Wydarzenia Gwiazdy Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > Diesel mocno w dół. Jest decyzja Tuska. Nagle szokujący ruch Orlenu
Kamil  Świętek
Kamil Świętek 09.03.2026 21:02

Diesel mocno w dół. Jest decyzja Tuska. Nagle szokujący ruch Orlenu

Diesel mocno w dół. Jest decyzja Tuska. Nagle szokujący ruch Orlenu
Fot. Filip Naumienko/REPORTER, Piotr Hukalo/East News

Ceny diesla w ostatnich dniach zaczęły gwałtownie rosnąć, a kierowcy w całej Polsce z niepokojem obserwują sytuację na stacjach paliw. W tle jest napięta sytuacja na świecie i drożejąca ropa. Rząd zapowiada jednak reakcję, a państwowy koncern paliwowy zdecydował się na ruch, który może zaskoczyć rynek.

  • Dlaczego diesel nagle podrożał?
  • Decyzja Tuska. „Nikt nie zarobi na kryzysie”
  • Nagły ruch Orlenu. Tego nikt się nie spodziewał

Dlaczego diesel nagle podrożał?

Nagły wzrost cen diesla ma przede wszystkim związek z napiętą sytuacją geopolityczną na Bliskim Wschodzie. Pod koniec lutego rozpoczęły się działania zbrojne po tym, jak Izrael i Stany Zjednoczone przeprowadziły naloty na Iran. Wydarzenia te natychmiast odbiły się na rynku surowców energetycznych. Cena baryłki ropy Brent skoczyła w krótkim czasie z poziomu poniżej 70 dolarów do niemal 104 dolarów, a chwilowo zbliżała się nawet do 120 dolarów. To jeden z najszybszych wzrostów od wielu miesięcy.

Kluczowe znaczenie ma także sytuacja w rejonie Zatoki Perskiej. W wyniku napięć praktycznie zablokowana została Cieśnina Ormuz – strategiczny szlak transportowy, którym przepływa ogromna część światowych dostaw ropy. Zakłócenia w eksporcie surowca z tego regionu powodują, że inwestorzy obawiają się poważnych problemów z globalną podażą paliw. W efekcie ceny ropy rosną, a za nimi drożeją produkty rafineryjne, w tym diesel.

Eksperci zwracają uwagę, że ceny paliw na stacjach są w dużej mierze uzależnione właśnie od sytuacji na światowych rynkach. Mechanizm jest stosunkowo prosty: gdy drożeje ropa i paliwa w hurcie, po pewnym czasie wzrosty przenoszą się także na ceny detaliczne. Na ich poziom wpływa również kurs walut oraz koszty transportu i magazynowania paliw. Dlatego nawet jeśli dostawy surowca do Polski pozostają stabilne, zmiany na rynku globalnym bardzo szybko odbijają się na portfelach kierowców.

Decyzja Tuska. „Nikt nie zarobi na kryzysie”

W obliczu gwałtownego wzrostu cen paliw głos zabrał premier Donald Tusk. Szef rządu podkreślił, że sytuacja na rynku jest przede wszystkim skutkiem globalnego kryzysu, na który Polska nie ma bezpośredniego wpływu. Jednocześnie zapewnił, że państwo będzie reagować, aby ograniczyć skutki drożyzny dla kierowców i przedsiębiorców.

Z całą pewnością inny Donald ma realny wpływ na to, co się dzieje z paliwami na świecie — skomentował Tusk, nawiązując do prezydenta Trumpa, który zapowiedział rychły koniec konfliktu.

Podczas konferencji prasowej premier jasno określił stanowisko rządu wobec firm działających na rynku paliw. Jak powiedział

Ani Orlen, ani nikt inny nie ma prawa zarobić na tej sytuacji. 

W ten sposób odniósł się do obaw, że firmy paliwowe mogłyby wykorzystać napiętą sytuację geopolityczną do zwiększania marż i dodatkowych zysków. Donald Tusk zapowiedział także, że rząd analizuje narzędzia, które pozwolą ograniczyć skalę wzrostów cen paliw w Polsce. Chodzi przede wszystkim o działania, które sprawią, że skoki cen ropy na światowych giełdach nie przełożą się w pełni na rachunki kierowców. Jak wcześniej wskazywał premier, koncerny paliwowe mają do dyspozycji różne mechanizmy finansowe – w tym właśnie możliwość operowania poziomem marży – aby złagodzić skutki globalnych wahań cen.

Szef rządu uspokaja również, że mimo napiętej sytuacji nie ma zagrożenia dla dostaw paliw do Polski. Zapasy są na stabilnym poziomie, a rafinerie pracują normalnie. Jednocześnie premier przyznaje, że jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie się przedłużał, przyszłe ceny surowców pozostają trudne do przewidzenia.

Przeczytaj także: Kto odpadł z "Tańca z Gwiazdami"? Oficjalne wyniki

Nagły ruch Orlenu. Tego nikt się nie spodziewał

W reakcji na gwałtowne zmiany na rynku paliw zdecydowany ruch wykonał Orlen. Państwowy koncern ogłosił, że obniża swoją marżę detaliczną na oleju napędowym niemal do zera. To działanie ma ograniczyć skalę podwyżek cen na stacjach i częściowo zrekompensować kierowcom rosnące koszty surowca.

Jeszcze w 2025 roku marża detaliczna na dieslu wynosiła około 25 groszy ponad próg rentowności. Teraz koncern zdecydował się ją praktycznie wyzerować. Oznacza to, że Orlen w dużej mierze rezygnuje z zysku na sprzedaży tego paliwa, aby zmniejszyć presję cenową na rynku. Takie działania są rzadkie i zwykle stosowane tylko w sytuacjach wyjątkowych – na przykład przy gwałtownych skokach cen ropy lub poważnych kryzysach geopolitycznych. Radykalna decyzja może również doraźnie znacząco obniżyć cenę ropy.

Spółka jednocześnie zapewnia, że sytuacja operacyjna pozostaje stabilna. Dostawy ropy do rafinerii przebiegają zgodnie z harmonogramem, a produkcja paliw nie jest zagrożona. Koncern monitoruje rozwój wydarzeń na świecie i wpływ konfliktu na rynki surowców, aby w razie potrzeby podejmować kolejne działania stabilizujące ceny.

Decyzja o obniżeniu marży może mieć duże znaczenie dla kierowców w najbliższych dniach. Choć globalne ceny ropy wciąż pozostają wysokie, ruch Orlenu może spowolnić tempo podwyżek na polskich stacjach paliw i ograniczyć ich skalę.

Wybór Redakcji
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: