Wydarzenia Gwiazdy Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > Polska stewardesa wylądowała w Omanie tuż po ataku dronów. „Kłęby dymu i ognista kula”
Anna Kobryń
Anna Kobryń 12.03.2026 18:04

Polska stewardesa wylądowała w Omanie tuż po ataku dronów. „Kłęby dymu i ognista kula”

Polska stewardesa wylądowała w Omanie tuż po ataku dronów. „Kłęby dymu i ognista kula”
"Życie stewardesy"/facebook/screen

To miał być rutynowy rejs jak wiele innych. Zamiast spokojnego zakończenia lotu - kłęby czarnego dymu i płonące zbiorniki paliwa. Polska stewardesa opisała dramatyczne chwile po lądowaniu w Omanie, gdzie chwilę wcześniej doszło do ataku dronów.

  • Lądowanie w cieniu ognia i dymu
  • Atak dronów na magazyny ropy
  • Napięcie w regionie rośnie

Lądowanie w cieniu ognia i dymu

Samolot, którym leciała załoga, miał wylądować na lotnisku w Salalah - jednym z ważniejszych portów w regionie. Jeszcze przed podejściem do lądowania pojawiła się informacja o opóźnieniu. Lotnisko zostało tymczasowo zamknięte po tym, jak w pobliżu doszło do uderzenia dronów w zbiorniki paliwa w porcie. 

Jak relacjonuje stewardesa z profilu “Życie Stewardesy”, początkowo załoga śledziła doniesienia w internecie. 

Dziś miało być jak co dzień. Aż tu nagle dowiedzieliśmy się, że lot będzie opóźniony - napisała. 

Gdy w końcu maszyna wylądowała, widok za drzwiami samolotu okazał się wstrząsający. 

Kłęby dymu, ognista tląca się kula to ostatnie co jako załoga chcę oglądać po wylądowaniu - przyznała.

Atak dronów na magazyny ropy

Według informacji omańskich mediów drony uderzyły w zbiorniki paliwa w porcie Salalah. Ogień i dym były widoczne z dużej odległości, a zdjęcia i nagrania szybko obiegły sieć. Firma Ambrey, specjalizująca się w bezpieczeństwie morskim, przekazała, że w ataku wykorzystano irański dron. Władze Iranu oficjalnie zaprzeczały, by prowadziły działania wymierzone w Oman.

Przedstawiciel omańskiego ministerstwa energii poinformował jednak, że mimo incydentu nie doszło do zakłóceń w dostawach ropy. Port w Salalah jest jednym z kluczowych punktów logistycznych regionu, dlatego każdy atak w tym miejscu budzi ogromne obawy międzynarodowe. Konflikt między Iranem a koalicją USA i Izraela trwa od kilkunastu dni i obejmuje ataki rakietowe oraz użycie bezzałogowców. Choć Oman starał się zachować neutralność i pełnił rolę mediatora w rozmowach amerykańsko-irańskich, również stał się celem pojedynczych incydentów.

Napięcie w regionie rośnie

Obecna eskalacja napięcia w regionie Zatoki Perskiej sprawia, że każdy incydent może mieć szersze konsekwencje. Od 28 lutego USA i Izrael prowadzą naloty na cele w Iranie, a Teheran odpowiada atakami rakietowymi i dronowymi w kierunku Izraela oraz wybranych państw regionu. W ciągu ostatnich dni pojedyncze bezzałogowce miały uderzać także w Oman.

Dla załóg lotniczych i pasażerów takie wydarzenia to nie tylko doniesienia z serwisów informacyjnych, lecz realne doświadczenie. Relacja polskiej stewardesy pokazuje, jak blisko globalnych konfliktów może znaleźć się zwykły rejs pasażerski. Choć lotnisko w Salalah wznowiło działalność, napięcie w regionie utrzymuje się na wysokim poziomie. Wydarzenia te są kolejnym sygnałem, że konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa nie tylko na politykę i rynek surowców, lecz także na codzienne funkcjonowanie transportu lotniczego.

Wybór Redakcji
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: