O krok od tragedii. 60-latka uratowana z głębokiej hipotermii, wszystko przez irracjonalny trend
Chciała jedynie przetestować granice własnego ciała, kierując się popularnym w sieci trendem. Zamiast poczuć przypływ energii, trafiła na skraj życia i śmierci. Jej organizm błyskawicznie się wychłodził, a temperatura ciała spadła do zaledwie 28 °C. Upadła na ziemię, podczas gdy stojący obok ludzie nie zdawali sobie sprawy, że obserwują dramatyczną walkę o każdą sekundę. Pomoc nadeszła w ostatniej chwili.
Mroźna moda, która może kosztować życie
Suche morsowanie, czyli celowe narażanie ciała na mróz bez zanurzenia w wodzie, zdobywa coraz więcej zwolenników. Trend ten – szczególnie wśród entuzjastów zimowej odporności – brzmi kusząco: hartuj się, sprawdź swoje granice. Niestety, w praktyce wymaga niezwykłej rozwagi.
Eksperci podkreślają, że ekspozycja na zimno bez odpowiedniego przygotowania może łatwo doprowadzić do wychłodzenia organizmu, a nawet niebezpiecznej hipotermii. Niestety, wiele osób zakłada, że wytrzyma mróz bez większych problemów, co często prowadzi do stanu głębokiej hipotermii, z której samodzielnie nie jesteśmy w stanie się uratować.
Szokująca akcja ratunkowa
Alarm został ogłoszony, gdy 60-letnia turystka straciła przytomność. Na pomoc ruszyli ratownicy górscy – zarówno z polskiego GOPR, jak i czeskiej służby ratowniczej. Warunki były ekstremalne: silny wiatr, wysoka wilgotność powietrza i mroźna temperatura — odczuwalnie aż –16 °C. Ratownicy musieli działać szybko i precyzyjnie, by zapewnić kobiecie pierwszą pomoc oraz termiczne ocieplenie.
Wspinaczka ratownicza okazała się skomplikowana, ale dali radę – a potem przenieśli ją do miejsca, skąd mogła zostać ewakuowana helikopterem do szpitala. Jej stan był ciężki. Głęboka hipotermia uniemożliwiła jej wcześniejsze wezwanie pomocy. To prawdziwy cud, że kobieta wyszła z tego bez uszczerbku na zdrowiu.
Niebezpieczny trend na szczytach
Modny trend okazał się dla jednej turystki demonem — 60-letnia Niemka, która zdecydowała się na „suche morsowanie”, niemal zapłaciła za to śmiercią. Według relacji ratowników, jej temperatura ciała spadła do dramatycznych 28 °C. W momencie interwencji służb była już nieprzytomna, co wyraźnie pokazywało, jak groźna może być brawura w zimowych górach.
Jej przypadek to przestroga: hartowanie może być korzystne, ale tylko, gdy jest poparte rozsądkiem, odpowiednim sprzętem i planem awaryjnym. Ratownicy górscy apelują do wszystkich morsujących – zwłaszcza na wielkich wysokościach – o rozwagę, dobre przygotowanie i nigdy nieignorowanie sygnałów płynących z własnego ciała