Pożar podczas wesela, wewnątrz ponad 100 osób! Płomienny komunikat właścicieli
Ogień wtargnął w sam środek weselnej zabawy. W drewnianej „Baciarskiej Chacie” bawiło się ponad 100 osób, gdy nagle wybuchł pożar. Panika, szybka ewakuacja i walka z żywiołem – to miała być najpiękniejsza noc w życiu młodej pary, zamieniła się w dramat rozgrywający się w płomieniach.
- Okoliczności zdarzenia
- Możliwe przyczyny pożaru
- Komunikat właścicieli „Baciarskiej Chaty” po tragedii
Okoliczności zdarzenia
Pożar w „Baciarskiej Chacie” rozpoczął się około godziny 19:40, gdy w budynku weselnym trwało przyjęcie dla ponad stu osób. Jak przekazali strażacy, pierwsze ognisko ognia pojawiło się w kominie drewnianej sali, co zapoczątkowało błyskawiczne rozprzestrzenianie się płomieni po całej konstrukcji.
Drewniana konstrukcja wnętrza oraz szybkie przejście ognia przez elementy budynku sprawiły, że sytuacja bardzo szybko stała się poważna. Świadkowie opisywali, że ogień niemal „pochłonął” salę weselną w zaledwie kilka minut, powodując silne zadymienie i ryzyko dla wszystkich znajdujących się wewnątrz.
Personel obiektu i goście niezwłocznie rozpoczęli ewakuację – system alarmowy zadziałał prawidłowo, co pozwoliło sporo wcześniej opuścić budynek przed przyjazdem jednostek straży pożarnej. Sytuacja była poważna, ale opanowana dzięki procedurom bezpieczeństwa, które – jak podkreślili ratownicy – działały bez zarzutu.
Na miejscu działania gaśnicze trwały wiele godzin. Strażacy nie tylko gasili ogień, lecz także doglądali pogorzeliska i zabezpieczali teren. W wyniku pożaru budynek spłonął doszczętnie, a jedynymi śladami po sali weselnej pozostały zgliszcza. Wśród uczestników wesela i ratowników poszkodowanych zostało kilka osób – ośmiu z nich wymagało pomocy medycznej, a trzy trafiły do szpitala, między innymi z objawami podtrucia dymem.
Możliwe przyczyny pożaru
Na tym etapie śledztwa służby skupiły się przede wszystkim na ustaleniu, co mogło doprowadzić do pożaru. Według wstępnych informacji przekazanych przez straż pożarną, ogień najprawdopodobniej pojawił się w kominie „Baciarskiej Chaty” – to tam zaczął się żywioł, który błyskawicznie objął resztę konstrukcji.
Kominy w obiektach z dużą ilością drewna są szczególnie newralgicznymi punktami, ponieważ nagromadzona sadza może bardzo łatwo zapalić się od wysokiej temperatury paleniska. Służby analizują teraz, czy to właśnie sadza lub inny czynnik związany z użytkowaniem komina był przyczyną zapłonu, choć oficjalne ustalenia jeszcze nie zostały podane.
Sześć osób — w tym kilku członków naszej załogi — wymagało pomocy medycznej w związku z zadymieniem pomieszczeń. Wszyscy wrócili już do domów i czują się dobrze. Najpoważniej poszkodowany został jeden ze strażaków, który doznał poparzeń dłoni i nadal przebywa w szpitalu. Jesteśmy z nim myślami i całym sercem, życząc mu szybkiego i pełnego powrotu do zdrowia Pozostała część obiektu, czyli hotel, karczma, basen, spa funkcjonują bez zmian — przekazano.
Wstępna hipoteza mówi, że w drewnianym budynku nie było jednego punktu zapłonu, lecz że pożar mógł się rozwinąć od iskier lub przegrzania komina, które następnie objęły konstrukcję całego obiektu.
Aktualnie policja oraz biegły z zakresu pożarnictwa mają zbadać szczegółowo miejsce zdarzenia – ich działania mają doprowadzić do ostatecznego wyjaśnienia, co dokładnie doprowadziło do tragedii. Do tej pory nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia innego czynnika spowodowania ognia, takiego jak nieprawidłowa instalacja elektryczna czy zaniedbania w systemie grzewczym. Dochodzenie w tej sprawie nadal trwa.
Komunikat właścicieli „Baciarskiej Chaty” po tragedii
Po dramatycznych wydarzeniach w mediach społecznościowych pojawiło się oficjalne oświadczenie właścicieli „Baciarskiej Chaty”. Podkreślili w nim przede wszystkim fakt, że sytuacja została opanowana, a wszyscy goście zostali bezpiecznie ewakuowani.
Pożar Baciarskiej Chaty, naszej sali weselnej, został ugaszony. Obecnie na miejscu trwają prace odpowiednich służb i specjalistów, którzy wyjaśniają okoliczności zdarzenia. Cała akcja przebiegała sprawnie i zgodnie z obowiązującymi procedurami, co pozwoliło na bezpieczną ewakuację wszystkich gości – czytamy w komunikacie.
Właściciele poinformowali również, że sześć osób – w tym kilku członków załogi – wymagało pomocy medycznej wskutek zadymienia, jednak wszyscy wrócili już do domów i czują się dobrze. Najpoważniej poszkodowanym był jeden ze strażaków, który doznał poparzeń dłoni i nadal przebywa w szpitalu.
Podziękowano też wszystkim, którzy przyczynili się do szybkiej i profesjonalnej akcji ratunkowej: strażakom, służbom ratowniczym oraz personelowi lokalnemu.
Dziękujemy również naszej załodze za opanowanie i działanie zgodne z procedurami oraz gościom za spokój, szybką reakcję i wzorową współpracę. To właśnie dzięki wspólnemu wysiłkowi nikt z uczestników zdarzenia nie ucierpiał poważnie. Prosimy o wyrozumiałość — potrzebujemy chwili, aby uporządkować wszystkie sprawy po tym trudnym wydarzeniu. O dalszych krokach będziemy informować na bieżąco — czytamy.
Kończąc swoje oświadczenie, poprosili o wyrozumiałość i czas na uporządkowanie spraw po trudnym wydarzeniu, jednocześnie zapewniając, że pozostała część ośrodka – hotel, karczma, basen i spa – funkcjonuje bez zmian.