Ile kobiet umiera przy porodzie w Polsce? Liczby kontra rzeczywistość
Oficjalne statystyki pokazują, że zgony kobiet w czasie porodu w Polsce należą do rzadkich, jednak głośne tragedie z ostatnich lat rodzą pytania o rzetelność danych i realne bezpieczeństwo ciężarnych. Eksperci wskazują, że liczby nie zawsze oddają pełną skalę problemu.
- Śmierć kobiet w ciąży i po porodzie. Głośne sprawy, które wstrząsnęły Polską
- Statystyki śmiertelności kobiet przy porodzie w Polsce. Co mówią oficjalne dane?
- W ten sposób można ograniczyć ryzyko ciężarnej
Śmierć kobiet w ciąży i po porodzie. Głośne sprawy, które wstrząsnęły Polską
W ostatnich latach kilka przypadków śmierci kobiet w związku z porodem wstrząsnęło opinią publiczną i wywołało szeroką debatę o standardach opieki medycznej. Szczególnie mocno uderzyła śmierć 30-letniej kobiety po porodzie w szpitalu w Grójcu. Dziecko przyszło na świat zdrowe, jednak u matki doszło do nagłego pogorszenia stanu zdrowia i zgonu wkrótce po rozwiązaniu. Sprawą zajmuje się prokuratura, która bada, czy doszło do błędów lub zaniedbań ze strony personelu medycznego.
Wcześniej podobne emocje wywołała śmierć ciężarnej Izabeli z Pszczyny, która w 2021 roku zmarła w wyniku wstrząsu septycznego. Kobieta wielokrotnie zgłaszała złe samopoczucie, a reakcja lekarzy, jak później orzekł sąd, była niewystarczająca i zbyt późna. Choć tego typu przypadki są jednostkowe, to właśnie one stały się symbolem obaw kobiet dotyczących bezpieczeństwa porodu w Polsce i skłoniły opinię publiczną do krytycznego spojrzenia na oficjalne statystyki.
Statystyki śmiertelności kobiet przy porodzie w Polsce. Co mówią oficjalne dane?
Zgodnie z danymi epidemiologicznymi Polska należy do krajów o niskiej śmiertelności matek. Wskaźnik zgonów kobiet w związku z ciążą, porodem i połogiem wynosi zwykle od 2 do 5 przypadków na 100 tysięcy żywych urodzeń.
W praktyce oznacza to od kilku do kilkunastu zgonów rocznie w skali całego kraju. Na tle świata są to dane bardzo dobre, a nawet w porównaniu z wieloma krajami europejskimi Polska wypada korzystnie.
Problemem jest jednak sposób zbierania i interpretowania danych. Część lekarzy i ekspertów zdrowia publicznego zwraca uwagę, że statystyki mogą nie obejmować wszystkich przypadków, zwłaszcza tych, w których śmierć następuje już po wypisie ze szpitala lub zostaje zakwalifikowana jako wynik choroby współistniejącej, a nie bezpośredniego powikłania okołoporodowego. Wątpliwości budzi również brak jednolitego systemu monitorowania poważnych komplikacji poporodowych, takich jak sepsa, krwotoki czy zatory.
W ten sposób można ograniczyć ryzyko ciężarnej
Eksperci podkreślają, że choć statystycznie poród w Polsce jest bezpieczny, zmienia się profil pacjentek, co zwiększa ryzyko powikłań. Kobiety coraz częściej rodzą w późniejszym wieku, częściej chorują przewlekle i wymagają bardziej złożonej opieki. Do tego dochodzą problemy systemowe, takie jak niedobory kadrowe, przeciążenie oddziałów położniczych oraz obawa lekarzy przed odpowiedzialnością prawną w sytuacjach granicznych.
Głośne przypadki, jak tragedia w Grójcu czy śmierć Izabeli z Pszczyny, stały się sygnałem ostrzegawczym, że nawet pojedyncze błędy mogą mieć tragiczne konsekwencje. Dlatego coraz częściej podkreśla się, że same statystyki nie wystarczą - kluczowe jest dokładne analizowanie każdego zgonu i wprowadzanie realnych zmian w systemie opieki okołoporodowej. Tylko w ten sposób można ograniczyć ryzyko kolejnych tragedii i przywrócić kobietom poczucie bezpieczeństwa w jednym z najważniejszych momentów życia.