Nawrocki zawetował ustawę SAFE. Padły zaskakujące słowa Kukiza
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę dotyczącą unijnego programu pożyczek na obronność SAFE. Decyzja wywołała polityczną burzę. Premier Donald Tusk zarzucił głowie państwa brak patriotyzmu, a niespodziewany głos w sprawie zabrał także Paweł Kukiz. Jego komentarz o „parabankowej pożyczce” błyskawicznie obiegł internet.
Nawrocki mówi „nie” unijnym pożyczkom na obronność
Decyzja prezydenta Karol Nawrocki zapadła w czwartek i została ogłoszona w specjalnym orędziu. Głowa państwa poinformowała, że nie podpisze ustawy wdrażającej w Polsce unijny mechanizm SAFE, który miał umożliwić korzystanie z preferencyjnych pożyczek na rozwój obronności.
Zawetowana ustawa zakładała powołanie specjalnego instrumentu finansowego zarządzanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Dzięki niemu rząd mógłby sięgać po środki z unijnego programu SAFE – funduszu niskooprocentowanych pożyczek przeznaczonych na szybkie zwiększenie zdolności obronnych państw Unii Europejskiej.
Prezydent nie pozostawił jednak wątpliwości co do swojego stanowiska.
– Podjąłem decyzję, że nie podpiszę ustawy, która pozwala na zaciągnięcie przez Polskę pożyczki SAFE. Nigdy nie podpiszę ustawy, która uderza w naszą suwerenność, niezależność oraz bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne – powiedział w orędziu.
Nawrocki ostrzegł również, że próby „zadłużania Polski tylnymi drzwiami” mogą w przyszłości spotkać się z odpowiedzialnością polityczną, a nawet prawną.
Rząd uspokaja: Polska i tak może sięgnąć po miliardy z SAFE
Decyzja prezydenta wywołała natychmiastową reakcję rządu. Premier Donald Tusk skomentował weto w ostrych słowach.
– Prezydent stracił szansę, aby zachować się jak patriota. Wstyd! – napisał szef rządu.
Według przedstawicieli rządu weto nie zamyka Polsce drogi do pieniędzy z programu SAFE, choć może skomplikować ich wykorzystanie. Chodzi m.in. o finansowanie projektów związanych z bezpieczeństwem wewnętrznym – takich jak wsparcie dla Straży Granicznej, Policji czy Służby Ochrony Państwa.
Stawka jest ogromna. Polska mogłaby być największym beneficjentem programu SAFE w całej Unii Europejskiej. Według rządowych szacunków Warszawa mogłaby skorzystać z około 43,7 mld euro, czyli niemal 200 mld zł w formie korzystnie oprocentowanych pożyczek na inwestycje w obronność.
Rząd deklarował również, że zdecydowana większość środków – nawet 89 proc. – miałaby trafić do polskich firm zbrojeniowych. Dzięki temu pieniądze pozostałyby w krajowej gospodarce, jednocześnie wzmacniając potencjał obronny państwa.
Kukiz przywołuje historię o kredycie. „To jak pożyczka z Providenta”
Gdy polityczna dyskusja nabierała tempa, do sprawy odniósł się także Paweł Kukiz. Jego wpis w mediach społecznościowych szybko przyciągnął uwagę internautów, bo polityk użył nietypowego porównania.
Kukiz przytoczył rozmowę z 78-letnią kobietą, byłą pracownicą banku.
– Mama mojego kolegi powiedziała mi tak: w banku kredyt dostawał ten, kto miał zdolność kredytową. A państwo polskie jest zadłużone po uszy – napisał.
Według Kukiza wiele osób odpowiada na taki argument w prosty sposób: skoro Unia daje pieniądze, to znaczy, że Polska ma zdolność kredytową. Polityk uważa jednak, że sytuacja może wyglądać inaczej.
– Owszem, dają. Ale nie z banku, tylko z instytucji parabankowej typu Provident – dodał.
Jego słowa wywołały lawinę komentarzy w sieci i jeszcze bardziej podgrzały debatę o sensowności unijnych pożyczek na obronność.
Spór o SAFE pokazuje, jak głęboko podzielona jest dziś polska scena polityczna w sprawach finansowania bezpieczeństwa. Jedni widzą w programie ogromną szansę na modernizację armii, inni – ryzyko nadmiernego zadłużenia i utraty części suwerenności finansowej. Jedno jest pewne: temat miliardów z unijnego funduszu jeszcze długo nie zniknie z politycznej agendy.