Nawoływał w sieci do zbrodni na Włodzimierzu Czarzastym. Policja szybko namierzyła autora wpisu
Jednoznaczny i dosadny komentarz w mediach społecznościowych zakończył się poważnymi konsekwencjami. 52-letni mieszkaniec Żor odpowie za nawoływanie do zabójstwa marszałka Sejmu. Policja podkreśla: w sieci nikt nie jest bezkarny.
- Dosadny komentarz i szybka reakcja służb
- Udawał kobietę w sieci. Grozi mu więzienie
- Policja ostrzega. Hejt ma realne konsekwencje
Dosadny komentarz i szybka reakcja służb
Sprawa dotyczy wpisu, który pojawił się na początku lutego pod jednym z postów dotyczących marszałka Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Komentarz miał, jak określili funkcjonariusze, jednoznaczny i bardzo ostry charakter, wprost nawołujący do popełnienia zbrodni. Informacja o niepokojącym wpisie trafiła do policji m.in. za pośrednictwem Służba Ochrony Państwa, która odpowiada za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie.
Funkcjonariusze z Komenda Miejska Policji w Żorach szybko rozpoczęli czynności operacyjne. Choć autor wpisu próbował ukryć swoją tożsamość, zakładając profil podszywający się pod kobietę, działania mundurowych pozwoliły w krótkim czasie ustalić jego dane. Okazał się nim 52-letni mieszkaniec Żor w województwie śląskim. Mężczyzna nie uniknął odpowiedzialności - został zatrzymany i doprowadzony do dalszych czynności procesowych.
Udawał kobietę w sieci. Grozi mu więzienie
Jak przekazała policja, autor komentarza posługiwał się specjalnie przygotowanym kontem w mediach społecznościowych, podając się za kobietę. Tego rodzaju działania miały utrudnić identyfikację i stworzyć wrażenie anonimowości. W praktyce jednak, jak pokazuje ten przypadek, internet nie zapewnia pełnej bezkarności.
52-latek usłyszał zarzut z art. 255 par. 2 Kodeksu karnego, czyli publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni. To przestępstwo zagrożone karą do trzech lat pozbawienia wolności. Mężczyzna przyznał się do winy. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie, który zdecyduje o wymiarze kary. Policja podkreśla, że nawet pojedynczy komentarz może zostać potraktowany jako realne zagrożenie, zwłaszcza gdy dotyczy osób pełniących najwyższe funkcje państwowe.
Policja ostrzega. Hejt ma realne konsekwencje
Funkcjonariusze przypominają, że wolność słowa nie oznacza przyzwolenia na groźby, nawoływanie do przemocy czy szerzenie nienawiści. Internet daje możliwość swobodnego wyrażania opinii, ale nie zwalnia z odpowiedzialności prawnej. W ostatnich latach organy ścigania coraz częściej reagują na agresywne treści publikowane w sieci, szczególnie gdy dotyczą one bezpieczeństwa publicznego lub osób chronionych.
Hejt i agresja, zarówno w świecie realnym, jak i wirtualnym, prowadzą do realnych konsekwencji - podkreślają policjanci.
Apelują o rozwagę i odpowiedzialność w internetowych dyskusjach, zwłaszcza w czasie wzmożonych emocji politycznych. Sprawa z Żor ma być wyraźnym sygnałem, że nawet pozornie anonimowy komentarz może zakończyć się postępowaniem karnym i groźbą więzienia.