Widok policjantów w białych kombinezonach ochronnych oraz rozstawiony namiot kryminalistyczny przy ul. Polnej w Sopocie wzbudziły duże zainteresowanie mieszkańców i internautów. W mediach szybko pojawiły się spekulacje o możliwym związku tych działań ze sprawą zaginięcia Iwony Wieczorek. Prokuratura Krajowa zabrała głos.Policyjny namiot w Sopocie i reakcja mieszkańcówStanowisko prokuratury: inne śledztwo, brak szczegółówSprawa Iwony Wieczorek wciąż bez odpowiedzi
Tajemnica zaginięcia Iwony Wieczorek wciąż budzi emocje. Po ponad 15 latach od jej zaginięcia w Sopocie, detektyw Krzysztof Rutkowski ujawnia nowe informacje na temat tej sprawy, wskazując na możliwe okoliczności tamtej nocy i dotychczas nieujawnione tropy. Czy w końcu poznamy prawdę o losie młodej kobiety?Kim jest Iwona Wieczorek?Okoliczności zaginięcia Iwony WieczorekNowe doniesienia Krzysztofa Rutkowskiego
Ta historia ma wszystko, co rozpala wyobraźnię: letnią noc w Trójmieście, tłum na deptaku i nagranie z monitoringu, które urywa się dosłownie kilka kroków od domu. Zaginięcie Iwony Wieczorek od 2010 roku wraca jak bumerang – z nowymi tropami, głośnymi przeszukaniami i bohaterami drugiego planu. Sztuczna inteligencja wskazała prawdopodobne miejsce, w którym kobieta się teraz znajduje.
Sprawa tajemniczego zaginięcia Iwony Wieczorek nie została rozwiązana od 15 lat. Tymczasem jedyny do tej pory oskarżony przerwał milczenie. Opublikował mocne oświadczenie.
Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek jest jedną z największych kryminalnych zagadek w Polsce. Choć od zdarzenia mija już prawie 15 lat, co jakiś czas pojawiają się nowe szczegóły w sprawie. Tym razem dziennikarze śledczy wskazują na osobę, która mogła spotkać się z kobietą przed zniknięciem. To groźny przestępca.
Sprawa Iwony Wieczorek ciągnie się już od niemal czternastu lat. Co jakiś czas pojawiają się przełomowe tropy, które później okazują się być mylące. Wiele osób ma nadzieję, że tym razem będzie inaczej. Istnieje prawdopodobieństwo, że zauważone auto ma związek z zaginięciem gdańszczanki. Okazuje się jednak, że śledczy mogli popełnić rażący błąd.