Kamil Stoch huknął tuż przed ceremonią. Nie wytrzymał
Wielka Krokiew w Zakopanem miała być sceną triumfalnego pożegnania Kamila Stocha. Tysiące kibiców czekały na emocjonujące widowisko, jednak ostatnie skoki polskiej legendy przyniosły niespodziewany dramat.
- Fatalny skok Stocha
- Stoch nie wytrzymał i wyznał, co czuje po skoku
- Za chwilę wielkie pożegnanie mistrza
Fatalny skok Stocha
Ten weekend miał być wielkim świętem polskich skoków narciarskich. Kibice z całego kraju przyjechali na Wielką Krokiew, by po raz ostatni podziwiać Kamila Stocha w akcji. Niestety, już w kwalifikacjach mistrz olimpijski zawiódł oczekiwania. Zajął dopiero 33. miejsce, mimo sprzyjających warunków, co wywołało konsternację i napięcie wśród fanów. Stoch przyznał później, że „zabrakło czegoś więcej” i że męczy się zarówno technicznie, jak i mentalnie, co widać było w jego wynikach.
W serii próbnej przed konkursem Stoch uzyskał tylko 116,5 metra, plasując się dopiero na 26. miejscu. W pierwszej serii konkursu wynik był jeszcze gorszy — 119,5 metra dało mu 27. miejsce, a tym samym brak awansu do drugiej serii. Choć rywale prezentowali świetną formę, lider polskiej kadry nie zdołał dorównać najlepszym, co sprawiło, że atmosfera pod Wielką Krokwią zmieniła się z radosnej w napiętą.
Stoch nie wytrzymał i wyznał, co czuje po skoku
Po fatalnym skoku emocje wzięły górę nad stoickim spokojem. Stoch, znany ze swojej opanowanej postawy, nie krył rozczarowania. W rozmowie z dziennikarzami przyznał, że ten występ był trudny zarówno fizycznie, jak i psychicznie. „Zabrakło czegoś więcej” — podkreślił, odnosząc się do swoich ograniczeń w ostatnich zawodach sezonu.
Nie tak to sobie wyobrażałem. Życie pisze nam inne scenariusze, trzeba zaakceptować to, co jest. Jak jechałem na serię próbną, doznałem szoku, że kibice machają do mnie. Sportowo byłem dzisiaj do niczego, to mnie przerosło, wszystko się posypało. Teraz sobie uświadomiłem, że to nie miało znaczenia, bo najważniejsze jest to, co stworzyliśmy razem z tymi dziesiątkami tysięcy ludzi (...) Tak bym to spointował, tak bym to zakończył - mówił Kamil Stoch.
Skoczek wyraził także zrozumienie dla reakcji kibiców, którzy przyjechali świętować jego karierę i musieli zmierzyć się z nieoczekiwaną wpadką. Dla wielu fanów był to trudny moment, bo nawet w gorszych sezonach Stoch zwykle punktował wysoko. Tym razem realia sportowe pokazały, że legenda, choć nadal pełna pasji, zmaga się z końcem kariery i naturalnym spadkiem formy.
Za chwilę wielkie pożegnanie mistrza
Sezon 2025/2026 to ostatni w karierze Kamila Stocha. Wielka Krokiew miała być miejscem jego triumfalnego pożegnania, a tysiące kibiców gotowych było oddać hołd mistrzowi. Trzykrotny mistrz olimpijski, zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni i 39-krotny triumfator Pucharu Świata, kończy erę wielkich polskich skoków u boku Adama Małysza.
Choć ostatnie występy nie były idealne, symboliczne znaczenie pożegnania Stocha pozostaje ogromne. Fani i eksperci podkreślają, że nawet w trudnych chwilach jego wkład w rozwój sportu i emocje, które dostarczył przez ponad dwie dekady, pozostaną niezapomniane