Przełom w sprawie Iwony Wieczorek. Padają nowe nazwiska. Nieoficjalne doniesienia z prokuratury
Po latach ciszy i wielu znaków zapytania śledztwo znów nabiera tempa. Pojawiają się nowe informacje, kolejne osoby są wzywane na przesłuchania, a prokuratura analizuje materiał, który, jak się nieoficjalnie mówi, może zmienić kierunek sprawy. Emocje wokół jednej z najgłośniejszych zaginięć w Polsce ponownie rosną.
- Śledztwo przyspiesza. Nowe osoby na celowniku
- Paweł P. i decyzja o uchyleniu dozoru
- Noc, która wciąż rodzi pytania. To wtedy zaginęła Iwona Wieczorek
Śledztwo przyspiesza. Nowe osoby na celowniku
Sprawa zaginięcia Iwona Wieczorek znów znalazła się w centrum uwagi opinii publicznej. Jak informuje Onet, prokuratura przesłuchuje kolejne osoby, a wśród nich, według nieoficjalnych ustaleń, mogą znajdować się także funkcjonariusze służb. Doniesień tych nie potwierdził jednak oficjalnie prok. Eryk Stasielak z małopolskiego wydziału ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji, który nadzoruje postępowanie.
Wiadomo natomiast, że śledczy analizują nowe dowody materialne. Jak wcześniej podkreślał prok. Stasielak, nie chodzi o kolejne zeznania, lecz o „coś materialnego”, co pojawiło się w Trójmieście i wymaga dokładnego zbadania. Do sprawy zaangażowany został również prok. Tomasz Boduch, mający doświadczenie m.in. w pracy przy tzw. Archiwum X.
Zakres obecnych działań nie jest ujawniany, jednak tempo czynności procesowych sugeruje, że śledczy weryfikują także wcześniejsze wątki, w tym ewentualne zaniedbania proceduralne. Sprawa, która od 2010 roku budzi ogromne emocje, ponownie weszła w fazę intensywnych działań operacyjnych.
Paweł P. i decyzja o uchyleniu dozoru
Pod koniec ubiegłego roku uchylono policyjny dozór oraz zakaz opuszczania kraju wobec Pawła P., jedynej osoby, której postawiono zarzuty w tej sprawie - dotyczące utrudniania śledztwa. Mężczyzna został oskarżony m.in. o niszczenie śladów i składanie fałszywych zeznań, jednak nie postawiono mu zarzutu udziału w zaginięciu 19-latki.
Jego obrońca, mec. Krzysztof Woliński, określał sprawę jako „dętą”, a sam Paweł P. wielokrotnie podkreślał, że był intensywnie przesłuchiwany. Przeszukano działkę jego dziadków i mieszkanie, lecz, jak wynika z publikacji „Zaginiona Iwona Wieczorek. Koniec kłamstw” autorstwa Marty Bilskiej i Mikołaja Podolskiego, monitoring, który mógłby potwierdzić jego alibi, nie został zabezpieczony.
Brak tego materiału sprawił, że do dziś nie istnieje niepodważalny dowód potwierdzający, gdzie dokładnie przebywał w chwili zaginięcia Iwony. Decyzja o uchyleniu środków zapobiegawczych nie oznacza jednak zakończenia wątku - śledczy wciąż analizują okoliczności sprzed kilkunastu lat.
Noc, która wciąż rodzi pytania. To wtedy zaginęła Iwona Wieczorek
Do zaginięcia doszło w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku. Iwona wracała pieszo z sopockiego klubu w kierunku domu. O godzinie 4.12 monitoring zarejestrował ją przy wejściu na plażę nr 63 w gdańskim Jelitkowie. To ostatni znany ślad jej obecności.
W kontekście sprawy wielokrotnie pojawiały się nazwiska osób, z którymi spędzała tamten wieczór, w tym jej znajomych oraz byłego partnera, Patryka G. Śledczym nie udało się jednoznacznie ustalić, gdzie dokładnie przebywał w kluczowym momencie.
Dziennikarz śledczy Janusz Szostak wskazywał w przeszłości, że nie wszystkie osoby zostały zweryfikowane z równą intensywnością. Dziś, gdy prokuratura wraca do wątków sprzed lat i analizuje nowe dowody, pojawia się pytanie: czy po ponad dekadzie możliwy jest przełom? Jedno jest pewne - sprawa Iwony Wieczorek wciąż pozostaje otwartą raną i jedną z najbardziej zagadkowych historii kryminalnych w Polsce.