Dron spadł na polską jednostkę wojskową. Żandarmeria bada sprawę
Spokój jednego z najbardziej strzeżonych miejsc w regionie został nagle zakłócony. Niespodziewane zdarzenie uruchomiło procedury bezpieczeństwa i postawiło służby w stan gotowości, a jego okoliczności wciąż są szczegółowo analizowane.
- Alarm na terenie jednostki. Co się wydarzyło?
- 70 metrów od magazynu uzbrojenia. Służby nie bagatelizują zdarzenia
- Jednostka o strategicznym znaczeniu. Dlaczego to miejsce jest tak ważne?
Alarm na terenie jednostki. Co się wydarzyło?
Do incydentu doszło na terenie Przasnysza, w obrębie 2. Ośrodek Radioelektroniczny. Na obszarze jednostki wojskowej pojawił się bezzałogowy obiekt, który po chwili spadł na ziemię. Największe poruszenie wywołał fakt, że miejsce upadku znajdowało się zaledwie kilkadziesiąt metrów od infrastruktury o szczególnym znaczeniu. Natychmiast zabezpieczono teren i rozpoczęto działania wyjaśniające.
Informację o zdarzeniu potwierdziła Żandarmeria Wojskowa, która prowadzi dochodzenie. Jak przekazano w oficjalnym komunikacie, nikt nie odniósł obrażeń, a sam obiekt nie spowodował strat materialnych.
Prowadzimy czynności w sprawie bezzałogowego statku powietrznego, który spadł na teren jednostki, nie wyrządzając żadnych szkód. Trwają dalsze czynności procesowe - poinformował płk Paweł Durka.
Wstępne ustalenia wskazują, że urządzenie było niewielkich rozmiarów i nie posiadało karty pamięci ani karty SIM. To jednak nie kończy sprawy. Specjaliści badają, czy był to jedynie cywilny dron, czy też obiekt mógł pełnić inne funkcje. Przesłuchano świadków oraz wykonano szczegółowe oględziny miejsca upadku, a materiał dowodowy trafił do dalszej analizy.
70 metrów od magazynu uzbrojenia. Służby nie bagatelizują zdarzenia
Choć w komunikatach podkreślano brak zagrożenia, kluczowym elementem sprawy pozostaje odległość, w jakiej obiekt spadł od magazynu uzbrojenia. Jak ujawniono, było to około 70 metrów. W realiach wojskowych taka bliskość automatycznie uruchamia najwyższe procedury ostrożności, nawet jeśli wstępnie wszystko wskazuje na niegroźny charakter zdarzenia.
Mogę potwierdzić, że bezzałogowiec spadł 70 metrów od magazynu uzbrojenia. Przesłuchano świadków i zabezpieczono miejsce - przekazał płk Durka w rozmowie z polsatnews.pl.
To właśnie ten fakt sprawił, że incydent nie został potraktowany jako zwykłe zdarzenie techniczne, lecz jako potencjalne naruszenie strefy chronionej.
Eksperci zwracają uwagę, że w ostatnich latach drony, zarówno cywilne, jak i wojskowe, coraz częściej pojawiają się w kontekście obiektów strategicznych. Nawet niewielkie urządzenie może posłużyć do rozpoznania terenu lub testowania reakcji służb. Z tego powodu każda taka sytuacja jest analizowana niezwykle dokładnie, niezależnie od pierwszych ustaleń.
Żandarmeria podkreśla, że ostateczna ocena charakteru obiektu zostanie wydana po ekspertyzach biegłych. Do tego czasu sprawa pozostaje otwarta, a służby nie wykluczają żadnego scenariusza.
Jednostka o strategicznym znaczeniu. Dlaczego to miejsce jest tak ważne?
Zdarzenie nabiera dodatkowego znaczenia ze względu na rolę, jaką pełni 2. Ośrodek Radioelektroniczny. To jedna z kluczowych jednostek w strukturze Sił Zbrojnych RP, odpowiedzialna za rozpoznanie i monitorowanie przestrzeni radiowej w północno-wschodniej Polsce. Obszar jej działania obejmuje m.in. newralgiczne rejony związane z bezpieczeństwem wschodniej flanki NATO.
O znaczeniu tej jednostki mówił publicznie Władysław Kosiniak-Kamysz, podkreślając, że żołnierze ośrodka działają nieprzerwanie, analizując ogromne ilości danych i dbając o świadomość sytuacyjną państwa. Według informacji Ministerstwa Obrony Narodowej, jednostka korzysta z najnowocześniejszego sprzętu rozpoznania radioelektronicznego oraz bierze udział w procesie obezwładniania i zakłócania potencjalnie wrogich systemów łączności.
W tym kontekście nawet pozornie niegroźny incydent staje się sygnałem ostrzegawczym. Choć wszystko wskazuje na to, że spadły obiekt nie stanowił realnego zagrożenia, sama możliwość pojawienia się drona nad tak wrażliwym terenem budzi pytania o skuteczność ochrony przestrzeni i potrzebę dalszego wzmacniania zabezpieczeń.
Wyniki dochodzenia Żandarmerii Wojskowej mają odpowiedzieć na kluczowe pytanie: czy był to zwykły przypadek, czy sygnał, którego nie wolno lekceważyć.