Koszmar na Targówku. Sąsiedzi ujawniają prawdę o zam**dowanym małżeństwie i ich synu
Warszawski Targówek stał się w środę areną wstrząsającej zbrodni. W jednym z domów znaleziono ciała starszego małżeństwa. Według relacji sąsiadów sprawcą miał być ich syn, który od niedawna mieszkał z rodzicami. Mieszkańcy dzielnicy mówią o szoku, strachu i dźwiękach strzałów, które przerwały poranną ciszę.
- Spokojna rodzina bez konfliktów? Sąsiedzi nie kryją zaskoczenia
- „Było słychać dziesiątki strzałów”. Dramatyczna akcja służb
- Syn wrócił do rodziców. „Ojciec nie był zadowolony”
Spokojna rodzina bez konfliktów? Sąsiedzi nie kryją zaskoczenia
Jeszcze dzień wcześniej nic nie zapowiadało tragedii. Jak relacjonują sąsiedzi zamordowanego małżeństwa, rodzina uchodziła za spokojną i niewyróżniającą się na tle okolicy. – To była normalna, cicha rodzina. Nigdy nie słyszeliśmy awantur ani kłótni – mówi jedna z sąsiadek w rozmowie z mediami.
Zamordowana kobieta była dobrze znana w okolicy. Przez lata prowadziła niewielki sklep, do którego zaglądali okoliczni mieszkańcy. – Bardzo fajna, porządna osoba. Zawsze uprzejma, ale raczej trzymała się na dystans – wspomina sąsiadka. Jak dodaje, z synem małżeństwa nie miała bliższego kontaktu.
Według relacji mieszkańców, para miała około 70 lat. Poza synem mieli jeszcze córkę, która od dawna była zamężna i mieszkała poza domem rodzinnym. Tym większe było zaskoczenie, gdy spokojny dom stał się miejscem brutalnej zbrodni.
„Było słychać dziesiątki strzałów”. Dramatyczna akcja służb
W środę rano ciszę na Targówku przerwały odgłosy, które – jak mówią mieszkańcy – trudno będzie zapomnieć. – Nagle zrobiło się ogromne zamieszanie. Policja, karetki, wszędzie służby – relacjonuje jedna z sąsiadek.
Najbardziej przerażające miały być dźwięki strzałów. – Było bardzo dużo strzałów. Z 50 to na pewno – twierdzi kobieta, która udostępniła swoje mieszkanie policji, by funkcjonariusze mogli obserwować sytuację i ustalić, co dzieje się w domu, gdzie doszło do tragedii.
Akcja służb rozpoczęła się około godziny 9 rano. Teren szybko został zabezpieczony, a mieszkańcy nie kryją, że bali się wyjść z domów. – Policja zachowała się bardzo profesjonalnie. Wszystko było pod kontrolą – dodają zgodnie sąsiedzi.
Syn wrócił do rodziców. „Ojciec nie był zadowolony”
Z relacji mieszkańców wynika, że syn zamordowanego małżeństwa od pewnego czasu mieszkał ponownie z rodzicami. Wcześniej przebywał w Markach, skąd – jak mówią sąsiedzi – „zostawił żonę z dzieckiem”. Jego powrót do rodzinnego domu miał nie być dobrze przyjęty przez ojca. – Tata nie był zbyt zadowolony z tego, że syn się wprowadził – zdradza jedna z mieszkanek.
W środę rano służby otrzymały zgłoszenie o niepokojącym zdarzeniu. Na miejscu odkryto ciała dwóch osób oraz zabarykadowanego 49-letniego mężczyznę. Przez długi czas prowadzono z nim negocjacje, jednak nie przyniosły one rezultatu. Ostatecznie podjęto decyzję o siłowym wejściu do budynku. Mężczyzna został zatrzymany.
Policja potwierdziła, że ofiary zginęły od ciosów zadanych ostrym narzędziem. Na razie nie wiadomo, czy zatrzymany wcześniej był notowany przez służby. Śledczy wyjaśniają wszystkie okoliczności tej wstrząsającej zbrodni, a mieszkańcy Targówka wciąż nie mogą uwierzyć, że do takiej tragedii doszło tuż obok ich domów.