Huknęło o Morawieckim. Jest oficjalne zawiadomienie do prokuratury. Wokół byłego premiera zrobiło się gorąco
Sprawa, która miała być ratunkiem przed kryzysem energetycznym, dziś wraca jak bumerang. Setki tysięcy ton węgla, sprowadzone w trybie pilnym w czasie napiętej sytuacji międzynarodowej, zamiast ogrzać polskie domy - zalegają na składowiskach. Teraz do gry wchodzi prokuratura, a w centrum uwagi ponownie znajduje się były premier.
- Węgiel widmo i decyzje z czasu kryzysu
- Zawiadomienie do prokuratury i podejrzenie nieprawidłowości
- Polityczne konsekwencje i pytania bez odpowiedzi
Węgiel widmo i decyzje z czasu kryzysu
Gdy w 2022 roku po agresji Rosji na Ukrainę wprowadzono embargo na rosyjski węgiel, rząd pod kierownictwem Mateusz Morawiecki podjął decyzję o pilnym imporcie surowca z odległych kierunków. Celem było jedno: zapobiec niedoborom opału przed sezonem grzewczym i uspokoić nastroje społeczne. Plan zakładał sprowadzenie nawet 4,5 mln ton węgla m.in. z Kolumbii, RPA czy Australii. Operację realizowano przy udziale spółek Skarbu Państwa oraz Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych.
Dziś jednak część tamtych decyzji budzi poważne wątpliwości. Jak informuje Radio Zet, ponad 700 tys. ton surowca przeznaczonego dla gospodarstw domowych nigdy nie trafiło do sprzedaży i do dziś pozostaje w magazynach. To ilość, która mogłaby zabezpieczyć potrzeby setek tysięcy rodzin. Zamiast tego pojawiają się pytania o zasadność, jakość i efektywność całej operacji. Atmosfera wokół sprawy gęstnieje, a opinia publiczna domaga się jasnych odpowiedzi.
Zawiadomienie do prokuratury i podejrzenie nieprawidłowości
Sprawa weszła w nową fazę po tym, jak RARS - działając na wniosek Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji - skierowała zawiadomienie do prokuratury dotyczące importu węgla w latach 2022–2023. Chodzi o podejrzenie nieprawidłowości przy realizacji zamówień oraz o jakość części sprowadzonego surowca.
Według ustaleń medialnych znaczna część dostaw okazała się miałem węglowym, który po rozładunku nie nadawał się do wykorzystania w typowych domowych piecach. Eksperci agencji w grudniu ubiegłego roku oszacowali, że dokładnie 753 tys. ton nie spełnia kryteriów sprzedaży dla odbiorców indywidualnych.
To rodzi pytania o procedury kontroli jakości, nadzór nad kontraktami i odpowiedzialność decyzyjną. Zawiadomienie nie oznacza jeszcze postawienia zarzutów, ale uruchamia formalne postępowanie sprawdzające. Dla opinii publicznej to sygnał, że sprawa nie została zamknięta wraz z zakończeniem kryzysowego sezonu grzewczego.
Przeczytaj także: https://news.swiatgwiazd.pl/wiemy-kto-wygral-disco-star-niespodzianka-to-malo-powiedziane-rs-wkw-230226
Polityczne konsekwencje i pytania bez odpowiedzi
Import węgla miał być symbolem szybkiej reakcji państwa w sytuacji nadzwyczajnej. Dziś jednak może stać się źródłem poważnych politycznych problemów. Składowany surowiec generuje koszty magazynowania i utrzymania, a brak jego sprzedaży oznacza realne straty finansowe.
Opozycja już zapowiada, że będzie domagać się szczegółowych wyjaśnień, wskazując na możliwe błędy w zarządzaniu kryzysowym. Z kolei zwolennicy ówczesnego rządu podkreślają, że decyzje zapadały w wyjątkowych okolicznościach i pod presją czasu.
Niezależnie od ocen politycznych, postępowanie prokuratorskie może przynieść odpowiedzi na pytania o to, kto i na jakiej podstawie zatwierdzał konkretne dostawy oraz czy procedury zostały dochowane. Dla Mateusza Morawieckiego sprawa oznacza kolejne wyzwanie wizerunkowe i potencjalne ryzyko prawne. Czy import węgla okaże się jedynie kosztowną lekcją z czasów kryzysu, czy też początkiem poważniejszych konsekwencji - to rozstrzygną najbliższe miesiące.