Lech Wałęsa huknął. Nie przebierał w słowach. Mówił o „zdrajcy” i Noblu
Jedno zdanie wystarczyło, by wywołać międzynarodową burzę. Były prezydent, znany z bezkompromisowych opinii, tym razem postawił sprawę w sposób wyjątkowo ostry. W jego wypowiedzi pojawiły się słowa, które mogą zaskoczyć zarówno zwolenników, jak i krytyków amerykańskiej polityki.
- „Zdrajca” czy mistrzowska strategia?
- „Nadzwyczaj inteligentny” polityk i gra o najwyższą stawkę
- Ukraina, wyrzuty sumienia i ostrzeżenie przed Rosją
„Zdrajca” czy mistrzowska strategia?
W rozmowie z agencją AFP Lech Wałęsa odniósł się do działań Donalda Trumpa wobec Rosji. Jego ocena była zaskakująco ostra, ale jednocześnie pełna zastrzeżeń. Były prezydent Polski stwierdził, że obecna postawa amerykańskiego przywódcy może być interpretowana na dwa skrajnie różne sposoby.
Dziś pozornie wydaje się uległy wobec Rosji, po prostu zdrajca. Można to widzieć w ten sposób - powiedział Wałęsa.
To jedno z najmocniejszych sformułowań, jakie padły w wywiadzie. Jednak zaraz po nim były prezydent przedstawił alternatywną interpretację.
Zdaniem Wałęsy nie można wykluczyć, że działania Trumpa to element przemyślanej strategii mającej na celu uniknięcie globalnej katastrofy. W tej logice powściągliwość wobec Moskwy mogłaby być próbą niedopuszczenia do eskalacji, w tym do konfliktu nuklearnego.
„Nadzwyczaj inteligentny” polityk i gra o najwyższą stawkę
Były prezydent zaznaczył, że możliwy jest scenariusz, w którym Trump prowadzi „bardzo rosyjską i bardzo inteligentną grę”. Według tej interpretacji Stany Zjednoczone mogłyby świadomie unikać ostrego kursu wobec Kremla, by nie popychać go do użycia broni atomowej.
Wałęsa zasugerował, że taka strategia, choć kontrowersyjna, mogłaby być obliczona na zyskanie czasu oraz zmuszenie Europy do większej samodzielności w kwestiach bezpieczeństwa. Jednocześnie podkreślił, że sam nie jest w stanie jednoznacznie ocenić intencji amerykańskiego prezydenta.
Można więc patrzeć na tę sprawę na dwa sposoby (…) zdrajca albo nadzwyczaj inteligentny człowiek. Do tej pory sam tego nie wiem - przyznał.
W wywiadzie pojawił się także wątek Pokojowej Nagrody Nobla. Wałęsa stwierdził, że jeśli okaże się, iż działania Trumpa realnie zapobiegają wojnie nuklearnej, mógłby on na taką nagrodę zasługiwać.
Ale jeśli jest zdrajcą, to na nią nie zasługuje - dodał.
Ukraina, wyrzuty sumienia i ostrzeżenie przed Rosją
Rozmowa dotyczyła również sytuacji Ukrainy. Wałęsa przyznał, że ma wobec niej „wyrzuty sumienia”. Wspomniał, że w czasie swojej prezydentury chciał, aby Polska i Ukraina wspólnie zmierzały do członkostwa w UE i NATO, jednak z obawy o interesy kraju nie ujawnił wówczas tego planu. Po przegranych wyborach koncepcja upadła.
Były prezydent ostrzegł także, że problem rosyjskiej agresywności nie ogranicza się do jednej osoby. Jego zdaniem zagrożenie wynika z systemu politycznego Rosji, a nie wyłącznie z postaci jej obecnego przywódcy.
Słowa Wałęsy pokazują, że jego ocena nie jest jednoznaczna. To raczej próba zarysowania dwóch skrajnych scenariuszy, od zdrady po strategiczny geniusz, w świecie, w którym decyzje wielkich mocarstw mogą przesądzić o bezpieczeństwie całej Europy.