Od 2 stycznia 2026 r. Dino wycofuje popularny produkt. Już go tam nie kupicie
Wraz z nadejściem 2026 roku klienci odwiedzający ponad trzy tysiące placówek w całym kraju nie znajdą już w ofercie artykułu, który przez dekady uchodził za rynkowy standard. Ta radykalna zmiana w asortymencie to efekt długofalowej strategii, która ma na zawsze odmienić oblicze zakupów w mniejszych miejscowościach.
Dino rzuca wyzwanie liderom
Sieć Dino od lat udowadnia, że jest czarnym koniem polskiego handlu detalicznego, dynamicznie zagęszczając swoją obecność nie tylko w małych wsiach, ale coraz śmielej pukając do bram największych metropolii. Przekroczenie progu 3 tysięcy sklepów to kamień milowy, który stawia tę polską markę w bezpośredniej rywalizacji z największymi graczami, takimi jak Biedronka. Wraz ze wzrostem skali działania, firma zaczęła przykładać coraz większą wagę do tego, co konkretnie trafia do koszyków milionów Polaków.
Właśnie teraz, z początkiem stycznia 2026 roku, dobiega końca proces, który sieć zapowiadała dokładnie dwanaście miesięcy temu. Dino oficjalnie zakończyło sprzedaż jaj z chowu klatkowego, potocznie nazywanych „trójkami”. Oznacza to, że od tej pory w żadnej z placówek spod znaku czerwonego logo nie zakupimy już jaj pochodzących od kur trzymanych w klatkach. Decyzja ta jest bezpowrotna i dotyczy całego łańcucha dostaw świeżych produktów, co stanowi jasny sygnał, że sieć stawia na nową jakość oferowanej żywności.
Co zamiast „trójek”?
Dla wielu klientów przyzwyczajonych do najtańszych rozwiązań, zniknięcie jaj z chowu klatkowego może być sporym zaskoczeniem. Dino jednak nie zostawia konsumentów z pustymi rękami. Przez cały ostatni rok sieć sukcesywnie przebudowywała dział nabiału, wprowadzając coraz szerszą ofertę jaj z chowu ściółkowego, ekologicznego oraz z wolnego wybiegu. To właśnie te produkty mają od teraz stanowić fundament oferty, co wpisuje się w nowoczesne podejście do handlu spożywczego.
Warto podkreślić, że plan Dino jest jeszcze szerszy i wykracza poza samą sprzedaż świeżych jaj. Sieć zadeklarowała, że najpóźniej do końca 2027 roku całkowicie wyeliminuje jaja z chowu klatkowego również ze swoich wewnętrznych procesów produkcyjnych. Oznacza to, że nawet w produktach marki własnej, które powstają na zlecenie Dino, nie znajdziemy składników pochodzących z ferm klatkowych. Jest to proces skomplikowany logistycznie, ale firma podkreśla, że jakość i zaufanie klienta są obecnie priorytetem numer jeden.
Przeczytaj także: Sylwester 2025. Wyciekły stawki gwiazd. Ogromne kwoty | News Świat Gwiazd
Wielka zmiana na półkach
Decyzja o wycofaniu kontrowersyjnego produktu nie zapadła w próżni. Dino, podobnie jak inne europejskie sieci, reaguje na rosnącą świadomość społeczną oraz silną presję organizacji prozwierzęcych. Współczesny konsument coraz częściej patrzy nie tylko na cenę, ale również na etykę produkcji. Informacje o trudnych warunkach życia niosek w chowie klatkowym dotarły do szerokiego grona odbiorców, co przełożyło się na spadek popytu na popularne niegdyś „trójki”.
Rezygnacja z tego rodzaju asortymentu to także odpowiedź na zmiany systemowe w całej Unii Europejskiej, gdzie dobrostan zwierząt staje się kluczowym elementem strategii „od pola do stołu”. Dino, chcąc aspirować do miana nowoczesnego lidera rynku i planując ekspansję do prestiżowych lokalizacji, takich jak warszawski Wilanów, musi dostosować swoją ofertę do wymagań najbardziej wymagających klientów. Choć wiąże się to z koniecznością przebudowania relacji z dostawcami, sieć wierzy, że inwestycja w odpowiedzialny handel przyniesie długofalowe korzyści wizerunkowe i biznesowe.