Najpierw pozbawił życia matkę, a później. Aż cierpnie skóra. Wypłynęły tajne akta sprawy
Brutalna zbrodnia, która wstrząsnęła Głogowem i całą Polską, doczekała się sądowego finału. 50-letni mężczyzna zabił swoją chorą na raka matkę. Śledczy oraz sąd nie mieli wątpliwości co do winy oskarżonego, a ujawnione szczegóły sprawy porażają okrucieństwem.
- Szok w Głogowie
- Przerażające szczegóły z akt
- Wyrok sądu
Szok w Głogowie
W Głogowie zapadł wyrok w głośnej sprawie zabójstwa 73-letniej kobiety dokonanej przez jej syna. Do tragedii doszło na początku 2025 roku, to wtedy mężczyzna wrócił z Niemiec, gdzie mieszkał i pracował, by opiekować się ciężko chorą matką po śmierci ojca. Jak ustalił sąd, kobieta cierpiała na chorobę nowotworową, lecz jej stan nie uniemożliwiał jej radzenia sobie z codziennymi czynnościami.
Według akt sprawy, do zbrodni doszło w nocy 24 stycznia 2025 r. około godziny 2:30. Robert M. postanowił zabić matkę, kiedy ta spała. Śledczy ustalili, że zadał jej rozległe obrażenia wielonarządowe. Ciosy młotkiem spowodowały m.in. złamania kości czaszki i podstawy czaszki, a następnie użył noża, powodując obrażenia klatki piersiowej, uszkodzenie płuc i łuku aorty.
Po dokonaniu zabójstwa mężczyzna umył narzędzia zbrodni i wyprał ubrania, a rano spokojnie wyprowadził psa. Później sam zgłosił się na policję. Biegli stwierdzili, że działał trzeźwo i nie znajdował się pod wpływem środków odurzających. W trakcie procesu zachowywał się bez widocznych emocji.
Przerażające szczegóły z akt
Reporter „Faktu” dotarł do akt śledztwa, które ujawniają druzgocące szczegóły tej sprawy. Gdy policja weszła do mieszkania, 73-latka leżała na łóżku zakryta zakrwawioną kołdrą. Syn opisał przebieg wydarzeń śledczym w sposób chłodny i szczegółowy. Dźwięk pierwszego ciosu porównywał do „przebicia dętki w rowerze”.
Prokuratura określiła motyw działania jako szczególnie potępiany. Syn miał popełnić zbrodnię, by uniknąć odpowiedzialności za opiekę nad matką, co sąd uznał za wyraz „rażącego lekceważenia wartości życia ludzkiego”. Sąd Okręgowy w Legnicy uznał Roberta M. za winnego i wymierzył mu karę 20 lat więzienia. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.
Wyrok sądu
Sprawa poruszyła opinię publiczną nie tylko dramatyzmem samej zbrodni, lecz także pytaniami o to, jak wygląda opieka nad osobami starszymi i chorymi w przypadku braku wsparcia. Kobieta, choć przewlekle chora, to jak podkreślono w ustaleniach śledztwa „radziła sobie bez problemu ze sprawami życia codziennego”.
Obrońcy osób starszych i organizacje społeczne zwracają uwagę, że samotna opieka nad bliskimi może stanowić duże obciążenie psychiczne i fizyczne dla opiekuna. Jednak taka argumentacja nie tłumaczy brutalności czynu, który sąd określił jako skrajny egoizm i obojętność wobec osoby najbliższej. W polskim systemie prawnym kara 20 lat pozbawienia wolności za zabójstwo osoby bliskiej jest jedną z najcięższych sankcji i odzwierciedla wagę popełnionego czynu.