Do fundacji o. Rydzyka weszli agenci CBA. Jest oświadczenie szefa MSWiA
Funkcjonariusze CBA weszli do siedziby Fundacji Lux Veritatis, związanej z o. Tadeuszem Rydzykiem, i zabezpieczyli dokumenty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Rano minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński ogłosił, że „nie ma świętych krów”, a „parasol ochronny nad Rydzykiem to przeszłość”. Sygnał jest jasny: rozliczenia wjechały na tor kościelno-politycznych powiązań.
Nalot CBA i twardy komunikat rządu
CBA działało na polecenie prokuratury i – jak wynika z relacji rzecznika służb – przyszło z postanowieniem przeszukania oraz zabezpieczenia rzeczy. Publiczny przekaz wzmocnił szef MSWiA, który na platformie X powtórzył, że odpowiedzialność poniosą „wszyscy, bez względu na to, kim są”. Retoryka jest ostra, ale ma pokrycie w czynnościach operacyjnych.
W związku z działalnością Funduszu Sprawiedliwości CBA weszło do fundacji o. Rydzyka. Każdy, kto popełnił czyn zabroniony, będzie za to odpowiadał. Bez względu na to, kim jest, czym się zajmuje. Ochronny parasol nad Rydzykiem to przeszłość - napisał na X szef MSWiA.
Sprawa szersza niż jeden adres
To nie pierwsza wizyta służb w Lux Veritatis. W grudniu 2024 r. CBA wchodziło już do obiektów fundacji w kilku miastach, badając m.in. finansowanie toruńskiego muzeum „Pamięć i Tożsamość”. Teraz śledczy wracają z szerszym kluczem: oprócz wątku muzealnego w grze jest rdzeń – dystrybucja środków z Funduszu Sprawiedliwości.
Według mediów o. Rydzyk ma stawić się na przesłuchaniu 8 grudnia 2025 r. Sam redemptorysta w rozmowie z portalem wPolityce.pl przekonuje, że „nie ma nic do ukrycia”, a kontrole to „męczenie” jego instytucji. Zderzenie narracji jest podręcznikowe: prokuratura mówi o dowodach, fundacja – o nagonce.
Co z tego wynika – i dla kogo będzie to bolesne
Po pierwsze, politycznie: rząd buduje wizerunek bezkompromisowego rozliczania minionej epoki, a sprawa Rydzyka staje się testem, czy ta linia dotyczy także enklaw wpływów poza partyjnym kalendarzem. Po drugie, instytucjonalnie: jeśli materiały CBA potwierdzą nieprawidłowości, czeka nas ciąg decyzji – od zarzutów po ewentualne zwroty dotacji, co uderzy w projekty medialno-edukacyjne Torunia. Po trzecie, symbolicznie: przysłowiowe „święte krowy” odchodzą do lamusa, a standard rozliczalności (czyli zasada, że publiczne pieniądze wymagają transparentnego rozliczenia co do złotówki) zaczyna dotyczyć wszystkich.