Koszmar 8-latka. Był bity kijem i wyganiany boso na mróz. Szokujące okoliczności zdarzenia
Ośmiolatek miał przechodzić prawdziwe piekło w rodzinie zastępczej w Zgierz. Według ustaleń TVN24 dziecko było bite drewnianym kijem, zmuszane do klęczenia z rękami w górze, a nawet wyganiane na mróz bez odpowiedniego ubrania. Rodzice zastępczy i 39-letni mężczyzna przebywający w domu usłyszeli zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. Sprawą zajmuje się prokuratura.
Bity kijem i wyganiany na śnieg
Sprawa wyszła na jaw w dramatycznych okolicznościach. Policjanci z Myślenic (woj. małopolskie) zauważyli na śniegu bose dziecko w samej piżamie. Chłopiec stał na mrozie i – jak później zeznał – miał wyprowadzić psa i czekać na jego powrót. Funkcjonariusze nabrali jednak podejrzeń i postanowili powiadomić odpowiednie służby.
Z ustaleń przekazanych przez TVN24 wynika, że ośmiolatek w domu rodziny zastępczej miał być surowo karany. Wśród „metod wychowawczych” miały znajdować się bicie drewnianym kijem po całym ciele, zmuszanie do wielominutowego klęczenia z rękami uniesionymi do góry oraz wyganianie z domu bez ciepłego ubrania – nawet przy niskich temperaturach.
Śledczy mówią o podejrzeniu znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. Zarzuty usłyszeli: 31-letnia matka zastępcza, 40-letni ojciec zastępczy oraz 39-letni mężczyzna przebywający razem z nimi w domu. Cała trójka została zatrzymana.
Mimo wstrząsających doniesień, dziecko – jak przekazano – jest w dobrym stanie fizycznym. Zostało jednak natychmiast odseparowane od opiekunów i objęte opieką specjalistów.
Interwencja policji i Niebieska Karta
Po sygnale przekazanym z Małopolski, sprawą zajęła się policja w Zgierzu. Funkcjonariusze udali się do domu rodziny zastępczej. Na miejscu zastali jeszcze sześcioro innych dzieci w wieku od roku do 10 lat.
Wobec rodziny wdrożono procedurę Niebieskiej Karty – standardową w przypadkach podejrzenia przemocy domowej. Dzieci zostały objęte nadzorem odpowiednich instytucji, a śledczy rozpoczęli gromadzenie materiału dowodowego.
Sprawa jest rozwojowa. Prokuratura bada, jak długo mogło dochodzić do przemocy oraz czy ktokolwiek wcześniej sygnalizował niepokojące sytuacje. Analizowana jest również dokumentacja dotycząca funkcjonowania rodziny jako pieczy zastępczej.
Ośmiolatek trafił do Ośrodka Pomocy Społecznej w Świętochłowicach, gdzie zapewniono mu bezpieczne warunki i wsparcie psychologiczne. Służby podkreślają, że najważniejsze było natychmiastowe odizolowanie dziecka od potencjalnego zagrożenia.
„Rodzina miała pozytywne opinie” – szok w urzędzie
Najbardziej bulwersujący w tej sprawie jest fakt, że rodzina zastępcza cieszyła się dotąd dobrą opinią. Od 2023 roku funkcjonowała jako niezawodowa rodzina zastępcza, a w 2025 roku uzyskała status rodziny zawodowej.
– Jesteśmy bardzo zaskoczeni, bo rodzina ma naprawdę pozytywne opinie doświadczonego koordynatora pieczy zastępczej. Ma pozytywną opinię z Łodzi i u nas też zdała wszystkie testy. Nic nie wskazywało na to, żeby coś złego działo się w tej rodzinie – powiedział w rozmowie z TVN24 Tomasz Kaczmarek, zastępca prezydenta Świętochłowic.
Te słowa tylko potęgują szok opinii publicznej. Jak to możliwe, że rodzina z pozytywnymi rekomendacjami i formalnym statusem zawodowej pieczy zastępczej miała – według śledczych – stosować tak brutalne kary wobec dziecka?
Śledztwo ma wyjaśnić, czy system kontroli rodzin zastępczych zadziałał prawidłowo oraz czy nie doszło do zaniedbań ze strony instytucji nadzorujących. Prokuratura zapowiada szczegółowe przesłuchania oraz analizę opinii i wcześniejszych kontroli.
Sprawa ze Zgierza wstrząsnęła lokalną społecznością i wywołała pytania o bezpieczeństwo dzieci w pieczy zastępczej. Na odpowiedzi przyjdzie jeszcze poczekać – ale jedno jest pewne: dramat ośmiolatka już na zawsze pozostanie mrocznym symbolem tej historii.