Kulig zakończył się tragedią. Nie żyje 25-latek
W minioną sobotę nocna zabawa w Grzebowilku (woj. mazowieckie) zakończyła się dramatycznym wypadkiem. W wyniku zdarzenia jeden z uczestników kuligu stracił życie, a służby cały czas próbują ustalić dokładne okoliczności tragedii, która wstrząsnęła lokalną społecznością.
- Nocny kulig w Grzebowilku
- Ofiara i reakcja służb
- Śledztwo i reakcje społeczności
Kulig zamiast zimowej frajdy
W sobotę po godzinie 23 grupa przyjaciół postanowiła zorganizować kulig na leśnej drodze w miejscowości Grzebowilk w powiecie mińskim. Do osobowego Nissana podłączono dwa worki wypełnione słomą, które w zamyśle miały służyć jako improwizowane sanie. Na prowizorycznych „sankach” znajdowało się pięć osób – dwie kobiety i trzech mężczyzn.
Nie był to, niestety, zwyczajny zimowy kulig. Jeden z mężczyzn, 25-latek, w trakcie wykonywania przez kierowcę skrętu spadł z worka i z impetem uderzył w drzewo stojące przy drodze. Mimo natychmiastowej reanimacji prowadzonej przez innych uczestników zabawy i ratowników medycznych, jego życia nie udało się uratować.
Co już udało się ustalić?
Gorzkie konsekwencje zabawy
Policja przybyła na miejsce zdarzenia jeszcze w środku nocy, aby jak najszybciej zabezpieczyć teren i zebrać pierwsze informacje. Funkcjonariusze przebadali kierowcę Nissana – badanie wykazało, że był trzeźwy – po czym zatrzymali go do wyjaśnienia okoliczności wypadku. Ciało 25-latka zostało zabezpieczone i przekazane do zakładu medycyny sądowej na polecenie prokuratora. Tam zostanie przeprowadzona szczegółowa sekcja zwłok, która ma pomóc ustalić dokładne przyczyny śmierci młodego mężczyzny oraz wykluczyć lub potwierdzić udział osób trzecich w zdarzeniu.
Pod nadzorem prokuratury śledczy rozpoczęli przesłuchania świadków i dokładną analizę wszystkich zgromadzonych dowodów, w tym nagrań z okolicznych kamer i zapisów zdarzenia. Celem jest ustalenie, czy wypadek był efektem nieostrożności kierowcy, czy też doszło do naruszenia przepisów ruchu drogowego przez inne osoby. Postępowanie ma również określić, czy można było w jakikolwiek sposób zapobiec tragedii, a wyniki śledztwa pomogą w wyciągnięciu konsekwencji prawnych.
Zima i ryzyko za kierownicą
Kuligi – czyli jazda na sankach, które ciągnięte są przez samochód – wydają się niewinną śnieżną zabawą, ale to nie tylko ryzykowny pomysł, lecz również łamanie przepisów ruchu drogowego. Zgodnie z prawem nie wolno ciągnąć osób na sankach, nartach czy wrotkach za pojazdem na drodze publicznej, a taka praktyka grozi mandatem i punktami karnymi.
Ta tragedia przypomina, jak cienka może być granica między zimową rozrywką a śmiertelnym wypadkiem. Kulig, który miał dać radość i wspomnienia z zimowych wieczorów, costował młodemu życiu. Czy po tej tragedii uczestnicy innych kuligów zastanowią się dwa razy, zanim wsiądą na „worki ze słomą” ciągnięte przez auto?