Niektórym nie starczy do pierwszego. Nachodzi apogeum każdego Polaka. Zacznie się już za chwilę
Raport International Business, przeprowadzony przez Grant Thornton wśród setek przedsiębiorstw, nie pozostawia złudzeń: aż 60% firm planuje podwyżki cen w ciągu najbliższych 12 miesięcy. To wynik wyższy niż rok temu, co pokazuje, że machina drożyzny wcale się nie zatrzymała – ona dopiero nabiera rozpędu. Przedsiębiorcy nie mówią o kosmetycznych zmianach. W kuluarach mówi się o skoku rzędu kilku, a nawet kilkunastu procent. Podczas gdy GUS uspokaja nas niską inflacją, firmy już szykują się do uderzenia w nasze domowe budżety.
Skala podwyżek przekroczy oficjalną inflację
Dlaczego w sklepach i punktach usługowych zapłacimy więcej, skoro na papierze wszystko wygląda stabilnie? To "pozorny paradoks", który wyjaśnia Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton. Oficjalna inflacja CPI jest "pudrowana" przez zamrożone ceny energii czy kursy walut, ale prawdziwe koszty produkcji, które ponoszą polskie firmy, rosną bezlitośnie. Co dziesiąty polski przedsiębiorca zamierza podnieść ceny o 8-10%, a co dwunasty planuje podwyżki przekraczające 10%!
To oznacza, że realne koszty życia mogą wzrosnąć znacznie bardziej, niż sugerują prognozy NBP czy banków komercyjnych. Firmy znalazły się w pułapce między wysokimi kosztami energii a rosnącymi żądaniami płacowymi pracowników. Rekordowo niskie bezrobocie sprawia, że pracownicy dyktują warunki, a firmy, chcąc ich zatrzymać, podnoszą pensje. Ten koszt rykoszetem uderzy w klienta końcowego. Zapłacimy więcej u fryzjera, mechanika czy w osiedlowym sklepie, bo "tanie usługi" w Polsce właśnie przechodzą do historii.
Finansowa krawędź: Ile realnie brakuje nam do pierwszego?
Dla wielu polskich rodzin nadchodzące miesiące to nie będzie czas "zaciskania pasa", ale walka o przetrwanie na granicy wypłacalności. Dane CBOS i GUS z przełomu 2025 i 2026 roku kreślą ponury obraz: ponad 30% Polaków nie posiada żadnych oszczędności. Kolejna jedna czwarta deklaruje, że ich rezerwy nie starczą nawet na miesiąc życia bez pensji. W tej sytuacji każda dodatkowa podwyżka to dramat.
Samotni rodzice i seniorzy: Dla nich wydatki na leki i jedzenie to już 60% budżetu. Kolejne podwyżki oznaczają tragiczne wybory między jedzeniem a czynszem.
Pętla długów: Średnie zadłużenie statystycznego Polaka to już ponad 30 000 zł. Najszybciej rosną długi za prąd i gaz.
Życie na debecie: Co piąta rodzina regularnie korzysta z kart kredytowych, by kupić... masło, chleb i mleko.
Zestawiając plany firm z kondycją naszych portfeli, można założyć, że rodzina 2+2 straci miesięcznie dodatkowe 400-600 zł tylko na podstawowych usługach i produktach. To kwota, której w wielu domach po prostu już nie ma. Stajemy przed zjawiskiem "nowego ubóstwa", gdzie nawet osoby pracujące na pełen etat mogą nie udźwignąć kosztów naprawy pralki czy wizyty u dentysty.
Strategia na najtrudniejszy rok 2026
Wielu z nas patrzy na stabilne stopy procentowe i zastanawia się, gdzie znikają ich pieniądze. Odpowiedź jest brutalna: inflacja to średnia statystyczna, która "nie widzi" Twojego rachunku u mechanika. Jeśli planujesz 2026 rok, musisz przygotować się na nową rzeczywistość finansową. Eksperci ostrzegają przed pułapką "taniego pieniądza". Nawet jeśli stopy procentowe spadną, nie daj się skusić na nowe kredyty konsumpcyjne. Przy realnym wzroście cen usług o 10%, Twoja zdolność do spłaty może drastycznie zmaleć.
Pamiętaj też o tzw. erozji podwyżek. Nawet jeśli wywalczysz w pracy wzrost płacy o 6-7%, to przy realnej drożyźnie u producentów, Twój standard życia wcale się nie poprawi. Rok 2026 będzie czasem weryfikacji naszych wydatków. Prawdziwy test przyjdzie jednak w 2027 roku, kiedy to wszystkie obecne podwyżki producenckie w pełni uderzą w ceny na sklepowych półkach. Już teraz warto budować choćby najmniejszą poduszkę finansową, bo "promocje" na życie właśnie się kończą.