Polacy dziś przed 21 zasiądą przed telewizorami. TVN puści uwielbiany HIT
Dwayne Johnson, trzęsienie ziemi i ponad 470 milionów dolarów przychodu w globalnym box office. Dziś wieczorem stacja TVN stawia na sprawdzony format, emitując uwielbiany film. Choć analitycy od lat wieszczą koniec telewizji linearnej, to właśnie takie produkcje wciąż przyciągają przed ekrany miliony Polaków, generując gigantyczne wpływy reklamowe.
Polacy przerzucają się na streaming
Jeszcze dekadę temu wspólne zasiadanie przed telewizorem było główną formą wieczornej rozrywki w większości polskich domów. Dziś, w dobie wszechobecnych platform streamingowych, nawyki te uległy drastycznej zmianie. Netflix, Disney+ czy HBO Max oferują widzom luksus oglądania tego, co chcą i kiedy chcą, co teoretycznie powinno zepchnąć tradycyjną telewizję na margines. Rzeczywistość rynkowa jest jednak bardziej skomplikowana. Z najnowszych danych wynika, że we wrześniu 2024 roku oglądalność telewizji w Polsce wzrosła o 3,2 proc. w porównaniu do sierpnia, a średni czas oglądania wideo w domu wyniósł około 3 godzin i 38 minut dziennie.

Mimo rosnącej potęgi internetu telewizja linearna wciąż trzyma się mocno, szczególnie w przypadku tzw. Event TV, wydarzeń sportowych, programów na żywo oraz wielkich hitów filmowych. Dla stacji takich jak TVN emisja wysokobudżetowych produkcji, to element precyzyjnie skalkulowanej strategii. Tego typu filmy działają jak magnes, przyciągając przed ekrany nie tylko stałych widzów, ale także tych, którzy na co dzień rzadziej sięgają po pilota. To zjawisko, nazywane w branży współoglądaniem (co-viewing), jest szczególnie istotne dla reklamodawców, ponieważ sugeruje, że komunikat reklamowy dociera do całej rodziny jednocześnie.
Telewizja wciąż pełni ważną funkcję społeczną i rytualną. Niedzielny czy poniedziałkowy wieczór z hitem filmowym to dla wielu Polaków wciąż synonim relaksu i zakończenia weekendu lub rozpoczęcia tygodnia pracy. Stacje doskonale o tym wiedzą, dlatego największe, najdroższe w zakupie licencje filmowe rezerwowane są właśnie na pasma o najwyższej oglądalności (prime time), kiedy przed telewizorami zasiada największa liczba potencjalnych konsumentów.
TVN walczy o widzów
Dla przeciętnego widza emisja filmu to po prostu rozrywka, ale dla dyrektorów programowych stacji telewizyjnych to bezlitosna walka o słupki oglądalności. Kluczowa jest tu tzw. grupa komercyjna, czyli widzowie w wieku 16-59 lat, która jest najbardziej pożądana przez reklamodawców. To właśnie w tym segmencie TVN od lat buduje swoją silną pozycję. Według danych za 2024 rok stacja ta była liderem w grupie komercyjnej, osiągając udział w rynku na poziomie 7,6 proc. Każdy punkt procentowy w tym rankingu przekłada się na konkretne miliony złotych przychodów z reklam.

Rynek reklamy wideo w Polsce wciąż jest w świetnej kondycji. W 2024 roku jego wartość wzrosła o blisko 11 proc., osiągając poziom ponad 7 miliardów złotych, z czego lwia część, ponad 70 proc., wciąż trafia do telewizji linearnej. To pokazuje, że mimo szumu wokół internetu, to tradycyjna telewizja wciąż jest najpotężniejszym medium budowania zasięgu dla marek masowych. Emisja blockbustera jak film, który Polacy obejrzą już wieczorem, to gwarancja, że w przerwach reklamowych spoty obejrzy szerokie grono odbiorców, co pozwala stacji dyktować wyższe stawki za czas antenowy.
Warto zauważyć, że konkurencja nie śpi. Polsat, TVP1 i coraz mocniejsza TV Republika również walczą o tort reklamowy. Dlatego dobór repertuaru nie jest przypadkowy. Filmy katastroficzne, sensacyjne czy kino akcji z gwiazdorską obsadą to bezpieczne wybory, które historycznie gwarantują wysoki poziom zaangażowania widza i mniejsze ryzyko przełączenia kanału w trakcie trwania filmu.
Zobacz też: Makabryczne odkrycie. Szukali go wszyscy. Ciało 49-latka ujawniono obok domu
Dziś wieczorem Polacy zasiądą przed telewizorami
Film “San Andreas”, który dziś wieczorem wyemituje TVN, to podręcznikowy przykład hollywoodzkiego produktu skrojonego pod masowego widza. Produkcja z 2015 roku, z Dwaynem ”The Rock” Johnsonem w roli głównej, opowiada o pilocie helikoptera ratunkowego, który po potężnym trzęsieniu ziemi w Kalifornii wyrusza na ratunek swojej córce. Fabuła jest prosta, wręcz schematyczna, ale to nie ona jest tu najważniejsza. Liczą się efekty specjalne i emocje, które idealnie sprawdzają się na małym ekranie.
Liczby mówią same za siebie. Przy budżecie produkcyjnym wynoszącym 110 milionów dolarów film zarobił na całym świecie ponad 474 miliony dolarów, z czego prawie 320 milionów pochodziło z rynków zagranicznych. To pokazuje uniwersalność tego typu kina, katastrofa i heroizm są zrozumiałe pod każdą szerokością geograficzną. Dla stacji telewizyjnej zakup licencji do takiego tytułu to inwestycja o niskim ryzyku. Dwayne Johnson jest obecnie jednym z najlepiej opłacanych i najbardziej rozpoznawalnych aktorów na świecie, co samo w sobie działa jak marka przyciągająca widzów.
Polacy lubią oglądać w telewizji to, co znają i co gwarantuje emocje bez konieczności głębokiego analizowania fabuły po ciężkim dniu. Sukces kasowy “San Andreas” w kinach, z otwarciem w USA na poziomie ponad 54 mln dolarów, przekłada się bezpośrednio na jego popularność w telewizji. Dziś wieczorem, gdy miliony Polaków zasiądą przed telewizorami, TVN liczy na powtórzenie tego sukcesu w skali mikro, zamieniając filmową fikcję na bardzo realne zyski reklamowe. Choć technologia idzie do przodu, mechanizm ”chleba i igrzysk” w wydaniu cyfrowym pozostaje niezmienny.