Przełomowe doniesienia ws. śmierci Kamilka z Częstochowy. Prokuratura ponownie podejmuje sprawę
Cała Polska znów wstrzymuje oddech. Sprawa skatowanego na śmierć Kamilka z Częstochowy, która miała zostać zamknięta i zapomniana, wraca z nową siłą — a decyzja sądu otwiera drzwi do rozliczenia tych, którzy mogli uratować chłopca, ale tego nie zrobili.
- Okoliczności śmierci Kamilka z Częstochowy
- Co ustaliła prokuratura?
- Ponowne ruszenie śledztwa
Okoliczności śmierci Kamilka z Częstochowy
Ośmioletni Kamilek z Częstochowy to imię, które od ponad dwóch lat nie schodzi z pierwszych stron polskich mediów. Chłopiec zmarł 8 maja 2023 roku w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka po ponad 35 dniach walki o życie. Trafił tam w ciężkim stanie, z rozległymi oparzeniami, których doznał w wyniku wielokrotnego okrutnego znęcania się w domu.
Śledztwo wykazało, że jego ojczym, Dawid B., przez lata stosował przemoc wobec Kamilka — m.in. miał oblać go wrzątkiem i rzucić na rozgrzaną płytę pieca węglowego. To właśnie te obrażenia doprowadziły do długotrwałych cierpień i ostatecznie śmierci chłopca.
Rodzina była dobrze znana częstochowskim instytucjom — policji, opiece społecznej i sądom rodzinnym — jednak nikt skutecznie nie przerwał tej przemocy, co budzi ogromne emocje i oburzenie opinii publicznej. W toku dotychczasowego procesu ojczymowi postawiono m.in. zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem oraz znęcania się nad dziećmi, a matce współudział w zaniechaniu pomocy oraz znęcania się, co wskazuje na tragiczną skalę zaniedbań wobec dziecka.
Wielu komentatorów i obrońców praw dziecka wskazywało, że tragedii można było uniknąć, gdyby odpowiednie działania podjęto wcześniej. Sprawa Kamilka stała się symbolem krytyki systemu ochrony praw dziecka w Polsce, co doprowadziło do licznych apeli społecznych oraz próśb o reformy w strukturach opieki i wymiaru sprawiedliwości.
Co ustaliła prokuratura?
Po śmierci chłopca prokuratura prowadziła dwa równoległe śledztwa. Jedno dotyczyło samego zamordowania Kamilka przez ojczyma, drugie zaś — potencjalnych zaniedbań instytucji publicznych, które miały obowiązek chronić dziecko.
Pierwsze postępowanie zakończyło się przedstawieniem licznych zarzutów wobec najbliższych chłopca — zarówno ojczyma, jak i matki. Dawidowi B. zarzucono m.in. zabójstwo oraz znęcanie się, a jego partnerce m.in. pomocnictwo i współudział w narażeniu dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia.
Równocześnie Prokuratura Regionalna w Gdańsku prowadziła dochodzenie w sprawie ewentualnych błędów i zaniedbań urzędników, policji, pracowników opieki społecznej i sądów rodzinnych, które miały nadzorować rodzinę Kamilka. W styczniu 2025 roku to drugie postępowanie zostało umorzone — śledczy uznali, że w działaniach tych instytucji nie doszło do naruszenia prawa.
Decyzja prokuratury spotkała się jednak z ostrą krytyką ze strony pełnomocników rodzinny chłopca oraz organizacji społecznych. Zdaniem wielu obserwatorów, instytucje państwowe nie tylko zawiodły w działaniach prewencyjnych, ale także nie zostały w sposób rzetelny rozliczone za swoje błędy. To właśnie w tej sprawie złożono zażalenia na decyzję o umorzeniu.
Ministerstwo Sprawiedliwości oraz rzecznik praw dziecka wielokrotnie podkreślali, że konieczne jest pełne wyjaśnienie wszystkich okoliczności, by nie tylko ukarać winnych, ale przede wszystkim zapobiec podobnym tragediom w przyszłości.
Ponowne ruszenie śledztwa
15 stycznia 2026 roku Sąd Rejonowy w Kielcach podjął decyzję, która może okazać się przełomowa w tej sprawie. Sąd częściowo uwzględnił zażalenia złożone przez pełnomocników rodziny i nakazał prokuraturze ponownie zająć się śledztwem dotyczącym odpowiedzialności instytucji publicznych, takich jak policja, opieka społeczna czy sądy rodzinne.
Oznacza to, że prokuratura musi ponownie przeanalizować i uzupełnić wątki postępowania, które wcześniej zostały umorzone. Sąd uznał, że dotychczasowe działania śledczych były niewystarczające do pełnego wyjaśnienia roli instytucji w systemowej porażce ochrony chłopca.
Warto podkreślić, że decyzja sądu jest prawomocna — to oznacza, że prokuratura nie może już zignorować tej decyzji i musi wrócić do materiałów śledczych, uzupełniając luki i dążąc do pełniejszego wyjaśnienia sprawy.
Mamy pewność, że ta sprawa wróci do prokuratury regionalnej w celu dalszego procedowania. Wymagają uzupełnienia pewne wątki i uszczegółowienia — powiedział PAP, Piotr Kucharczyk z Fundacji To ja Dziecko im. Kamilka Mrozka
Reakcje na tę decyzję są mieszane. Bliscy Kamilka oraz organizacje społeczne wyrażają ulgę, ale także podkreślają, że liczyli na szersze działania — m.in. zmiany instytucjonalne, które zapobiegłyby takim tragediom. Rzecznik Praw Dziecka zapowiedział nawet możliwość skierowania skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w związku z umorzeniem części postępowania wobec nauczycieli i lekarzy.
Dla wielu osób ta decyzja to pierwszy krok do sprawiedliwości — zarówno dla Kamilka, jak i dla wszystkich rodzin, które czują, że system zawodzi w najważniejszych momentach.