Kościół i rząd szykują plan na wypadek wojny. Parafie będą punktami pomocy
W obliczu obecnej sytuacji na świecie przedstawiciele polskiego rządu oraz władze Kościoła Katolickiego postanowili połączyć siły, aby stworzyć konkretne zasady działania w trudnych chwilach. Spotkanie najważniejszych osób w państwie z biskupami zaowocowało nowymi pomysłami na to, jak wspólnie chronić ludzi i cenne pamiątki naszej historii.
Wspólna praca dla bezpieczeństwa wszystkich Polaków
W połowie marca doszło do bardzo ważnego spotkania, w którym wzięli udział szefowie Ministerstwa Obrony Narodowej oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji wraz z przedstawicielami Episkopatu Polski. Głównym tematem rozmów było to, jak państwo i Kościół mogą sobie pomagać, gdyby w kraju doszło do klęski żywiołowej, dużej katastrofy lub innych groźnych wydarzeń. Rząd zdaje sobie sprawę, że w Polsce działa ponad 10 tysięcy parafii, które są rozsiane po całym kraju - od dużych miast po najmniejsze wioski. Statystyki pokazują, że najwięcej takich placówek jest w okolicach Tarnowa i Krakowa, a nieco mniej na wschodzie Polski, na przykład w diecezji drohiczyńskiej czy białostockiej.
Ta gęsta sieć kościołów i plebanii to ogromny kapitał, bo w razie jakiegokolwiek niebezpieczeństwa ludzie często w pierwszej kolejności szukają ratunku właśnie u swojego proboszcza, a dopiero potem idą do urzędów czy gmin. Właśnie dlatego państwo obiecało, że w razie potrzeby wyposaży parafie w niezbędny sprzęt, taki jak agregaty prądotwórcze, zapasy wody, leki oraz środki czystości. Dzięki temu kościoły będą mogły stać się bezpiecznymi przystaniami dla mieszkańców, zanim ruszy pełna machina pomocy państwowej. To bardzo ważne, aby w każdym zakątku Polski istniało miejsce, gdzie w razie kryzysu będzie można dostać podstawowe rzeczy do przeżycia i poczuć się choć trochę bezpieczniej wśród znanych nam osób z sąsiedztwa.
Co dokładnie zawiera nowy plan kryzysowy?
Nad specjalnym dokumentem, który określi zasady zachowania w czasie wojny lub kryzysu, pracuje już grupa kilkunastu ekspertów. W jej skład wchodzą nie tylko przedstawiciele ministerstw, ale także pracownicy Caritas Polska, którzy mają ogromne doświadczenie w pomaganiu potrzebującym. Plan ten jest bardzo szczegółowy i obejmuje wiele różnych obszarów życia. Po pierwsze, eksperci ustalają, jak w razie zagrożenia szybko i bezpiecznie wywieźć najcenniejsze zabytki i dzieła sztuki z kościołów, aby nie uległy one zniszczeniu.
Po drugie, przygotowywane są zasady tworzenia korytarzy humanitarnych, czyli bezpiecznych dróg, którymi uchodźcy mogliby uciekać z terenów objętych walkami lub klęską. Kolejnym punktem jest wyznaczanie miejsc, które mogą służyć jako schrony dla cywilów.
Przewodniczący Episkopatu, abp Tadeusz Wojda, przyznał otwarcie, że w społeczeństwie istnieją zrozumiałe obawy przed wojną, dlatego nikt nie chce stać bezczynnie.
Istnieją obawy, że wojna dotrze do Polski, co jest zrozumiałe. Na szczęście nie stoimy biernie, czekając na rozwój wydarzeń - przekazał w rozmowie z PAP, ABP Tadeusz Wojda.
Dla księży proboszczów powstaje już nawet specjalny poradnik, który krok po kroku wyjaśni im, co mają robić, gdy zgaśnie światło, zabraknie jedzenia lub gdy pod drzwiami kościoła pojawią się potrzebujący ludzie. W niektórych częściach Polski ruszyły już nawet praktyczne ćwiczenia i warsztaty, na których duchowni uczą się podstaw zarządzania kryzysowego. Chodzi o to, aby nikt nie czuł się zagubiony i wiedział dokładnie, jak zareagować w pierwszej, najtrudniejszej godzinie od wystąpienia zagrożenia, zanim na miejsce dotrą wyspecjalizowane służby ratunkowe.
Parafie jako centra pomocy i wsparcia materialnego
Rządowa deklaracja wsparcia dla parafii to kluczowy element całego planu, bo zakłada, że kościelne budynki zostaną włączone do państwowego systemu ratownictwa. W praktyce oznacza to, że w razie wielkiego kryzysu państwo udostępni parafiom swoje magazyny i zapasy, aby pomoc docierała do ludzi jak najszybciej. Biskupi są na bieżąco informowani o postępach w pracach nad tymi przepisami i cieszą się, że głos Kościoła jest brany pod uwagę. Chodzi o to, by w sytuacjach ekstremalnych nikt nie został zostawiony sam sobie.
Jeśli w okolicy zabraknie prądu, parafia wyposażona w państwowy generator będzie mogła stać się punktem, gdzie ludzie naładują telefony, ogrzeją się lub przygotują gorący posiłek. Współpraca ta opiera się na prostym założeniu: państwo ma zasoby i sprzęt, a Kościół ma budynki blisko ludzi i zaufanie lokalnych społeczności.
Połączenie tych dwóch rzeczy ma sprawić, że system obrony cywilnej będzie o wiele silniejszy niż do tej pory. Bez względu na to, czy mieszkasz w diecezji tarnowskiej, która ma najwięcej kościołów, czy w białostockiej, pomoc ma być zorganizowana wszędzie tak samo sprawnie. Przygotowania te nie oznaczają, że wojna na pewno wybuchnie, ale mają dać nam wszystkim pewność, że na każdy, nawet najgorszy scenariusz, istnieje już gotowy plan działania. Dzięki temu, zamiast paniki, w razie problemów zobaczymy zorganizowaną pomoc, która pozwoli cywilom przetrwać najgorsze chwile w poczuciu, że państwo i lokalne instytucje działają ramię w ramię dla ich dobra.