Nie uwierzysz, ile posłowie dostają na biura! Dla nich to wciąż za mało
Od stycznia 2026 r. poselskie biura mogą liczyć na wyższy ryczałt. Choć nominalnie kwota wydaje się wysoka, parlamentarzyści podkreślają, że w praktyce starcza jedynie na podstawowe funkcjonowanie biura i wynagrodzenia pracowników.
- Podwyżka ryczałtu - ile naprawdę zostaje posłom?
- Problemy z zatrudnieniem ekspertów i prawników
- Pomysły na zmianę i porównanie z PE
Podwyżka ryczałtu - ile naprawdę zostaje posłom?
Z początkiem roku poselskie uposażenia, diety oraz ryczałty mieszkaniowe i biurowe wzrosły, co miało poprawić warunki pracy parlamentarzystów. Ryczałt na biuro, który wcześniej wynosił 23,3 tys. zł, został podniesiony do około 25 tys. zł miesięcznie, ale posłowie przyznają, że to wciąż kwota „na styk”. W praktyce środki te pozwalają jedynie na pokrycie podstawowych kosztów funkcjonowania biura - opłat za lokale, rachunki za media, podstawowe wyposażenie oraz pensje dla pracowników.
Każda złotówka musi być rozliczona fakturą, a w wielu przypadkach posłowie utrzymują nie jedno, a nawet dwa lub trzy biura w obrębie swojego okręgu wyborczego, co znacznie zwiększa wydatki. Posłowie zwracają uwagę, że pomimo pozornie wysokiego ryczałtu, dostępne środki nie pozwalają na zapewnienie pełnego zaplecza eksperckiego, co w praktyce ogranicza możliwości oferowania wyborcom kompleksowej pomocy, konsultacji prawnych czy wsparcia administracyjnego.
Podkreślają również, że opinia publiczna często mylnie interpretuje ryczałt, traktując go jako dodatkowy zarobek parlamentarzystów, podczas gdy w rzeczywistości środki te są ściśle przeznaczone na działalność biurową i są systematycznie kontrolowane.
Problemy z zatrudnieniem ekspertów i prawników
Największą trudnością dla posłów pozostaje zapewnienie wsparcia merytorycznego w biurze. Wynagrodzenia i obciążenia pracowników pochłaniają znaczną część ryczałtu, przez co zatrudnianie dodatkowych ekspertów, prawników czy specjalistów staje się praktycznie niemożliwe, chyba że w formie incydentalnej lub na umowę zlecenie.
Jesteśmy dość niesprawiedliwie oceniani przez opinię publiczną. Wiele osób myśli, że pieniądze na biuro to tak naprawdę dodatkowe pieniądze dla parlamentarzystów. A przecież każda złotówka musi być rozliczona fakturą. To są środki na utrzymanie biur, na przykład dwóch, a niektórzy mają nawet trzy - wskazuje jeden z posłów PiS w rozmowie z Money.pl.
Posłowie przyznają, że aby biuro mogło funkcjonować w pełnym zakresie, potrzebny jest szerszy zespół merytoryczny, który odpowiadałby zarówno za obsługę wyborców, jak i przygotowywanie analiz czy materiałów eksperckich. Obecne ograniczenia finansowe zmuszają parlamentarzystów do kompromisów - z jednej strony muszą zapewnić bieżące utrzymanie biura, z drugiej nie mogą rozszerzyć jego działalności o dodatkowe projekty czy wsparcie specjalistyczne.
Trzeba opłacić lokal, rachunki, zatrudnić pracownika. Chciałoby się zatrudnić go na etat, a nie na umowę zlecenie. Te pieniądze pozwalają zapewnić wyborcom stały kontakt, bo z jednej strony chcieliby, żeby poseł miał biuro i żeby ktoś był tam dostępny za każdym razem, a z drugiej krzywo patrzą na to, że takie biuro po prostu trzeba utrzymywać - dodaje polityk.
W efekcie, mimo że ryczałt wzrósł, parlamentarzyści często muszą działać oszczędnie, minimalizując dodatkowe koszty, co w praktyce ogranicza rozwój biura i jego funkcje pomocowe. Problem staje się szczególnie widoczny w przypadku organizowania spotkań z wyborcami, prowadzenia porad prawnych czy utrzymania punktów biurowych w terenie - wszystkie te działania wymagają dodatkowego wsparcia, które obecny ryczałt ledwo pokrywa.
Pomysły na zmianę i porównanie z PE
Niektórzy parlamentarzyści podkreślają, że rozwiązaniem mogłoby być przeniesienie modelu znanego z Parlamentu Europejskiego, gdzie instytucja zatrudnia asystentów i prowadzi obsługę księgową, a parlamentarzysta nie odpowiada za każdy szczegół formalny.
W polskich warunkach posłowie muszą samodzielnie zarządzać wszystkimi procedurami i dokumentacją, co dodatkowo komplikuje zarządzanie ryczałtem i ogranicza możliwość korzystania ze specjalistów. Posłowie twierdzą, że obecny poziom środków pozwala jedynie na zachowanie podstawowego funkcjonowania biura, podczas gdy rozwój merytoryczny i wsparcie eksperckie pozostają na dalszym planie.
Choć zwiększenie ryczałtu do 25 tys. zł miesięcznie jest krokiem w dobrą stronę, parlamentarzyści zaznaczają, że w praktyce jest to kwota niewystarczająca, by w pełni prowadzić biuro na wysokim poziomie, szczególnie jeśli chodzi o zatrudnienie ekspertów, organizowanie spotkań wyborczych czy świadczenie stałej pomocy prawnej. W efekcie wiele biur musi działać w trybie ograniczonych zasobów, a pełna realizacja mandatów wymaga ciągłego planowania i oszczędnego gospodarowania dostępnymi środkami.