Koszmarny pożar na Śląsku! Dym, krzyki i dramatyczna ucieczka przez balkon
Chwile grozy w Lędzinach na Górnym Śląsku. W sobotnie popołudnie w jednym z bloków wybuchł pożar, który postawił na nogi straż pożarną, policję i pogotowie. Jeden z mieszkańców, odcięty od drogi ucieczki, zdecydował się na desperacki krok — ratował życie, uciekając przez balkon do sąsiedniego mieszkania.
- Pożar wybuchł nagle. Ogień na czwartym piętrze
- Dramatyczna ucieczka przez balkon
- Szybka akcja służb i wiele pytań bez odpowiedzi
Pożar wybuchł nagle. Ogień na czwartym piętrze
Do groźnego zdarzenia doszło w sobotę, tuż przed godziną 14, w bloku przy ulicy Pokoju w Lędzinach (woj. śląskie). Jak informuje RMF FM, ogień pojawił się w jednym z mieszkań na czwartym piętrze budynku wielorodzinnego. Płomienie szybko objęły wnętrze lokalu, a kłęby gęstego dymu zaczęły wydobywać się na zewnątrz, wzbudzając niepokój wśród sąsiadów.
Mieszkańcy bloku zorientowali się, że sytuacja jest poważna, gdy na klatce schodowej pojawił się duszący dym. Część lokatorów natychmiast wezwała służby ratunkowe, inni w pośpiechu zaczęli opuszczać swoje mieszkania. Według wstępnych informacji sześciu mieszkańców zdołało samodzielnie i bezpiecznie ewakuować się z budynku.
Dramatyczna ucieczka przez balkon
Nie wszyscy mieli jednak tyle szczęścia. Jeden z mężczyzn został odcięty od drogi ucieczki przez klatkę schodową. Gęsty dym i wysoka temperatura uniemożliwiały mu normalne wyjście z mieszkania. W obliczu realnego zagrożenia życia podjął dramatyczną decyzję.
Jak relacjonuje RMF FM, mężczyzna wyszedł na balkon i — ryzykując upadek z wysokości — przedostał się do sąsiedniego mieszkania. Ten desperacki manewr pozwolił mu uniknąć tragedii. Przez lokal sąsiadów zdołał następnie dostać się na klatkę schodową i opuścić budynek.
Świadkowie zdarzenia nie kryją emocji. — To wyglądało strasznie. Wszędzie dym, krzyki, a potem zobaczyliśmy, jak mężczyzna przechodzi przez balkon. Mógł zginąć — mówi jeden z mieszkańców bloku. Na szczęście cała sytuacja zakończyła się bez ofiar.
Szybka akcja służb i wiele pytań bez odpowiedzi
Na miejsce błyskawicznie skierowano kilka zastępów straży pożarnej, a także policję i zespół ratownictwa medycznego. Strażacy natychmiast przystąpili do gaszenia ognia i zabezpieczania budynku. Ich szybka i sprawna akcja sprawiła, że pożar udało się opanować, zanim rozprzestrzenił się na inne mieszkania.
Ratownicy medyczni przebadali ewakuowanych lokatorów. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń i nie było potrzeby hospitalizacji. Policja zabezpieczyła teren i rozpoczęła wstępne czynności wyjaśniające.
Na ten moment nie wiadomo, co było przyczyną pożaru. Nie jest jasne, czy doszło do zwarcia instalacji elektrycznej, czy też ogień pojawił się w wyniku nieostrożności. Sprawą zajmą się odpowiednie służby, które przeprowadzą szczegółowe oględziny spalonego mieszkania.
Choć tym razem skończyło się bez ofiar, mieszkańcy Lędzin długo nie zapomną tych dramatycznych chwil. To kolejny przykład na to, jak szybko zwykłe popołudnie może zamienić się w walkę o życie.