Miała pod opieką pupile, gdy stało się najgorsze. Sąsiedzi nie zdążyli zareagować
Czasem chwila troski kończy się niewyobrażalnym dramatem. 23‑letnia Madison Riley Hull, opiekując się psami znajomych, została zaatakowana w domu, a jej przerażający krzyk rozległ się po całym osiedlu, wywołując panikę i natychmiastową interwencję sąsiadów i służb.
Czasem niewinna zabawa kończy się tragedią
Madison była osobą odpowiedzialną i pełną empatii. Studentka edukacji wczesnoszkolnej od zawsze kochała zwierzęta i często pomagała sąsiadom w opiece nad ich pupilami. „Myślała, że nic się nie może stać, przecież psy zawsze były spokojne” — mówi jej matka, Jennifer Hull.
Tego dnia, kiedy gospodarze wyjechali, Madison przyszła, by wpuścić psy do domu i zadbać o nie. Zwierzęta wydawały się z początku spokojne, a dziewczyna nie przewidziała, że sytuacja nagle wymknie się spod kontroli. Niewinna zabawa wprowadzania i głaskania psów zakończyła się dramatem, którego nikt się nie spodziewał. Sąsiedzi opowiadają, że w momencie ataku słychać było tylko jej przerażający krzyk.
To był najgorszy dźwięk, jaki kiedykolwiek słyszałem. Od razu wiedziałem, że dzieje się coś złego — relacjonuje jeden z mieszkańców osiedla.
Chwila tragedii mrozi krew w żyłac
Do tragedii doszło 21 listopada, gdy Madison przyszła, by wpuścić psy do domu. Wtedy nagle zwierzęta zaatakowały. Jeden z sąsiadów natychmiast wezwał służby ratunkowe, a na miejsce przybył zastępca szeryfa hrabstwa Smith. Funkcjonariusz znalazł młodą kobietę leżącą na ziemi, a psy ustawione agresywnie w jego stronę.
W dramatycznej chwili, by ratować życie Madison, policjant był zmuszony użyć broni — zastrzelił jednego z agresywnych psów. Dwa pozostałe uciekły, umożliwiając dostęp do poszkodowanej. Niestety, mimo reanimacji i wysiłków ratowników, Madison zmarła na miejscu.
Psy odwróciły wtedy swoją uwagę. Wszystkie trzy zwróciły się ku niemu. Zaczęły biec w jego kierunku, a on wyciągnął broń służbową i strzelił do jednego z psów, zabijając go — powiedział sierżant Larry Christian z biura szeryfa hrabstwa Smith.
Obecnie trwa śledztwo. Władze hrabstwa Smith wraz z prokuraturą badają okoliczności tragedii oraz to, czy właściciele psów powinni ponieść odpowiedzialność. Sąsiad, który wezwał pomoc, mówi: „Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje u nas. To wydarzenie zmieniło nasze życie na zawsze”.
Kim była dziewczyna
Madison Riley Hull miała 23 lata i była studentką edukacji wczesnoszkolnej na Uniwersytecie Teksańskim w Tyler. Do ukończenia studiów brakowało jej zaledwie sześciu miesięcy. Marzyła o pracy z dziećmi i planowała wkrótce rozpocząć karierę nauczycielki.
Jej matka opowiadała: „Była wyjątkową osobą. Troszczyła się o każdego — dzieci, przyjaciół, zwierzęta. Nigdy nie przypuszczałam, że zwykła wizyta u psów zakończy się w taki sposób”. Madison była pogodną, ambitną młodą kobietą, która uwielbiała spędzać czas z ludźmi i zwierzętami. Przyjaciele wspominają, że Madison często angażowała się w wolontariat w schronisku dla zwierząt. Dlatego też okoliczności tragedii tym bardziej szokują okoliczną społeczność.