Dramat w piątkowy wieczór. Auto runęło do wody. W środku byli ludzie
Chwile grozy rozegrały się w piątkowy wieczór między Kaniowem a Bestwiną w woj. śląskim. Samochód z czterema osobami nagle stracił panowanie, dachował i wpadł do wody. Tylko szybka reakcja świadków zapobiegła najgorszemu.
Auto wypadło z drogi i dachowało
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w piątek około godziny 20 na trasie między Kaniowem a Bestwiną. Samochód osobowy, którym podróżowały cztery osoby — dwie kobiety i dwóch mężczyzn — nagle stracił stabilność. Pojazd wypadł z drogi, dachował, a następnie wpadł do pobliskiego zbiornika wodnego.
Według wstępnych ustaleń wszystko wydarzyło się w ułamku sekundy. Kierowca nie był w stanie opanować auta, które przewróciło się na dach i znalazło w wodzie. Sytuacja wyglądała dramatycznie i mogła zakończyć się tragedią.
Świadkowie ruszyli na ratunek
Na szczęście na miejscu znajdowali się świadkowie, którzy błyskawicznie zareagowali. Bez wahania ruszyli z pomocą i zaczęli wyciągać poszkodowanych z pojazdu. To właśnie ich szybka interwencja okazała się kluczowa.
Chwilę później na miejsce dotarły służby ratunkowe. Zadysponowano aż pięć zastępów straży pożarnej, a także policję i zespoły ratownictwa medycznego. Akcja przebiegała sprawnie, a ratownicy natychmiast zajęli się poszkodowanymi.
Policja bada przyczyny zdarzenia
Mimo dramatycznego przebiegu wypadku, wszyscy uczestnicy mieli ogromne szczęście. Jak poinformowały służby, żadna z osób nie odniosła poważnych obrażeń. Po udzieleniu pomocy medycznej ich stan nie budził większych obaw.
Teraz sprawą zajmuje się policja, która będzie dokładnie ustalać okoliczności zdarzenia. Śledczy sprawdzą m.in., co doprowadziło do utraty panowania nad pojazdem — czy zawiniły warunki drogowe, prędkość, czy może inne czynniki.
Choć sytuacja wyglądała bardzo groźnie, zakończyła się szczęśliwie. To kolejny przykład, jak ogromne znaczenie ma szybka reakcja świadków i sprawne działanie służb ratunkowych.