Legenda polskiego sportu przykuta do łóżka. Dramatyczna walka mistrza o zdrowie po latach sukcesów
Był symbolem siły i determinacji, bohaterem sportowych aren i dumą polskich kibiców. Dziś jego codzienność wygląda zupełnie inaczej. Jeden z najwybitniejszych polskich sztangistów w historii zmaga się z konsekwencjami wieloletniej kariery, które doprowadziły do poważnych problemów zdrowotnych, unieruchomienia i walki o każdy kolejny dzień.
- Droga na sportowy szczyt i ogromne sukcesy
- Załamanie zdrowia i dramat po zakończeniu kariery
- Walka o życie, rehabilitacja i pomoc od ludzi
Droga na sportowy szczyt i ogromne sukcesy
Tadeusz Rutkowski już jako dziecko improwizował treningi, ćwicząc siłę w domowych warunkach. Z czasem talent i niezwykła determinacja zaprowadziły go na światowe podium. W latach 70. i 80. stał się jedną z największych postaci polskiego podnoszenia ciężarów. Dwukrotnie sięgał po brązowy medal igrzysk olimpijskich, w Montrealu i Moskwie, a także regularnie meldował się na podium mistrzostw świata. Był pierwszym polskim sztangistą, który przekroczył barierę 400 kilogramów w dwuboju, zapisując się na stałe w historii tej dyscypliny.
Jego osiągnięcia do dziś budzą uznanie ekspertów i kibiców. Sport był dla niego nie tylko pracą, ale całym życiem. Lata intensywnych treningów, startów i rywalizacji na najwyższym poziomie przyniosły sławę, ale także pozostawiły ślad, który z czasem okazał się dramatyczny w skutkach. Cena, jaką przyszło zapłacić za sukcesy, ujawniła się dopiero wiele lat po zakończeniu kariery.
Załamanie zdrowia i dramat po zakończeniu kariery
Po odejściu ze sportu mistrz nie otrzymał wsparcia, które dziś jest standardem dla zawodników kończących karierę. Jak mówił jego syn w rozmowie z Onetem, był to czas transformacji ustrojowej, gdy sportowcy zostawali sami z problemami psychicznymi i fizycznymi. U Rutkowskiego zaczęły pojawiać się objawy choroby afektywnej dwubiegunowej, które znacząco utrudniały codzienne funkcjonowanie. Brak celu, nagła zmiana trybu życia i wieloletnie przeciążenie organizmu doprowadziły do poważnego kryzysu.
Najdramatyczniejsze wydarzenia miały miejsce na początku lat 90., gdy były mistrz targnął się na własne życie. Cudem przeżył upadek z wysokości, ale problemy psychiczne nie ustąpiły na lata. Równolegle pogarszał się stan jego stawów. Wieloletnie treningi doprowadziły do nieodwracalnych uszkodzeń kolan. Kolejne operacje, wszczepienie endoprotezy i późniejsze powikłania sprawiły, że jego zdrowie zaczęło gwałtownie się sypać. Jak relacjonuje syn sportowca, po jednej z operacji doszło do ciężkiego zapalenia płuc i niewydolności krążeniowo-oddechowej.
Walka o życie, rehabilitacja i pomoc od ludzi
Ostatnie miesiące to dla byłego olimpijczyka nieustanna walka o przetrwanie. Z powodu zakażenia lekarze musieli usunąć endoprotezę kolana, pozostawiając tymczasowe rozwiązanie, które uniemożliwia samodzielne poruszanie się. Dodatkowo u Rutkowskiego zdiagnozowano niewydolność serca, a jego życie uratowało wszczepienie kardiowertera. Jak podkreśla jego syn w rozmowie z Onetem, lekarze nie ukrywają, że każda kolejna operacja wiąże się z ogromnym ryzykiem.
Dziś sportowiec przebywa w ośrodku opiekuńczym, całkowicie zależny od pomocy innych. Najtrudniejsze jest dla niego poczucie utraty samodzielności.
Wstydzi się, że nie może sam wstać czy pójść do toalety – relacjonuje syn.
Mimo to duch sportowca w nim nie zgasł. Podczas rehabilitacji wykonuje wszystkie ćwiczenia z taką samą determinacją, jak przed laty na sali treningowej.
Rodzina uruchomiła zbiórkę na leczenie i rehabilitację, ponieważ emerytura olimpijska nie wystarcza na pokrycie kosztów opieki. Pomoc zadeklarowały również instytucje sportowe. Największym marzeniem byłego mistrza jest jeszcze raz stanąć na nogi - nawet przy balkoniku. To symboliczny cel człowieka, który przez całe życie walczył z ciężarem większym niż inni.