snu, nagle siódme piętro stanęło w ogniu. Płomienie i kłęby czarnego dymu wyrwały ludzi z łóżek. Strażacy dotarli błyskawicznie, ale na ratunek było już za późno. W spalonym mieszkaniu znaleziono zwęglone ciało 63-letniego mężczyzny. Jego żona przeżyła, podobnie jak inni ewakuowani. Szok budzi jednak zachowanie części gapiów – zamiast pomagać, nagrywali tragedię telefonami.Ogień na siódmym piętrze. Minuty grozy przy ul. PrzemysławaUcieczka w dymie i na dach. Mieszkańcy walczyli o życie„Śmiechy” i filmiki zamiast empatii. Wstrząsające zachowanie gapiów
Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, a nad okolicą uniosły się gęste kłęby czarnego dymu. Na miejsce natychmiast skierowano liczne siły ratownicze, bo skala zagrożenia od pierwszych minut była bardzo poważna. Strażacy prowadzą intensywną walkę z żywiołem, a sytuacja wciąż jest dynamiczna.Okoliczności zdarzeniaSłużby w akcji — 11 zastępów straży walczy z pożaremMożliwe przyczyny pożaru
Zwykły patrol zamienił się w niezwykłą akcję pomocy. Dzielnicowi z Mławy, widząc zmagającą się z lodem i ciężkimi zakupami seniorkę, natychmiast zareagowali. Dzięki ich empatii i współpracy ze strażakiem kobieta bezpiecznie wróciła do domu.Oblodzony chodnik i samotna walka z codziennościąRadiowóz zamiast samotnej drogi i pomoc strażakaTroska, która nie kończy się na jednym geście
Wieczorną ciszę jednego z osiedli w Wodzisławiu Śląskim przerwały syreny i zapach dymu unoszący się nad blokami. Przy ulicy Przemysława w kilka minut zwykła sobota zamieniła się w dramat, który postawił na nogi służby ratunkowe i zaniepokoił mieszkańców całej okolicy. To, co wydarzyło się później, na długo zostanie w pamięci miasta.Spokojny wieczór przerwany alarmemAkcja służb ratunkowych i rozwój wydarzeń na osiedluSkutki zdarzenia i reakcje mieszkańców Wodzisławia Śląskiego
Noc grozy w Przemkowie na Dolnym Śląsku. Chwilę po godz. 2.30 potężny wybuch wyrwał mieszkańców ze snu. Eksplodował piec w budynku gospodarczym, a chwilę później wszystko stanęło w ogniu. Dwie osoby zostały ranne, jedna z nich w stanie ciężkim trafiła do szpitala. Strażacy walczyli z żywiołem przez kilka godzin.Potężny wybuch w środku nocy. „Myśleliśmy, że to trzęsienie ziemi”Dramatyczna akcja ratunkowa. Jedna osoba ciężko rannaCo doprowadziło do eksplozji? Sprawę badają służby
Ogromne kłęby ognia i gęsty, duszący dym nad terenem jednego z zakładów – wczoraj wieczorem strażacy walczyli z pożarem, który pochłonął warsztat i doprowadził do całkowitego zniszczenia zaparkowanych w nim samochodów. W akcji gaśniczej wzięło udział aż siedem jednostek straży pożarnej, a przynajmniej jedna osoba została poszkodowana. To był dramat ratowników, którzy musieli zmierzyć się z żywiołem w trudnych warunkach – wysoką temperaturą, słabą widocznością i zawalonym dachem.Okoliczności zdarzeniaUstalenia strażakówKto został ranny?
W Brześciu na Białorusi doszło do pożaru magazynu z materiałami pirotechnicznymi, położonego niedaleko polskiej granicy. Podczas akcji gaśniczej słychać było głośne huk i serie eksplozji — na szczęście nikt nie został ranny, jednak gwałtowne wybuchy przestraszyły mieszkańców okolicznych dzielnic.Pożar i eksplozje w magazynie pirotechnicznymReakcja mieszkańców i służbPrzyczyny pożaru i konsekwencje
Dramatyczne chwile podczas wesela w Małopolsce. Ogień wybuchł nagle i w kilka minut zamienił popularną karczmę w płonącą pułapkę. Na miejscu pracowało blisko 150 strażaków, ewakuowano niemal 100 biesiadników. Osiem osób zostało poszkodowanych, w tym strażacy. Budynek spłonął doszczętnie.Ogień pojawił się nagle. Weselnicy musieli uciekaćRanni strażacy i goście weselni. Akcja trwała wiele godzinKarczma do rozbiórki. Śledczy ustalą przyczynę pożaru
To miała być chwila grozy, która skończy się szczęśliwie. 38-letnia matka bez wahania wbiegła w kłęby trującego dymu, by ratować 11-letniego syna poruszającego się na wózku inwalidzkim. Niestety, dramat w Myjomicach koło Kępna (woj. wielkopolskie) zakończył się tragedią. Najnowsze ustalenia prokuratury wstrząsają – przyczyna zadymienia była zupełnie inna, niż początkowo podejrzewano.Tragedia rozegrała się w kilka minutToksyczny dym bez ognia. Śmiertelna pułapkaBiegły wskazał przyczynę. To nie była fotowoltaika
Chwile grozy w Lędzinach na Górnym Śląsku. W sobotnie popołudnie w jednym z bloków wybuchł pożar, który postawił na nogi straż pożarną, policję i pogotowie. Jeden z mieszkańców, odcięty od drogi ucieczki, zdecydował się na desperacki krok — ratował życie, uciekając przez balkon do sąsiedniego mieszkania.Pożar wybuchł nagle. Ogień na czwartym piętrzeDramatyczna ucieczka przez balkonSzybka akcja służb i wiele pytań bez odpowiedzi
W środę po południu nad jedną z opolskich miejscowości zebrały się czarne kłęby dymu i błyski syren – potężny ogień objął duży budynek mieszkalny. Strażacy walczyli z żywiołem przez wiele godzin, a ewakuowani lokatorzy nadal próbowali zrozumieć, co dokładnie stało się tego dnia. Więcej szczegółów z tej dramatycznej akcji dopiero napływa.