Prokuratura zareagowała ws. reklamy z Karolakiem. Grożą mu takie konsekwencje
Jedna kampania reklamowa wystarczyła, by wokół znanego aktora rozpętała się medialna i prawna burza. To, co miało być lekką, sezonową promocją, w krótkim czasie zamieniło się w sprawę, którą zainteresowały się instytucje państwowe, organizacje społeczne i politycy. Skutki tej historii mogą sięgnąć znacznie dalej niż kilka krytycznych komentarzy w internecie.
- Reklama, która uruchomiła falę sprzeciwu
- Instytucje państwowe wkraczają do gry
- Co to oznacza dla Tomasza Karolaka
Reklama, która uruchomiła falę sprzeciwu
Świąteczna kampania piwa z udziałem Tomasza Karolaka miała być kolejną odsłoną znanej i rozpoznawalnej marki. Zamiast jednak budować pozytywne skojarzenia, spot szybko stał się jednym z najbardziej komentowanych tematów w sieci. Widzowie zaczęli zarzucać reklamie przekraczanie granic dobrego smaku oraz promowanie alkoholu w sposób, który może być odebrany jako nieodpowiedzialny – szczególnie w okresie świąt, kojarzonym z rodziną i spokojem.
Lawina krytyki nie ograniczyła się do internautów. Głos zabrali również politycy oraz osoby publiczne, które publicznie wskazywały, że kampania może naruszać przepisy regulujące reklamę napojów alkoholowych. Wkrótce do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zaczęły trafiać oficjalne skargi od widzów. Jedną z najbardziej zdecydowanych była interwencja posłanki Magdaleny Biejat, która zaapelowała o całkowite wstrzymanie emisji reklamy.
Presja przyniosła skutek – nadawcy telewizyjni zaczęli wycofywać spot z anten. Telewizja Polska jako jedna z pierwszych zaprzestała emisji materiału, ale wizerunkowy kryzys wokół kampanii już się rozpędził i nie dało się go zatrzymać prostą decyzją programową.
Instytucje państwowe wkraczają do gry
Wycofanie reklamy z telewizji nie zamknęło sprawy. W grudniu Stowarzyszenie Naukowe „Natura i Zdrowie”, działające w imieniu koalicji kilkudziesięciu organizacji zajmujących się problematyką uzależnień, złożyło zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Wola. Wskazano w nim zarówno producenta piwa – spółkę Van Pur – jak i Tomasza Karolaka jako osobę występującą w kampanii.
To jednak nie wszystko. Sprawa trafiła również do Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, Rzecznika Praw Dziecka oraz do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Oznacza to, że reklama została zakwestionowana nie tylko pod kątem prawa karnego, ale także ochrony nieletnich i zasad uczciwej komunikacji marketingowej.
Równolegle KRRiT podjęła własne działania nadzorcze, sprawdzając, czy spot nie narusza przepisów ustawy o radiofonii i telewizji. Sprawa przestała być więc wyłącznie sporem o gust i granice reklamy – stała się pełnoprawnym postępowaniem instytucjonalnym, które może mieć realne konsekwencje prawne.
Co to oznacza dla Tomasza Karolaka
Najpoważniejszym elementem całej historii jest fakt, że prokuratura oficjalnie bada sprawę pod kątem przepisów ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Chodzi konkretnie o artykuł przewidujący odpowiedzialność za niezgodną z prawem reklamę alkoholu.
Jeśli śledczy uznają, że doszło do naruszenia prawa i skierują sprawę do sądu, a zapadnie wyrok skazujący, kary mogą być dotkliwe. Przepisy przewidują grzywnę w wysokości od 10 tysięcy do nawet 500 tysięcy złotych. To oznacza, że oprócz strat wizerunkowych aktor może zostać obciążony bardzo wysoką sankcją finansową.
Dla Tomasza Karolaka, jednej z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego kina i telewizji, to sytuacja wyjątkowo trudna. Wizerunek artysty, który latami budował swoją pozycję w branży, został poważnie nadwyrężony. W świecie reklamy i show-biznesu zaufanie jest walutą – a kontrowersja, która kończy się w prokuraturze, może sprawić, że kolejne kontrakty staną pod znakiem zapytania.
Niezależnie od tego, jak zakończy się postępowanie, ta historia już teraz stała się jedną z najbardziej głośnych afer reklamowych ostatnich lat. Pokazuje też, jak cienka bywa granica między kreatywnym marketingiem a działaniem, które może mieć bardzo realne skutki prawne.
