Napad w Warszawie, są ranni. Jest decyzja prokuratury
Warszawa wstrząśnięta atakiem! W Bemowie doszło do brutalnego napadu w sklepie — mężczyzna ukradł alkohol, a gdy ochroniarz próbował go zatrzymać, odpalił przeciwko niemu gaz obezwładniający. Incydent zakończył się rannym pracownikiem ochrony i zatrzymaniem sprawcy przez policję. Śledczy już postawili mu zarzut kradzieży rozbójniczej, a prokuratura podjęła pierwsze decyzje procesowe
- Szokujące okoliczności zdarzenia
- Czy są ranni i kto został poszkodowany?
- Decyzja prokuratury i zarzuty
Szokujące okoliczności zdarzenia
Wczesnym rankiem w jednej z dzielnic stolicy doszło do dramatycznego incydentu, który na moment sparaliżował lokalną społeczność. W Warszawie-Bemowie policjanci zostali wezwani przez pracownicę sklepu, która wraz z ochroniarzem usiłowała ująć mężczyznę podejrzanego o kradzież alkoholu. Według relacji funkcjonariuszy, 30-latek wyniósł z placówki butelki alkoholu, po czym gwałtownie wybiegł na zewnątrz. Kiedy ochroniarz podjął próbę jego zatrzymania, doszło do szarpaniny między obiema stronami.
Podczas tego chaosu sprawca użył środka obezwładniającego. Gaz łzawiący sprawił, że sytuacja stała się jeszcze bardziej niebezpieczna, zarówno dla ochroniarza, jak i osób postronnych przebywających w pobliżu sklepu.
Mężczyzna ukradł alkohol i wybiegł ze sklepu. Widząc, co się dzieje, pracownik ochrony ruszył za nim. Sprawca szarpał się z nim i rozpylił w jego kierunku gaz - przekazała w komunikacie nadkomisarz Marta Sulowska, rzecznika Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV.
Przebieg zdarzenia, choć nagłośniony dopiero teraz, wpisuje się w coraz częstsze incydenty związane z kradzieżami sklepowymi w stolicy. Do tego typu sytuacji dochodzi nie tylko podczas rutynowych wizyt klientów w sklepach, lecz coraz częściej kończy się użyciem przemocy wobec pracowników chroniących mienie handlowe. Właśnie ten dramatyczny moment — gwałtowna ucieczka i brutalna obrona pracownika ochrony — stał się przyczyną alarmu, który ostatecznie doprowadził służby mundurowe na miejsce.
Czy są ranni i kto został poszkodowany?
W wyniku tego gwałtownego zajścia, niestety, nie obyło się bez poważnych konsekwencji zdrowotnych. Ochroniarz sklepu, który odważnie próbował powstrzymać uciekającego złodzieja, doznał obrażeń w wyniku użycia przez sprawcę gazu obezwładniającego. Choć szczegółowe informacje o jego stanie zdrowia nie zostały ujawnione przez policję, wiadomo, że reakcja środka i fizyczna konfrontacja spowodowały u niego nagłą niesprawność, która wymagała wsparcia medycznego.
Na miejscu interwencji natychmiast pojawiły się służby — policja oraz ratownicy gotowi udzielić pomocy. Ochroniarz został zaopatrzony i oceniony pod kątem wpływu gazu oraz możliwych obrażeń fizycznych. W takich przypadkach standardową procedurą jest obserwacja i konsultacja medyczna, by wykluczyć poważniejsze powikłania, szczególnie gdy występuje kontakt z drażniącym środkiem obezwładniającym.
Druga strona — mężczyzna, który kradł alkohol — również został trwale włączony w postępowanie organów ścigania. Po krótkim pościgu w kierunku pobliskich zabudowań został zatrzymany przez policyjny patrol. Nie tylko stróże prawa, ale też świadkowie całego zajścia podkreślali, jak szybka akcja służb zapobiegła dalszym obrażeniom i potencjalnie groźniejszej eskalacji przemocy w osiedlowej okolicy.
Decyzja prokuratury i zarzuty
Po zatrzymaniu mężczyzny przez policję rozpoczęły się kolejne etapy postępowania, które teraz leżą w gestii prokuratury. 30-latek usłyszał już oficjalny zarzut kradzieży rozbójniczej, co oznacza, że jego działania — choć zaczęły się od zwykłego zabrania alkoholu — doprowadziły do użycia przemocy oraz środków obezwładniających wobec osoby próbującej go powstrzymać.
W toku czynności prokuratorskich zdecydowano o zastosowaniu wobec podejrzanego środka zapobiegawczego w postaci dozoru policyjnego. Oznacza to, że sprawca — po zatrzymaniu i przedstawieniu mu zarzutów — ma obowiązek regularnie stawiać się na komisariacie i jest pod stałą obserwacją organów ścigania. Taki krok prokuratury ma na celu zapobiec kolejnym przestępstwom oraz zapewnić możliwość właściwego prowadzenia śledztwa.
Zgodnie z kodeksem karnym, za kradzież rozbójniczą grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności, co podkreśla powagę sytuacji, zważywszy, że doszło do bezpośredniego ataku na ochroniarza i naruszenia jego bezpieczeństwa zdrowotnego.