Przewoźnik kolejowy wycofuje swoje połączenia. Pilny komunikat dla podróżnych
Czeska firma RegioJet ogłosiła, że przestaje obsługiwać trasy między polskimi miastami. Żółte pociągi, które często były tańszą alternatywą dla PKP, znikną z naszych torów już na początku maja. Pasażerowie muszą przygotować się na zmiany i sprawdzić swoje rezerwacje.
Dlaczego pociągi RegioJet znikają z Polski?
RegioJet podjął nagłą decyzję o zakończeniu przejazdów krajowych w Polsce, a ostatnie pociągi na trasach takich jak Kraków-Warszawa-Gdynia czy Poznań-Warszawa wyjadą 3 maja 2026 roku. Firma tłumaczy, że warunki do pracy w naszym kraju są dla nich zbyt trudne. Jak podaje Fakt.pl, według czeskiego przewoźnika polski rynek nie jest sprawiedliwy - skarżą się oni na blokowanie dostępu do infrastruktury oraz na zbyt agresywną walkę cenową konkurencji.
Przedstawiciele RegioJet twierdzą, że dalsze jeżdżenie po Polsce mogłoby doprowadzić firmę do bankructwa, dlatego wolą się wycofać i skupić na swoim rynku w Czechach. Ważne jest jednak to, że firma nie znika z Polski całkowicie. Nadal będzie można pojechać ich pociągami za granicę, na przykład z Warszawy, Krakowa czy Przemyśla prosto do Pragi. Dla pasażerów, którzy planowali podróże tylko między polskimi miastami, to jednak fatalna wiadomość, bo wybór połączeń będzie mniejszy, a bilety u innych przewoźników mogą przez to podrożeć. Jeśli masz już bilet na pociąg po 3 maja, pilnuj telefonu i skrzynki mailowej - firma ma wysyłać wiadomości o odwołaniach i oddawać pieniądze automatycznie na konto.
Problemy z urzędami i kary dla przewoźnika
Decyzja o odejściu RegioJet zbiegła się w czasie z dużymi kłopotami prawnymi firmy w Polsce. Urząd Transportu Kolejowego, który pilnuje porządku na torach, uznał, że czeski przewoźnik łamał prawa pasażerów. Okazało się, że w zeszłym roku firma nie uruchomiła aż 23 zaplanowanych pociągów, mimo że wcześniej sprzedała na nie bilety. Ludzie przychodzili na peron, a pociąg po prostu nie przyjeżdżał, co zmuszało podróżnych do kupowania nowych, drogich biletów u konkurencji w ostatniej chwili.
Do urzędu trafiło mnóstwo skarg nie tylko na odwołane kursy, ale też na ogromne problemy z odzyskaniem pieniędzy od firmy. Teraz RegioJetowi grozi ogromna kara finansowa, która może wynieść nawet 2 procent ich całego rocznego dochodu. To bardzo wysoka grzywna, która pokazuje, że nie można lekceważyć pasażerów i obiecywać przejazdów, których nie jest się w stanie zrealizować. Choć firma tłumaczy się problemami z infrastrukturą, dla pasażerów liczy się przede wszystkim to, że nie mogli dotrzeć do celu na czas i tracili przez to pieniądze oraz nerwy.
Co mają zrobić pasażerowie i czy firma wróci?
Jeśli planowałeś majówkę lub wyjazd po 3 maja z RegioJetem, musisz teraz szybko szukać innego transportu. Przewoźnik obiecuje, że wszystkie pieniądze za niewykorzystane bilety zostaną zwrócone pasażerom najpóźniej do 15 kwietnia 2026 roku. Pieniądze powinny wrócić dokładnie taką samą drogą, jaką za nie zapłaciłeś - na przykład na kartę lub konto bankowe.
RegioJet zostawia sobie jednak małą furtkę na przyszłość. Twierdzą, że są gotowi wrócić na polskie tory, ale pod warunkiem, że zasady będą jasne i równe dla każdego przewoźnika. Na razie jednak pasażerowie muszą przyzwyczaić się do tego, że konkurencja na torach się zmniejsza. To może oznaczać, że pociągi innych firm będą bardziej zatłoczone, a ceny biletów pójdą w górę, bo zniknął gracz, który walczył o klienta niskimi stawkami.
Pozostaje mieć nadzieję, że sytuacja ze zwrotami pieniędzy przebiegnie sprawnie i nikt nie zostanie bez środków na zakup nowych biletów. Pamiętaj, żeby w razie jakichkolwiek problemów kontaktować się z rzecznikiem praw pasażera, który może pomóc w walce o odzyskanie pieniędzy od przewoźnika.