Kilka zdjęć, anonimowe wpisy i sugestywne opisy wystarczyły, by w sieci rozpętała się fala emocji. Sprawa szybko nabrała tempa i zaczęła podważać sens pomocy udzielanej za wschodnią granicą. Państwowe instytucje mówią dziś wprost: to nie przypadek, a dobrze znany scenariusz.Gdy internet podsyca wątpliwościMinisterstwo mówi wprost: to manipulacjaCel jest jeden: osłabić solidarność