Polacy utknęli na lotnisku. Nie wiedzą, co dalej. Chaos i panika wśród pasażerów
Mieli wrócić do domu po wakacjach marzeń, utknęli w jednym z największych portów lotniczych świata. Czarter z wietnamskiej wyspy Phu Quoc do Poznania zatrzymał się w Dubaju i nie otrzymał zgody na dalszy lot. Powodem jest napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie i zamknięta przestrzeń powietrzna. Pasażerowie od kilku godzin czekają na lotnisku, nie wiedząc, kiedy – i czy w ogóle – wrócą do Polski.
Czarter z Phu Quoc utknął w Dubaju. „Kazali nam opuścić samolot”
Podróż miała zakończyć się w Poznaniu, ale dla wielu turystów zakończyła się nerwowym oczekiwaniem w hali przylotów w Dubaju. Czarterowy samolot lecący z wietnamskiej wyspy Phu Quoc do stolicy Wielkopolski zatrzymał się na międzylądowanie techniczne w Dubaju. Tam jednak pojawił się poważny problem — maszyna nie otrzymała zgody na dalszy lot.
O sprawie jako pierwszy poinformował regionalny portal epoznan.pl, który otrzymał relacje od czytelników znajdujących się na pokładzie. Jak twierdzą pasażerowie, po około trzech godzinach spędzonych w samolocie przekazano im informację o konieczności opuszczenia maszyny.
— Nikt nie mówi nam konkretnie, co dalej. Siedzimy na lotnisku i czekamy. Nie wiemy, czy polecimy dziś, jutro, czy za kilka dni — relacjonują podróżni.
Wśród pasażerów jest duża grupa Polaków wracających z wakacji. Część z nich korzystała z oferty znanego biura podróży, jednak do tej pory nie pojawił się oficjalny komunikat dotyczący dalszych planów ani organizacji ewentualnego noclegu.
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że — według doniesień — lotnisko w Dubaju działa w trybie ograniczonym, a wiele połączeń zostało wstrzymanych lub opóźnionych.
Rzecznik lotniska Ławica potwierdza. Lot wstrzymany
Informację o wstrzymanym rejsie potwierdził rzecznik poznańskiego lotniska Port lotniczy Poznań-Ławica, Marcin Wesołek. Jak przekazał, czarter linii World2Fly z Phu Quoc z międzylądowaniem w Dubaj nie mógł kontynuować podróży z powodu wydarzeń w regionie.
Powodem są napięcia na Bliskim Wschodzie oraz zamknięcie przestrzeni powietrznej nad częścią państw regionu. Decyzje o wstrzymaniu lotów mają charakter bezpieczeństwa i są niezależne od przewoźnika czy lotniska docelowego.
Redakcja Fakt.pl skontaktowała się z biurem podróży, z którego mieli korzystać pasażerowie. Na razie jednak nie uzyskano odpowiedzi. Tymczasem podróżni czekają na dalsze instrukcje — zarówno od przewoźnika, jak i organizatora wyjazdu.
Eksplozje w Abu Zabi i zamknięta przestrzeń powietrzna
Sytuacja w regionie jest niezwykle napięta. W stolicy Zjednoczone Emiraty Arabskie, czyli w Abu Zabi, zginęła jedna osoba w wyniku upadku szczątków przechwyconej irańskiej rakiety — poinformowały państwowe media.
Świadkowie, na których powołuje się agencja Reuters, relacjonowali potężne eksplozje słyszane w mieście. Jedna z mieszkanek opowiadała o pięciu wybuchach następujących bezpośrednio po sobie. Siła detonacji była tak duża, że w jej domu zadrżały szyby.
Odnotowano również odgłosy eksplozji w rejonie baz lotniczych Al-Zafra i Al-Batin, położonych około 10 kilometrów na południe od centrum miasta. W efekcie wiele krajów zdecydowało się na zamknięcie swojej przestrzeni powietrznej dla ruchu cywilnego.
Z informacji publikowanych przez resort spraw zagranicznych wynika, że przestrzeń powietrzna nad Iranem, Irakiem, Izraelem, Katarem, Kuwejtem, Bahrajnem oraz ZEA została zamknięta. Możliwe są także kolejne ograniczenia nad Jordanią, Arabią Saudyjską, Libanem i Syrią.