Jedno zdjęcie wystarczyło, by wywołać lawinę. Ministerstwo ostrzega: „Nie daj się nabrać”
Kilka zdjęć, anonimowe wpisy i sugestywne opisy wystarczyły, by w sieci rozpętała się fala emocji. Sprawa szybko nabrała tempa i zaczęła podważać sens pomocy udzielanej za wschodnią granicą. Państwowe instytucje mówią dziś wprost: to nie przypadek, a dobrze znany scenariusz.
- Gdy internet podsyca wątpliwości
- Ministerstwo mówi wprost: to manipulacja
- Cel jest jeden: osłabić solidarność
Gdy internet podsyca wątpliwości
W ostatnich dniach media społecznościowe zalały komentarze i wpisy sugerujące, że sprzęt wysłany z Polski w ramach wsparcia humanitarnego jest wykorzystywany niezgodnie z przeznaczeniem. Autorzy anonimowych postów publikowali zrzuty ekranów z portali aukcyjnych, twierdząc, że chodzi o urządzenia przekazane mieszkańcom Kijowa.
Narracja była prosta i bardzo emocjonalna - miała wywołać złość, poczucie oszustwa i zniechęcenie do dalszej pomocy. Sprawa szybko zaczęła żyć własnym życiem, a część użytkowników zaczęła podważać sens solidarności z Ukrainą. Tymczasem, jak podkreślają przedstawiciele rządu, podobne historie są znanym elementem wojny informacyjnej. Resort spraw wewnętrznych zwraca uwagę, że mechanizm jest zawsze ten sam: wyrwane z kontekstu obrazy, brak źródeł i sugestia „ukrytej prawdy”. To wystarcza, by wzbudzić wątpliwości nawet u osób, które dotąd wspierały pomoc humanitarną.
Ministerstwo mówi wprost: to manipulacja
Do sprawy odniosło się Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które stanowczo zdementowało krążące w sieci doniesienia. Przedstawiciele resortu podkreślili, że agregaty widoczne na internetowych ogłoszeniach nie odpowiadają parametrom sprzętu wysłanego z Polski.
Nie daj się nabrać ruskiej propagandzie - to jedno z najmocniejszych sformułowań użytych w oficjalnym komunikacie.
MSWiA zaznacza, że każdy przekazany generator jest dokładnie opisany, posiada numer seryjny, dokumentację i jest objęty kontrolą wykorzystania. Sprzęt trafia do instytucji publicznych na podstawie umów darowizny, które jednoznacznie zakazują jego sprzedaży. Resort podkreśla również, że w razie wykrycia nieprawidłowości istnieją formalne narzędzia do cofnięcia darowizny. Wypowiedzi urzędników jasno wskazują, że mamy do czynienia z próbą podważenia zaufania i skłócenia opinii publicznej.
Cel jest jeden: osłabić solidarność
Głos w sprawie zabrały również organizacje społeczne zaangażowane w pomoc Ukrainie. Fundacja Stand with Ukraine zapewnia, że od 2023 roku monitoruje wykorzystanie przekazanego sprzętu, a każda instytucja odbierająca agregaty podpisuje zobowiązanie zakazujące ich dalszej odsprzedaży. Kontrole były już prowadzone i nie wykazały nadużyć.
Od tamtej pory już kilkukrotnie przeprowadzaliśmy kontrolę tego sprzętu – powiedziała w rozmoie z Polsat News.
Eksperci podkreślają, że tego typu fake newsy pojawiają się zawsze w momentach wzmożonego wsparcia dla Ukrainy. Ich celem nie jest tylko dezinformacja, ale przede wszystkim zniechęcenie społeczeństwa do dalszej pomocy poprzez wzbudzanie poczucia niesprawiedliwości.
MSWiA apeluje o ostrożność, weryfikowanie źródeł i nieudostępnianie niesprawdzonych treści.
Nie dajmy się poróżnić - to przesłanie, które w tej sprawie powraca najczęściej.