Miliony pracowników czekają. Ustawa trafiła na biurko prezydenta
Sejm uchwalił reformę Państwowej Inspekcji Pracy, która ma ograniczyć nadużywanie umów cywilnoprawnych i wzmocnić prawa pracowników. Teraz ustawa trafi na biurko prezydenta. Czy zdecyduje się ją podpisać, czy zawetuje? W grze są miliardy złotych z KPO i bezpieczeństwo milionów pracujących Polaków.
- Reforma PIP przyjęta. Teraz decyzja należy do prezydenta
- 11 miliardów złotych i bezpieczeństwo pracowników
- Czy prezydent zawetuje ustawę?
Reforma PIP przyjęta. Teraz decyzja należy do prezydenta
W środę posłowie przyjęli z poprawkami ustawę reformującą Państwową Inspekcję Pracy. Projekt zakłada wzmocnienie kompetencji PIP oraz skuteczniejsze przeciwdziałanie nadużywaniu tzw. umów śmieciowych. Zdaniem rządu zmiany mają realnie poprawić sytuację osób wypychanych na samozatrudnienie oraz zatrudnianych na niestabilnych warunkach.
Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk podkreśliła w programie „Tłit”, że mimo początkowych różnic w koalicji udało się wypracować wspólne stanowisko.
Dziś jest to w pełnym tego słowa znaczeniu ustawa rządowa - zaznaczyła.
Teraz projekt przejdzie przez Senat, a następnie trafi do podpisu prezydenta. To właśnie ten etap budzi największe emocje, ponieważ od decyzji głowy państwa zależy dalszy los reformy.
11 miliardów złotych i bezpieczeństwo pracowników
Jednym z najmocniejszych argumentów przywoływanych przez rząd jest kwestia środków z Krajowego Planu Odbudowy. Minister Dziemianowicz-Bąk wskazała, że brak podpisu pod ustawą może oznaczać utratę nawet 11 miliardów złotych.
Taka utrata grozi, jeżeli prezydent nie podpisałby tej ustawy - powiedziała.
Reforma ma być jednym z kamieni milowych wymaganych do odblokowania funduszy.
Równolegle rząd przekonuje, że zmiany są konieczne dla ochrony pracowników. Chodzi o osoby pozbawione prawa do urlopu, okresu wypowiedzenia czy zabezpieczenia w razie choroby.
Państwo stoi na straży przestrzegania prawa pracy - podkreśliła minister, odwołując się do art. 24 konstytucji.
W jej ocenie nowe przepisy nie tylko są zgodne z ustawą zasadniczą, ale wręcz realizują jej zapisy. Reforma ma również wyrównać warunki konkurencji między firmami, eliminując, jak stwierdziła - „cwaniaków, którzy obniżają sobie koszty pracy i psują polską gospodarkę”.
Czy prezydent zawetuje ustawę?
Choć przedstawiciele rządu wyrażają nadzieję na podpis prezydenta, nie brakuje spekulacji o możliwym wecie. W Sejmie przeciwko ustawie głosowali posłowie PiS, co dodatkowo podgrzewa polityczne napięcie. Minister zapewniła jednak, że jest gotowa rozwiać wszelkie wątpliwości.
Jestem gotowa odpowiedzieć na każde pytanie - zadeklarowała.
Decyzja prezydenta będzie miała nie tylko wymiar polityczny, lecz także finansowy i społeczny. Weto mogłoby zatrzymać reformę i postawić pod znakiem zapytania wypłatę środków z KPO.
Podpis pod ustawą oznaczałby natomiast wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy oraz nowe narzędzia do walki z nadużyciami na rynku pracy. Ostateczne rozstrzygnięcie poznamy po zakończeniu procesu legislacyjnego. Jedno jest pewne - sprawa budzi ogromne emocje i może stać się jednym z kluczowych punktów sporu między rządem a prezydentem w najbliższych tygodniach.