Polskie truskawki są już w Biedronce. Niewiarygodne, ile kosztują!
Do popularnej sieci sklepów trafiły właśnie pierwsze w tym roku owoce, na które wielu z nas czekało z niecierpliwością. Choć mamy dopiero środek kwietnia, oferta świeżych produktów powiększyła się o przysmak kojarzony z latem, co z pewnością przyciągnie do placówek handlowych wielu miłośników krajowych zbiorów.
Skąd biorą się teraz owoce w sklepach?
Wiele osób może być zdziwionych, że już teraz w Biedronce można kupić polskie produkty, skoro na polach jest jeszcze zbyt chłodno na zbiory. Wyjaśnienie jest proste: te pierwsze partie nie rosną na otwartej przestrzeni, lecz pochodzą ze specjalistycznych upraw szklarniowych. Dzięki nowoczesnym technologiom nasi rolnicy potrafią zapewnić roślinom odpowiednie ciepło i światło nawet wtedy, gdy pogoda na zewnątrz na to nie pozwala.
Dostawy przyjeżdżają prosto od polskich sadowników, między innymi z okolic Lubelszczyzny oraz słynnego zagłębia kaliskiego, które słynie z upraw ogrodniczych. Współpraca sieci z lokalnymi grupami producentów sprawia, że owoce trafiają do sprzedaży bardzo szybko po zebraniu, co pozwala zachować ich jakość. Na razie są one sprzedawane w niewielkich pudełkach, ponieważ pierwsze zbiory ze szklarni nie są jeszcze tak masowe, jak te letnie. Pozwala to jednak zaspokoić pierwszy głód na krajowe nowalijki u osób, które wolą kupować jedzenie od naszych rolników zamiast produktów sprowadzanych z bardzo daleka.
Ile kosztuje taka przyjemność i jak długo trwa promocja?
Ponieważ mamy dopiero początek sezonu, ceny różnią się od tych, które zobaczymy w czerwcu czy lipcu. Biedronka przygotowała jednak specjalną ofertę na start, która ma zachęcić do spróbowania pierwszych zbiorów. Do najbliższej soboty, 18 kwietnia, klienci mogą kupić małe opakowanie o wadze 250 gramów w cenie 8,99 zł. Jest to kwota promocyjna, a po zakończeniu tej akcji cena może się zmienić.
Trzeba pamiętać, że uprawa szklarniowa w kwietniu jest dość kosztowna, bo wymaga ogrzewania i dużego nakładu pracy, dlatego te pierwsze owoce zawsze są traktowane jako towar nieco droższy. Mimo to, wielu klientów chętnie sięga po te mniejsze paczki, by poczuć pierwszy powiew lata w swojej kuchni. Sklepy są przygotowane na duże zainteresowanie, dlatego warto się pospieszyć, bo promocyjne partie towaru mogą znikać z półek dość szybko. Sieć stara się tak dobierać dostawców, aby smak tych wczesnych owoców był jak najbardziej zbliżony do tego, który znamy z tradycyjnych ogródków, co zawsze jest największym wyzwaniem dla rolników na początku wiosny.
Co nas czeka w kolejnych tygodniach sezonu?
Pojawienie się pierwszych szklarniowych owoców to dopiero początek wielkiego sezonu, który z każdym tygodniem będzie się rozkręcał. Specjaliści od handlu przewidują, że jeśli pogoda dopisze, wkrótce w sklepach pojawi się jeszcze więcej towaru od polskich dostawców.
Na razie korzystamy z dobrodziejstw nowoczesnych szklarni z okolic Kalisza i Lublina, ale niedługo dołączą do nich uprawy z tuneli foliowych, które są kolejnym etapem przed zbiorami prosto z pola. To ważne, bo skracanie drogi z pola do sklepu sprawia, że owoce są świeższe i smaczniejsze. Z czasem, gdy dostaw będzie więcej, ceny za kilogram powinny powoli spadać, a opakowania stawać się coraz większe. Obecna promocja w Biedronce to świetna okazja, żeby sprawdzić, jak udały się tegoroczne pierwsze zbiory i wesprzeć lokalnych producentów. Warto śledzić kolejne gazetki i komunikaty, ponieważ wraz z rozwojem wiosny sieć planuje wprowadzać kolejne odmiany i gramatury, dopasowując ofertę do tego, co aktualnie dojrzewa w polskich gospodarstwach ogrodniczych.