Pilny komunikat Pałacu Prezydenckiego. Wszystko wyszło na jaw
Narasta napięcie na szczytach władzy, a kulisy jednego z najważniejszych tematów politycznych ostatnich dni wychodzą na światło dzienne. Pałac Prezydencki zdecydował się na stanowczy ruch, który może poważnie skomplikować relacje z rządem.
- Pałac Prezydencki reaguje na działania rządu
- Przydacz zabrał głos w sprawie
- Jak Przydacz zaatakował rząd
Pałac Prezydencki reaguje na działania rządu
Pałac Prezydencki zdecydował się na dość mocne wejście w publiczną debatę polityczną, oceniając działania rządu w kontekście odpowiedzi na propozycję dołączenia Polski do Rady Pokoju – międzynarodowego gremium nadzorującego sytuację na Bliskim Wschodzie, zaproponowanego przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Według informacji przekazanych mediom, Pałac skrytykował reakcję rządu jako nieadekwatną i spóźnioną – co od razu wywołało falę komentarzy w polskiej przestrzeni publicznej.
Prezydencki minister i szef Biura Polityki Międzynarodowej, Marcin Przydacz, ocenił, że strona rządowa „na każde pytanie mówi, że to oni sprawują politykę zagraniczną”, ale tym razem „nabrali wody w usta” i nie potrafili przedstawić ani opinii rządowej, ani konkretnego stanowiska wobec propozycji Trumpa. Krytyka ta dotyczyła głównie krótkiego i – zdaniem Pałacu – niewystarczającego komunikatu polskiego MSZ, który miał zostać przesłany do Kancelarii Prezydenta.
Pałac zaznaczył również, że decyzja ewentualna o przystąpieniu Polski do Rady Pokoju wymaga zgody rządu, parlamentu i prezydenta, a obecna sytuacja świadczy o braku spójnej polityki i koordynacji między instytucjami. Przydacz podkreślał, że prezydent Nawrocki nie podpisze dokumentów dnia inauguracyjnego Rady Pokoju, co ma świadczyć o ostrożnym podejściu Pałacu do tej inicjatywy, ale także o konieczności współpracy z rządem w tak ważnej sprawie.
Przydacz zabrał głos w sprawie
Marcin Przydacz, który zabrał w tej sprawie głos w imieniu Pałacu Prezydenckiego, jest sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta i szefem Biura Polityki Międzynarodowej – kluczowego urzędu odpowiadającego m.in. za analizę polityki zagranicznej i kontakty międzynarodowe prezydenta Karola Nawrockiego. W ostatnim wywiadzie radiowym dla RMF FM mocno skrytykował postawę polskiego rządu, a w szczególności Ministerstwa Spraw Zagranicznych, za ich reakcję na propozycję Trumpa.
Rząd zrobił w tej sprawie unik, bo chciał to zrzucić na Kancelarię Prezydenta - ocenia szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.
Przydacz nie szczędził słów krytyki, twierdząc, że odpowiedź polskiego MSZ była jedynie „kilkuzdaniowym stanowiskiem”, które nie wnosi nic w kontekście realnej decyzji politycznej.
Póki co Ministerstwo Spraw Zagranicznych i rząd… jakoś w tej sprawie nabrali wody w usta i nic nie są w stanie ani Polakom, ani prezydentowi powiedzieć – mówił stanowczo Przydacz, podkreślając, że brak konkretów ze strony rządu jest niepokojący.
Przydacz podkreślił także, że prezydent Nawrocki został zaproszony do udziału w inauguracyjnym spotkaniu Rady Pokoju, ale jego obecność nie oznacza automatycznego podpisania jakichkolwiek deklaracji. To – jak argumentował – ma być wyrazem „politycznego zainteresowania” tematem, a nie formalnym zobowiązaniem do uczestnictwa w inicjatywie Trumpa bez pełnej analizy i konsultacji z rządem i parlamentem.
Jak Przydacz zaatakował rząd
W swoim komentarzu Marcin Przydacz nie ograniczył się do opisu sytuacji, ale wyraźnie przeszedł do krytyki rządu, zarzucając mu brak zdecydowanej i strategicznej odpowiedzi w sprawie międzynarodowej inicjatywy. Jego oceny były jednoznaczne – według niego rząd „zrobił w tej sprawie unik, bo chciał to zrzucić na Kancelarię Prezydenta”. Tym samym publicznie oskarżył rząd o próbę przerzucenia odpowiedzialności za kluczową kwestię polityki zagranicznej.
Przydacz wskazał, że jeśli Polska miałaby prowadzić politykę zagraniczną w sposób realny i skuteczny, to wymagałoby to dużo więcej niż „kilkuzdaniowego stanowiska” MSZ, które miałoby opisać kwestię tak ważnego zaproszenia. Jego ocena sugeruje, że Pałac postrzega działania rządu jako niewystarczające i powierzchowne, co może negatywnie odbić się na wizerunku Polski w kontekście jej zaangażowania w międzynarodowe inicjatywy pokojowe.
To, że Polska została tam zaproszona, jest formą wyróżnienia, natomiast potrzebujemy tutaj więcej czasu, informacji i analiz, aby móc podjąć dobrą decyzję finalnie - kontynuował.
Co więcej, Przydacz zaznaczył, że decyzja o udział w Radzie Pokoju wymaga szerokiej debaty i zgody różnych organów państwa, co w jego ocenie dotychczas nie zostało zapewnione przez stronę rządową. Taka publiczna krytyka może doprowadzić do dalszego zaognienia relacji między Pałacem Prezydenckim a rządem, zwłaszcza w obszarze polityki zagranicznej.