Wydarzenia Gwiazdy Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > Wściekli kibice stoją pod Stadionem Narodowym. Wszystko przez Karola Nawrockiego
Kacper  Jozopowicz
Kacper Jozopowicz 14.11.2025 21:21

Wściekli kibice stoją pod Stadionem Narodowym. Wszystko przez Karola Nawrockiego

Wściekli kibice stoją pod Stadionem Narodowym. Wszystko przez Karola Nawrockiego
Fot. Pawel Wodzynski/East News

Gwiazdorska oprawa, hymn na pełen głos i… puste sektory. Gdy Polska zaczynała hit z Holandią w Warszawie, przed bramami PGE Narodowego stały jeszcze tłumy. Kibice z biletami w telefonie, szalikiem na szyi i miną „czy ja zdążę?”, odbijali się od ślimaczącej się kontroli. Co poszło nie tak?Całe to zamieszanie spowodowane jest wizytą Prezydenta RP Karola Nawrockiego na trybunach.

Organizacja na zakręcie

W piątek, 14 listopada 2025 r., drużyny wyszły na murawę o 20:42, lecz trybuny wciąż miały zaskakująco dużo pustych miejsc. Chwilę wcześniej dziennikarze informowali o „gigantycznych kolejkach” pod bramami stadionu — kontrola miała być wyjątkowo drobiazgowa, a liczba służb większa niż zazwyczaj. Atmosfera przed wejściami była napięta, bo kibice, mimo przyjścia z odpowiednim wyprzedzeniem, stali praktycznie w miejscu. Dlaczego? Okazuje się, że to wszystko z powodu wizyty Karola Nawrockiego na trybunach Stadionu Narodowego, przez co odbyły się wzmożone kontrole.

Efekt? Część fanów przegapiła pierwszy akord wieczoru, choć dokładnie stosowała się do komunikatów o konieczności pojawienia się „wcześniej”. Wielu z nich skarżyło się później w mediach społecznościowych, że procedury bezpieczeństwa po prostu sparaliżowały ruch przy bramach, odbierając im początek długo wyczekiwanego wydarzenia.

To jednak nie wszystko.

Serce sprawy: wolna bramka, szybki gwizdek

Relacje z okolic stadionu nie pozostawiały złudzeń: długie węże ludzi ciągnące się po chodnikach, korki przy wejściach i nerwowe popatrywanie na zegarki. Dziennikarze sportowi raportowali, że o 20:35 jedna z bram była całkowicie „przytkana”, a obiekt na kilka minut przed rozpoczęciem spotkania wciąż „świecił pustkami”. Wskazywano zarówno na wzmocnione procedury bezpieczeństwa, jak i obecność ważnych gości, co miało bezpośrednio przełożyć się na znacznie wolniejsze tempo wpuszczania kibiców.

W sieci błyskawicznie pojawiały się komentarze o „logistycznej katastrofie”, a część fanów relacjonowała, że mimo przyjścia dużo wcześniej, utknęli w kolejce praktycznie bez ruchu. Na trybunach zaczęło robić się pełniej dopiero po pierwszych akcjach meczu, kiedy spóźnieni widzowie wreszcie przedarli się przez kontrolę bezpieczeństwa i znaleźli swoje miejsca — już po rozpoczęciu widowiska.

Co dalej? Jakie będą konsekwencje?

Co dalej: przeprosiny czy plan naprawczy?

Gdy opadły emocje, w sieci zawrzało. Kibice pytali, dlaczego komunikaty o „przyjściu wcześniej” nie wystarczyły i czemu bramy nie pracowały szybciej w godzinie szczytu. PGE Narodowy i organizatorzy będą musieli odpowiedzieć na proste pytania: czy liczba wejść była adekwatna do frekwencji, czy skanery i kontrola bagażu działały optymalnie i czy da się rozładować tłum bez kompromisów dla bezpieczeństwa. 

Jedno jest pewne – po takim wieczorze oczekujemy konkretów: przeprosiny, wskazanie wąskich gardeł, nowy harmonogram wpuszczania, a nawet „fast track” dla rodzin z dziećmi. Inaczej przy następnym hicie znów zobaczymy memy zamiast sektorów wypełnionych od hymnu. Czy to początek poważnej korekty procedur na największym stadionie w kraju?

Kacper  Jozopowicz
O autorze
Kacper Jozopowicz
Redaktor GorąceTematy

Jestem absolwentem Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Obecnie studiuję Produkcję medialną na studiach magisterskich. Piłka nożna to moja pasja, ale jestem również otwarty na inne dyscypliny sportowe. Bardzo lubię chodzić do teatru. 

Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
starsza osoba
Gehenna w sanatorium. Mieli wypoczywać, a trafili w oko cyklonu
Kierowca, Karol Nawrocki
Ważne zmiany dla kierowców. Karol Nawrocki już podpisał ustawę
Więziona przez 30 lat Mirella
"Wrzeszczała na całą klatkę". Z samego rana wpadli do domu więzionej przez 30-lat Mirelli. Kolejna interwencja policji
cmentarz
Radom: Z grobowca dochodziły niepokojące piski. Służby wkroczyły do akcji
kwiaty
Zostawili to pod cmentarzem. Mieszkańcy są poruszeni
stragan ze zniczami
Zobaczyli, co sprzedają na straganach pod cmentarzem. Ludzie przecierali oczy ze zdumienia
Wybór Redakcji
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: