Horror podczas studniówki. Salę przeciął krzyk, a potem stało się to
Miała to być jedna z tych nocy, które zapamiętuje się na całe życie – symboliczne pożegnanie szkolnych lat, eleganckie stroje i chwile radości przed dorosłością. Zamiast wspomnień pełnych muzyki i śmiechu, pozostał chaos, strach i obrazy, których nikt się nie spodziewał. Jedno niekontrolowane zachowanie wystarczyło, by wyjątkowy bal zamienił się w dramat z udziałem służb ratunkowych i policji. To wydarzenie na długo pozostanie w pamięci uczestników i stawia trudne pytania o bezpieczeństwo młodych ludzi podczas szkolnych uroczystości.
- Bal przerwany krzykiem – jak doszło do eskalacji przemocy podczas studniówki
- Ci, którzy ruszyli na pomoc – bilans obrażeń i konsekwencje dramatycznej interwencji
- Konsekwencje prawne agresji – zarzuty, decyzje prokuratury i możliwa kara
Bal przerwany krzykiem. Od zabawy do brutalnej awantury
Studniówka uczniów Zespołu Szkół Ponadpodstawowych im. Adama Mickiewicza w Lubaniu odbywała się w jednym z hoteli w Karpaczu. Wieczór 24 stycznia przebiegał początkowo spokojnie. Młodzież bawiła się w eleganckiej sali, a nad bezpieczeństwem czuwali nauczyciele-opiekunowie oraz ochrona obiektu. Nic nie zapowiadało, że noc zakończy się dramatycznie.
Sytuacja zmieniła się nagle, późnym wieczorem. Jeden z młodych mężczyzn, który nie był uczniem szkoły, lecz osobą towarzyszącą, zaczął zachowywać się agresywnie wobec swojej partnerki. Według ustaleń służb, był pod wpływem alkoholu, a jego zachowanie miało mieć związek z silnymi emocjami i zazdrością. Próba siłowego wyprowadzenia dziewczyny z sali wywołała jej paniczną reakcję – krzyki szybko zwróciły uwagę otoczenia.
Na pomoc ruszył jeden z nauczycieli. Zamiast uspokojenia sytuacji doszło jednak do gwałtownej eskalacji. Agresor zaatakował opiekuna, uderzając go w twarz. Chwilę później kolejna osoba próbująca interweniować również została zaatakowana. W sali wybuchła panika, a spokojny dotąd bal zamienił się w scenę rodem z policyjnych raportów.
Dopiero szybka reakcja ochrony hotelu pozwoliła częściowo opanować sytuację. Szarpanina była jednak na tyle gwałtowna, że także pracownik ochrony odniósł obrażenia. Ostatecznie na miejsce wezwano policję oraz zespoły ratownictwa medycznego.

Ci, którzy ruszyli na pomoc. Bilans obrażeń i dramatyczne skutki
Najdotkliwsze konsekwencje tej nocy poniosły osoby, które zareagowały instynktownie, chcąc pomóc i przerwać przemoc. Nauczyciel-opiekun, który jako pierwszy odpowiedział na wołanie o pomoc, doznał obrażeń twarzy. Pomocy medycznej wymagał również drugi mężczyzna, który próbował powstrzymać agresora. Jego stan był na tyle poważny, że konieczny okazał się transport do szpitala we Wrocławiu.
Podczas interwencji ucierpiał także ochroniarz, który został ugryziony w trakcie obezwładniania napastnika. Tego typu obrażenia, choć często bagatelizowane, niosą ryzyko powikłań i wymagają specjalistycznej kontroli medycznej.
Dla uczestników studniówki był to szok. Wielu z nich po raz pierwszy zetknęło się z tak brutalnym wybuchem przemocy w miejscu, które miało być bezpieczne. Zamiast wspólnej zabawy pojawił się strach, dezorientacja i poczucie zagrożenia. To wydarzenie unaoczniło, jak cienka bywa granica między kontrolowaną imprezą a niebezpieczną sytuacją, gdy w grę wchodzą alkohol i silne emocje.
Konsekwencje prawne agresji. Co grozi sprawcy studniówkowego dramatu
Po zatrzymaniu przez policję agresywny 19-latek trafił do aresztu. Badanie wykazało około 1,5 promila alkoholu w jego organizmie. Dwa dni później został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty. Obejmują one m.in. uszkodzenie ciała kilku osób oraz zmuszanie swojej partnerki do określonego zachowania poprzez użycie przemocy.
Prokurator zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego środków zapobiegawczych. Został on objęty dozorem policyjnym, otrzymał zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej dziewczyny oraz zakaz opuszczania kraju. Choć nie zastosowano tymczasowego aresztu, sprawa ma poważny ciężar gatunkowy.
Za zarzucane czyny grozi kara nawet do pięciu lat pozbawienia wolności. Ostateczny wyrok zależeć będzie od decyzji sądu, który weźmie pod uwagę skalę obrażeń, przebieg zdarzenia oraz okoliczności łagodzące lub obciążające.
Dla wielu maturzystów ta noc na zawsze straciła swój uroczysty charakter. Studniówka, która miała być radosnym symbolem wejścia w dorosłość, stała się bolesną lekcją o konsekwencjach przemocy i niekontrolowanych emocji. To także sygnał ostrzegawczy dla organizatorów podobnych wydarzeń – bezpieczeństwo musi być absolutnym priorytetem, bo jedna chwila wystarczy, by święto zamieniło się w tragedię.
