Pożar hali w pobliżu dworca. Zagrożone bezpieczeństwo podróżnych. Syreny było słychać w całym mieście
Kłęby czarnego dymu, huk i seria syren alarmowych. Ogień wdarł się do hali z taką siłą, że w kilka minut sytuacja wymknęła się spod kontroli. Na miejsce ruszyły kolejne zastępy straży pożarnej, a mieszkańcy z niepokojem obserwowali rozwój wydarzeń.
- Okoliczności zdarzenia. Dziesięć zastępów w akcji
- Jak doszło do wybuchu pożaru?
- Czy zagrożony był dworzec i bezpieczeństwo podróżnych?
Okoliczności zdarzenia. Dziesięć zastępów w akcji
Do pożaru hali sprzedażowo-magazynowej doszło w godzinach wieczornych. Zgłoszenie wpłynęło do służb około godziny 19:39. Na miejsce natychmiast skierowano dziewięć, a następnie łącznie dziesięć zastępów straży pożarnej – zarówno z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej, jak i okolicznych Ochotniczych Straży Pożarnych. W działaniach brały udział także specjalistyczne pojazdy z drabiną mechaniczną. Informacje te przekazał portal Lubin.pl.
Po przybyciu pierwszych zastępów strażacy zastali rozwinięty pożar, który objął część ściany oraz dach hali. Ogień rozprzestrzeniał się w obrębie obiektu handlowego, w którym znajdowały się materiały budowlane oraz pomieszczenia biurowe i kasowe. Jak relacjonuje Strazacki.pl, sytuacja była dynamiczna i wymagała podania kilku prądów gaśniczych w natarciu.
Pożar objął około 100 metrów kwadratowych powierzchni. Został on szybko zlokalizowany i ugaszony. Działania strażaków polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia oraz podaniu czterech prądów gaśniczych w natarciu, trzech z pojazdów i jednego z drabiny mechanicznej. – relacjonuje starszy ogniomistrz Sławomir Rypień, oficer dyżurny Komendy Powiatowej PSP w Lubinie.
Akcja trwała kilka godzin i zakończyła się przed godz. 23:00. Według wstępnych szacunków straty materialne mogą sięgać około miliona złotych.
Jak doszło do wybuchu pożaru?
Z dotychczasowych informacji przekazanych przez lokalne media wynika, że ogień pojawił się w części magazynowej obiektu. Płomienie objęły około 100 metrów kwadratowych powierzchni hali. Wewnątrz składowano materiały budowlane oraz artykuły przemysłowe przeznaczone do sprzedaży, co mogło sprzyjać szybkiemu rozwojowi ognia. Konstrukcja hali oraz obecność łatwopalnych elementów wyposażenia sprawiły, że ogień bardzo szybko przedostał się na elewację i dach.
Zniszczeniu uległa część wyposażenia hali, artykuły przemysłowe przeznaczone do sprzedaży, elementy elewacyjne i pokrycia dachu, a także szyby w części administracyjnej. Uszkodzone zostały również pomieszczenia biurowe – st.ogn. Sławomir Rypień, oficer dyżurny Komendy Powiatowej PSP w Lubinie
Strażacy działali równolegle z kilku stron, aby jak najszybciej odciąć drogę rozprzestrzeniania się płomieni. Podano cztery prądy wody – trzy z poziomu gruntu oraz jeden z drabiny mechanicznej. Ogień został zlokalizowany stosunkowo szybko, co pozwoliło ograniczyć skalę zniszczeń. Uszkodzeniu uległy elementy konstrukcyjne budynku, elewacja, a także część towaru i wyposażenia.
Na obecnym etapie – jak wynika z relacji Lubin.pl – przyczyny pożaru nie zostały oficjalnie podane. Sprawą zajmują się odpowiednie służby, które prowadzą czynności mające ustalić źródło ognia. Nie ma informacji o osobach poszkodowanych. Strażacy zakończyli działania po dokładnym sprawdzeniu obiektu i wykluczeniu ponownego zagrożenia.
Czy zagrożony był dworzec i bezpieczeństwo podróżnych?
W materiałach opublikowanych przez Lubin.pl oraz Strazacki.pl nie ma informacji o ewakuacji dworca ani o bezpośrednim zagrożeniu dla infrastruktury kolejowej czy pasażerów. Media podkreślają natomiast skalę zadymienia oraz intensywność działań ratowniczych, które były widoczne z większej odległości. Obecność licznych zastępów straży pożarnej i pojazdów uprzywilejowanych mogła powodować utrudnienia komunikacyjne w okolicy.
Strażacy koncentrowali się na tym, aby ogień nie wydostał się poza obręb hali i nie zagroził sąsiednim obiektom, przez co stacja kolejowa w Lublinie była zagrożona. Szybkie zlokalizowanie pożaru oraz skuteczne podanie prądów gaśniczych pozwoliło zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się ognia. W relacjach nie pojawia się informacja o konieczności zamykania pobliskich obiektów użyteczności publicznej ani wstrzymania ruchu kolejowego.
Z przekazów wynika, że sytuacja została opanowana przed północą, a teren zabezpieczono. Choć zdarzenie miało poważny charakter i wiązało się z dużym zadymieniem, nie ma potwierdzonych informacji, by bezpieczeństwo podróżnych korzystających z infrastruktury komunikacyjnej zostało bezpośrednio naruszone.