Potężny pożar Biedronki. Nowe doniesienia z akcji gaśniczej! Są ranni
Dramatyczny pożar ogromnego sklepu sieci Biedronka w jednym z dolnośląskich miasteczek przybrał w niedzielę przerażające rozmiary. Budynek stanął w płomieniach, a gęste kłęby czarnego dymu unosiły się nad okolicą. Strażacy natychmiast przystąpili do akcji gaśniczej, jednak rozprzestrzeniający się ogień i zawalająca się konstrukcja obiektu sprawiały, że sytuacja była wyjątkowo niebezpieczna. Gwałtowny rozwój pożaru skutkował poważnymi problemami podczas ratowania obiektu, a wśród ratowników pojawili się pierwsi poszkodowani.
- Okoliczności zdarzenia
- Dramatyczna akcja ratunkowa
- Nowe doniesienia: wielu rannych!
Okoliczności zdarzenia
Ogień pojawił się w jednym z popularnych marketów Biedronka przed południem w niedzielę. Z relacji służb wynika, że pożar szybko objął cały obiekt, a kłęby dymu były widoczne z dużej odległości. Gdy pierwsze zastępy straży pożarnej dotarły na miejsce, ogień był już w pełni rozwinięty, a sytuacja błyskawicznie się pogarszała.
Jak relacjonowano, konstrukcja budynku zaczęła ulegać poważnym uszkodzeniom już w początkowej fazie akcji gaśniczej. Dach sklepu zawalił się niedługo po przybyciu ratowników, co zdecydowanie utrudniło działania straży pożarnej. Rzecznik Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej poinformował, że pożar „wciąż nie jest zlokalizowany” i nadal się rozprzestrzenia, mimo użycia kilku prądów gaśniczych wody. Zawalenie się dachu oraz postępujące zniszczenia ścian świadczyły o dużej intensywności żywiołu.
Według wstępnych informacji budynek uległ niemal całkowitemu zniszczeniu. Straż pożarna kontynuowała działania, utrzymując kilka stanowisk zasilania wodą, jednak warunki były trudne – wysoka temperatura i osłabiona konstrukcja obiektu stwarzały realne zagrożenie dla ratowników.
Dramatyczna akcja ratunkowa
Na miejsce zdarzenia skierowano liczne jednostki straży pożarnej z całego powiatu i okolic. Łącznie w działaniach brało udział 20 zastępów gaśniczych, które stawiły czoła gwałtownie rozprzestrzeniającym się płomieniom oraz ogromnemu zadymieniu.
Ratownicy podawali wodę z wielu działek, starając się opanować ogień, jednak bardzo trudne warunki atmosferyczne i strukturalne zaprzeczały łatwemu ugaszeniu pożaru. Sytuację dodatkowo komplikowało to, że dach i ściany budynku ulegały zawaleniu podczas działań ratunkowych. Młodszy kapitan straży pożarnej relacjonował, że moment zawalenia konstrukcji nastąpił już około dziesięciu minut po przyjeździe pierwszych zastępów, co stanowiło poważne zagrożenie dla ekip gaszących.
Pożar wciąż nie jest zlokalizowany, wciąż się rozprzestrzenia. Podajemy wodę z czterech działek i do tego trzy prądy. Zawalił się dach, zawalają się też ściany
Akcja gaśnicza prowadzona była w ekstremalnie trudnych warunkach – silne zadymienie, intensywne płomienie oraz zagrożenie dalszymi osunięciami elementów budynku sprawiały, że ratownicy musieli działać z najwyższą ostrożnością. Strażacy utrzymywali stałe zasilanie wodne i podejmowali kolejne próby zlokalizowania źródła ognia, lecz walka z żywiołem może potrwać jeszcze wiele godzin.
Nowe doniesienia: wielu rannych!
Podczas dramatycznych działań ratunkowych pojawiły się pierwsze informacje o poszkodowanych strażakach. Mł. kpt. Adrian Ziemiański poinformował, że dwóch ratowników odniosło obrażenia związane z trudnymi warunkami na miejscu akcji. Jeden z nich poślizgnął się na lodzie spod wody używanej do gaszenia pożaru, co doprowadziło do skręcenia kostki, natomiast drugi doznał rozcięcia ręki podczas wykonywania działań ratowniczych.
Poszkodowany został jeden strażak, który podczas działań poślizgnął się na lodzie i ma skręconą kostkę, drugi strażak ma rozciętą rękę - przekazał mł. kpt. Ziemiański.
Co istotne, jak podają służby, obrażenia dotyczą wyłącznie strażaków – nie ma dotychczas informacji o osobach postronnych poszkodowanych w wyniku pożaru. Ratownicy medyczni udzielili pomocy na miejscu rannym druhom, jednak szczegóły ich dalszego leczenia nie zostały jeszcze podane do publicznej wiadomości.
Na razie nie są znane przyczyny wybuchu pożaru. Dochodzenie w tej sprawie prowadzić będą odpowiednie służby, które już zapowiedziały analizę okoliczności zdarzenia po zakończeniu działań gaśniczych.