Potworny pożar marketu. W środku mogli być ludzie! W akcji ponad 100 strażaków
Płomienie strzelały wysoko ponad dachami, a kłęby duszącego dymu spowiły całe miasto. W środku ognistej pułapki mogli znajdować się ludzie — każda minuta decydowała o życiu lub śmierci, gdy do akcji ruszyły dziesiątki zastępów ratowniczych.
- Ogień w środku nocy
- Dramatyczna ewakuacja
- Pierwsze ustalenia służb
Ogień w środku nocy
W czwartek po godzinie 22 miejscowe służby otrzymały zgłoszenie o pożarze dużego marketu w Polanowie. Zaledwie chwile później nad miastem w zachodniej części województwa zachodniopomorskiego uniósł się potężny słup dymu widoczny z wielu kilometrów, a płomienie objęły konstrukcję dachu budynku o dużej powierzchni. Świadkowie z okolicy opisywali chaotyczne sceny – czerwone łuny odbijały się od zimowego nieba, a mieszkańcy obserwowali rozwój tragedii zza okien i z ulicy.
Zgłoszenie trafiło do straży pożarnej późnym wieczorem, a pierwsze jednostki zostały zadysponowane niemal natychmiast. Jak przekazał brygadier Artur Litwin, zastępca komendanta PSP w Koszalinie, strażacy stawili czoła potężnemu żywiołowi – ogień objął ponad 1 200 metrów kwadratowych dachu budynku. W akcji gaśniczej wystawiono aż 16 zastępów ratowniczych, a działania przeciągały się przez całą noc. Budynek uległ niemal całkowitemu zniszczeniu.
Na miejscu panowała duża intensywność działań: strażacy starali się nie tylko ugasić ogień, ale także zapobiec rozprzestrzenieniu się go na sąsiednie zabudowania. Jak przekazano, zabezpieczono sąsiednie obiekty, choć początkowo istniało realne zagrożenie rozprzestrzenienia się ognia. Akcja trwała także nad ranem, ponieważ konieczne było dogaszanie i chłodzenie rozżarzonych elementów konstrukcji.
Dramatyczna ewakuacja
Choć pożar wybuchł późnym wieczorem, kiedy większość mieszkańców Polanowa była już w domach, niosło to za sobą dodatkowe, bardzo poważne ryzyko. Przed przybyciem służb kilkoro ludzi znajdowało się w budynku i musiało spontanicznie ewakuować się z objętego ogniem obiektu. Z relacji strażaków wynika, że pięć osób opuściło market jeszcze przed przyjazdem ratowników, nie zgłaszając przy tym obrażeń.
Dramatyczna ewakuacja mogła mieć tragiczny finał – tylko dzięki błyskawicznej reakcji świadków i personelu sklepu, który reagował na pierwsze oznaki ognia, udało się wydostać ludzi z miejsca bez potwierdzonych ofiar. W środowisku lokalnym pojawiały się głosy, że ogień rozprzestrzeniał się tak szybko, iż wewnątrz mogły znaleźć się jeszcze inne osoby, które zwyczajowo wykonywały zakupy w późnych godzinach, bądź pracownicy kończący obowiązki. Jednakże z oficjalnych komunikatów wynika, że nikt nie został poszkodowany.
Akcja strażaków była prowadzona również z myślą o możliwych osobach znajdujących się wewnątrz – funkcjonariusze sprawdzali, czy nie ma kolejnych ewakuujących się ludzi i przeczesywali strefy zagrożenia. Warunki były ekstremalne – gęsty dym, wysokie temperatury i ryzyko zawalenia się konstrukcji utrudniały penetrację wnętrza obiektu. Strażacy korzystali z pełnego wyposażenia ochronnego, a działania koordynowano tak, by szybko reagować na sygnały świadków oraz własne obserwacje sytuacji.
Chociaż żaden z wewnątrz obecnych nie odniósł formalnie obrażeń, to dramatyczna skala pożaru i realne zagrożenie dla osób znajdujących się w środku podkreślają, jak szybko sytuacja mogła przybrać jeszcze gorszy obrót.
Pierwsze ustalenia służb
Spalony market to placówka handlowa znanej sieci supermarketów działająca w sektorze detalicznym, która znajduje się przy ulicy Wolności w Polanowie (powiat koszaliński, województwo zachodniopomorskie). Obiekt był dużym punktem sprzedaży spożywczej oraz produktów codziennego użytku, oferującym zakupy szerokiej rzeszy mieszkańców tej części regionu.
Choć w pierwszym przekazie TVN24 i innych serwisów unika się nazwy placówki, to kolejne relacje lokalnych mediów jednoznacznie wskazują, że chodzi o market sieci Biedronka, który stanął w płomieniach w czwartek w godzinach wieczornych. To właśnie tam ogień objął znaczną część dachu, a jego intensywność była na tyle duża, że działania gaśnicze przeciągały się przez wiele godzin.
Niezależne relacje podkreślają także skalę zniszczeń – budynek został praktycznie całkowicie zniszczony przez ogień i wymagać będzie gruntownej odbudowy lub rozbiórki. Pożar został zauważony z dużej odległości, a gęsty dym widać było nad całą częścią Polanowa, co wzbudziło niepokój mieszkańców.
Lokalne władze oraz straż pożarna kontynuują działania, które obejmują ocenę stanu konstrukcji oraz zabezpieczenie terenu wokół obiektu. Śledztwo wyjaśniające przyczyny pożaru wciąż trwa, a oficjalne komunikaty mają zostać przekazane, gdy tylko będą dostępne bardziej szczegółowe informacje.