Gruchnęły nowe wieści ws. rozwodu Kubickiej i Barona. Dziennikarze sprawdzili w sądzie
Jeszcze niedawno nic nie zapowiadało kolejnego kryzysu. Publiczne wystąpienia, wspólne zdjęcia i deklaracje spokoju mogły sugerować, że trudny etap jest już za nimi. Tymczasem wydarzenia, które rozegrały się poza kamerami, pokazują zupełnie inny obraz relacji znanej pary. Dziennikarze “Faktu” ujawnili nowe ustalenia ws. potencjalnego rozwodu znanej apry.
- Od ślubu i narodzin syna po pierwszy kryzys w małżeństwie
- Spokój tylko na chwilę. Nowy pozew złożony jesienią
- Co dalej? Procedury sądowe i presja życia publicznego
Od ślubu i narodzin syna po pierwszy kryzys w małżeństwie
Związek Sandry Kubickiej i Aleksandra Milwiw-Barona od początku budził ogromne zainteresowanie mediów. Para pobrała się w kwietniu 2024 roku, a już miesiąc później powitali na świecie syna Leonarda. Dynamiczny rozwój wydarzeń sprawił, że ich życie prywatne niemal natychmiast znalazło się pod lupą opinii publicznej.
Pierwsze sygnały poważnych problemów pojawiły się na początku 2025 roku. W marcu Sandra Kubicka poinformowała, że pod koniec poprzedniego roku złożyła pozew rozwodowy. Sąd wyznaczył termin rozprawy na 29 maja 2025 roku, co potwierdziło, że kryzys nie był jedynie chwilowym konfliktem.
W kolejnych tygodniach nastąpił jednak zaskakujący zwrot. Małżonkowie zaczęli ponownie pojawiać się razem na wydarzeniach branżowych, udzielali wspólnych wywiadów i publikowali zdjęcia sugerujące poprawę relacji. Dzień przed planowaną rozprawą postępowanie sądowe zostało zakończone, co powszechnie odebrano jako wycofanie pozwu i próbę odbudowy związku.

Spokój tylko na chwilę. Nowy pozew złożony jesienią
Przez kilka kolejnych miesięcy wszystko wskazywało na stabilizację. Latem 2025 roku Sandra Kubicka wielokrotnie podkreślała w mediach społecznościowych, jak ważna jest dla niej rodzina i jak dużym wsparciem jest dla niej mąż. We wrześniu podzieliła się z fanami dramatycznym doświadczeniem poronienia, zaznaczając, że Aleksander był w tym czasie jej ogromnym oparciem.
Tym większym zaskoczeniem okazały się wydarzenia z końcówki listopada. 28 listopada 2025 roku do warszawskiego sądu wpłynął nowy pozew rozwodowy złożony przez Sandrę Kubicką. Informacja ta nabrała szczególnego znaczenia w kontekście faktu, że zaledwie kilkanaście dni wcześniej — 5 listopada — para wspólnie pojawiła się na jednym z medialnych eventów, prezentując się jako zgodne i uśmiechnięte małżeństwo.
Ta rozbieżność między publicznym obrazem a decyzjami podejmowanymi w zaciszu kancelarii prawnych natychmiast stała się przedmiotem spekulacji i komentarzy w mediach.
Co dalej? Procedury sądowe i presja życia publicznego
Na ten moment sąd nie wyznaczył jeszcze terminu pierwszej rozprawy w nowej sprawie. Taka sytuacja nie jest nietypowa, zwłaszcza że poprzednie postępowanie zostało niedawno umorzone. W praktyce sąd może uwzględniać dobro małoletniego dziecka oraz fakt, że strony już raz próbowały się pojednać.
Standardowa procedura w takich sprawach zakłada możliwość mediacji oraz próbę ugodowego rozwiązania sporu. Kluczowe kwestie, które będą musiały zostać rozstrzygnięte, to władza rodzicielska nad Leonardem, kontakty z dzieckiem, alimenty oraz ewentualny podział majątku. Jeśli małżonkowie nie osiągną porozumienia, decyzje te zapadną na sali sądowej.
Eksperci zwracają uwagę, że w przypadku osób publicznych dodatkowym obciążeniem jest presja medialna. Publiczne występy, kontrakty zawodowe i oczekiwania fanów często wymuszają utrzymywanie określonego wizerunku, który nie zawsze jest spójny z rzeczywistą sytuacją prywatną. W przypadku Kubickiej i Barona ta różnica stała się wyjątkowo widoczna.
Obecnie oboje unikają komentarzy na temat nowego pozwu. Ich otoczenie podkreśla potrzebę zachowania prywatności, zwłaszcza ze względu na dobro dziecka. Czy tym razem sprawa zakończy się definitywnym rozwodem, czy jeszcze jednym zwrotem akcji — pokażą kolejne miesiące. Jedno jest pewne: historia tego małżeństwa wciąż budzi ogromne zainteresowanie i daleka jest od prostych rozstrzygnięć.
