Wydarzenia Gwiazdy Dieta Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > Nadchodzi zmiana, której kierowcy się nie spodziewają. Europa już ją testuje. Kiedy w Polsce?
Anna Kobryń
Anna Kobryń 21.01.2026 10:32

Nadchodzi zmiana, której kierowcy się nie spodziewają. Europa już ją testuje. Kiedy w Polsce?

Nadchodzi zmiana, której kierowcy się nie spodziewają. Europa już ją testuje. Kiedy w Polsce?
Fot. jarmoluk/pixabay

Jeszcze kilka lat temu brzmiało to jak teoria z raportów dla ekspertów. Dziś coraz więcej państw traktuje ten pomysł jako realny sposób na utrzymanie dróg. Chodzi o opłatę, która nie zależy od paliwa ani rodzaju napędu, lecz od tego, jak często naprawdę korzystamy z samochodu.

  • System, który działał latami i nagle przestał
  • Gdy licznik staje się podstawą rozliczeń
  • Temat przyszłości, który może wrócić szybciej, niż się wydaje

System, który działał latami i nagle przestał

Przez dekady finansowanie infrastruktury drogowej opierało się na prostym i niemal niewidzialnym mechanizmie. Kierowcy płacili nie tyle za samą jazdę, ile za paliwo, które tankowali. W jego cenie ukryte były podatki i opłaty, które zasilały budżety państw oraz fundusze drogowe. Im więcej kilometrów ktoś pokonywał, tym częściej odwiedzał stację benzynową, a tym samym dokładał się do utrzymania dróg. System był wygodny, bo nie wymagał dodatkowych kontroli ani skomplikowanych rozliczeń.

Problem pojawił się w momencie, gdy na drogach zaczęły masowo pojawiać się samochody elektryczne. Korzystają one z tej samej infrastruktury, powodują podobne zużycie nawierzchni i generują identyczne potrzeby inwestycyjne, ale nie zostawiają ani grosza w podatku paliwowym. Początkowo było to niemal niezauważalne - elektryków było niewiele, a ich zwolnienie z opłat traktowano jako zachętę do zmiany technologii. Z czasem jednak skala zjawiska zaczęła uderzać w budżety państw.

Rządy stanęły przed dylematem: albo zaakceptować malejące wpływy, albo znaleźć nowy sposób rozliczania kierowców. Podnoszenie cen energii czy wprowadzanie dodatkowych opłat za ładowanie okazało się politycznie trudne i technicznie problematyczne. Wtedy na nowo odżył pomysł, który wcześniej wydawał się zbyt radykalny - powiązanie podatku nie z tym, czym jeździmy, ale jak dużo jeździmy. Od licznika, a nie od baku.

Gdy licznik staje się podstawą rozliczeń

Jak podaje Interia, pierwsze państwa zdecydowały się przejść od teorii do praktyki. W Europie północnej uznano, że dalsze udawanie, iż problem nie istnieje, nie ma sensu. Zamiast różnicować opłaty w zależności od napędu, postawiono na rozwiązanie, które traktuje wszystkich kierowców tak samo. Każdy samochód porusza się po drogach i każdy powinien dokładać się do ich utrzymania proporcjonalnie do użytkowania.

W Wielkiej Brytanii samochody elektryczne już dziś płacą podatek drogowy Vehicle Excise Duty (VED). Od 1 kwietnia 2025 r. zniknęło pełne zwolnienie, które przez lata było jednym z filarów promocji elektromobilności. Nowe elektryki objęte są symboliczną stawką w pierwszym roku, a następnie standardowym, corocznym VED - tak jak auta spalinowe - czytamy. 

Podobnie jest w Wielkiej Brytanii. Zapowiadane jest tam włączenie systemu "pay per mile", czyli opłaty naliczanej od faktycznie przejechanych mil. 

Model oparty na przebiegu jest prosty w założeniach, choć budzi emocje. Kierowca raz w roku zgłasza stan licznika, a opłata naliczana jest za faktycznie przejechane kilometry. Bez znaczenia pozostaje to, czy auto jest elektryczne, hybrydowe czy spalinowe. Dla administracji to rozwiązanie przewidywalne i stabilne, bo wpływy nie zależą już od struktury rynku motoryzacyjnego ani cen paliw.

Nie wszędzie jednak zdecydowano się na natychmiastowe wdrożenie takiego systemu. Część państw dopiero analizuje konsekwencje, konsultuje je społecznie lub zapowiada decyzje w drodze referendum. Inne wybierają drogę pośrednią - stopniowo wycofują ulgi dla aut elektrycznych, wprowadzają nowe podatki roczne albo rozszerzają istniejące opłaty drogowe. W tle wszystkich tych działań pojawia się jednak to samo pytanie: jak finansować drogi w świecie, w którym coraz mniej kierowców tankuje paliwo?

Eksperci podkreślają, że opłata od kilometra nie jest wymierzona w elektromobilność. To raczej próba dostosowania systemu do realiów technologicznych, które już się zmieniły, nawet jeśli nie wszyscy są na to gotowi.

Temat przyszłości, który może wrócić szybciej, niż się wydaje

Dla Polski podatek od przejechanych kilometrów wciąż brzmi jak odległy scenariusz. Dominują samochody spalinowe, a wpływy z akcyzy i opłat paliwowych nadal są istotnym elementem finansowania infrastruktury. Historia innych państw pokazuje jednak, że moment przełomu przychodzi nagle. Wystarczy kilka lat dynamicznego wzrostu udziału aut elektrycznych, by dotychczasowy model przestał się bilansować.

To właśnie dlatego temat coraz częściej pojawia się w analizach i prognozach, choć na razie bez konkretnych projektów ustaw. Państwa, które dziś testują nowe rozwiązania, jeszcze niedawno były w podobnym miejscu. Najpierw pojawiały się zachęty i zwolnienia, potem pierwsze luki w budżecie, a na końcu pytanie o sprawiedliwy podział kosztów utrzymania dróg.

Podatek od kilometra nie oznacza automatycznie większych obciążeń dla wszystkich kierowców. W wielu wariantach ma on jedynie zastąpić istniejące, coraz mniej efektywne mechanizmy. Zamiast płacić „przy okazji” tankowania, użytkownik samochodu płaciłby bezpośrednio za korzystanie z infrastruktury. To zmiana filozofii, niekoniecznie wysokości danin.

Jedno jest pewne: wraz z rozwojem elektromobilności pytanie o nowe źródła finansowania dróg będzie wracać coraz częściej. I nawet jeśli dziś wydaje się abstrakcyjne, za kilka lat może stać się jednym z głównych tematów motoryzacyjnych i fiskalnych.

Wybór Redakcji
Zmiany w przepisach o prawie jazdy: Co czeka seniorów i młodych kierowców?
Zmiany w prawie jazdy. Seniorzy mogą stracić uprawnienia
Prąd
Nie pralka - to największy pożeracz prądu. Emerytowany elektryk ujawnia, jak obniżyć rachunki o 90%
Sklep
Mniejsza gramatura i droższa, ale znika z półek szybciej. Kupuje ją każdy z nas
Biedronka
Klienci robią to codziennie przy kasie. Pracownicy Biedronki ostrzegają
ceny paliw
Fatalne wieści dla kierowców. Od poniedziałku tyle będzie kosztować paliwo! Lepiej zalać do pełna
Lód na ulicach
Marznący deszcz paraliżuje Europę. Nagrania z miast mówią więcej niż komunikaty służb
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: