Dramat na warszawskiej trasie. Karambol czterech aut, sprawca uciekł pieszo. Chaos i gigantyczne korki
Chwile grozy na jednej z kluczowych arterii stolicy. W niedzielę wieczorem na Trasie Salomea–Wolica doszło do dramatycznego zderzenia czterech pojazdów. Według wstępnych ustaleń winny wszystkiemu kierowca Volkswagena Golfa po spowodowaniu karambolu porzucił auto i uciekł pieszo. Na miejscu wciąż trwają czynności służb, a kierowcy muszą liczyć się z poważnymi utrudnieniami.
- Groźny karambol na Trasie Salomea–Wolica
- Ucieczka sprawcy i wcześniejsza kolizja pod Jankami
- Paraliż komunikacyjny i działania służb
Groźny karambol na Trasie Salomea–Wolica
Do zdarzenia doszło w niedzielę o godzinie 19:49 na Trasie Salomea–Wolica, na terenie warszawskiej dzielnicy Włochy. To właśnie wtedy spokojny wieczór wielu kierowców zmienił się w koszmar. Zderzyły się aż cztery pojazdy, a siła uderzeń była na tyle duża, że auta zostały poważnie uszkodzone i zablokowały jezdnię.
Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierujący Volkswagenem Golfem uderzył najpierw w Volkswagena Passata. To jednak był dopiero początek dramatycznej sekwencji zdarzeń. Golf po pierwszym zderzeniu wpadł w barierki energochłonne, odbił się od nich, a następnie uderzył w Renault jadące środkowym pasem. Renault, pozbawione kontroli po uderzeniu, siłą rozpędu wjechało jeszcze w Toyotę.
Na jezdni pozostały rozbite samochody, fragmenty karoserii i rozlane płyny eksploatacyjne. Świadkowie mówią o ogromnym huku i chwilach paniki. Wielu kierowców wysiadało z aut, próbując zorientować się, co właściwie się stało.
Ucieczka sprawcy i wcześniejsza kolizja pod Jankami
Największe poruszenie budzi jednak zachowanie kierowcy Volkswagena Golfa. Zamiast czekać na przyjazd służb i udzielić wyjaśnień, mężczyzna porzucił samochód i uciekł pieszo z miejsca zdarzenia. Jak przekazują służby, był on jednocześnie jedyną osobą poszkodowaną – to właśnie kierujący Golfem odniósł obrażenia i trafił pod opiekę zespołu ratownictwa medycznego.
Sprawa nabiera jeszcze bardziej niepokojącego charakteru, gdy na jaw wychodzą kolejne informacje. Według przekazanych danych ten sam kierowca miał wcześniej spowodować kolizję na wysokości Janek, w powiecie pruszkowskim. Także tam miał oddalić się z miejsca zdarzenia, nie ponosząc od razu konsekwencji.
Policja nie wyklucza, że mężczyzna mógł być pod wpływem alkoholu lub innych substancji, jednak na tym etapie są to jedynie przypuszczenia. Funkcjonariusze intensywnie pracują nad ustaleniem jego tożsamości oraz dokładnego przebiegu obu zdarzeń.
Paraliż komunikacyjny i działania służb
Na miejscu karambolu natychmiast pojawiły się służby ratunkowe. Pracują tam strażacy, zespoły ratownictwa medycznego oraz kilka załóg policji. Ich zadaniem jest nie tylko zabezpieczenie miejsca zdarzenia, ale także usunięcie rozbitych pojazdów i przywrócenie przejezdności trasy.
Utrudnienia są jednak ogromne. W kierunku centrum Warszawy zablokowane pozostają aż trzy pasy ruchu. Tworzą się długie korki, a kierowcy muszą liczyć się z dużymi opóźnieniami. Policja apeluje o omijanie tego odcinka i wybieranie alternatywnych tras.
To zdarzenie po raz kolejny pokazuje, jak niebezpieczne mogą być chwile nieuwagi na drodze – i jak dramatyczne konsekwencje niesie ze sobą ucieczka z miejsca wypadku. Sprawca jest poszukiwany, a sprawa ma charakter rozwojowy. Kierowcy przejeżdżający przez Włochy muszą uzbroić się w cierpliwość, a wszyscy pozostali – w zdrowy rozsądek za kierownicą.